To nie żart. Organ nadredaktora Michnika taką informację podaje w wersji papierowej w piątkowym wydaniu z 17 lipca 2020 roku.
Jeszcze wcześniej, 14 lipca, opublikował ją w wersji elektronicznej.
Było to w roku 2014, przed rządami Prawa i Sprawiedliwości, kiedy to Polska nie wpadła jeszcze w sidła autorytarnej władzy, a już wtedy było mi ciężko zrozumieć, dlaczego mój mąż tak bardzo chciał przeżyć Polskę na własnej skórze.
Zachwycony polską kuchnią (jest wielkim fanem żurku, szczególnie po imprezowych nocach), alternatywną sceną kulturową, wysokim poziomem nauczania w polskich szkołach wyższych (studiował przez rok stosunki międzynarodowe na UW), a także polskim samodeprecjonującym poczuciem humoru, gościnnością mojej rodziny i czystością warszawskich ulic, mój mąż naprawdę zakochał się w Polsce.
Lato spędziliśmy na Mazurach, zimą wędrowaliśmy w ośnieżonych Tatrach, noc sylwestrową przetańczyliśmy na krakowskim rynku do piosenek Maryli Rodowicz. Po odczarowaniu dziecięcych traum, zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno nie chciałabym kiedyś zamieszkać w miejscu, z którego pochodzę.
Kurs na ciemnogród
Sześć lat później siedzimy razem w naszym berlińskim mieszkaniu i nie możemy uwierzyć w to, w jak krótkim czasie Polska obrała kurs na ciemnogród.
Nie możemy uwierzyć, że nasz wspólny przyjaciel gej decyduje się opuścić rodzinną Warszawę i przeprowadzić się na wieś z obawy przed agresją na ulicy i wykluczeniem społecznym.
Nie możemy uwierzyć, że naszym znajomym bez żenady pluje się w twarz za noszenie tęczowych toreb i przypinek.
https://wyborcza.pl/7,162657,26128755,jednego-jestem-pewna-nie-rozwazam-juz-powrotu-do-polski.html

.
Proszę Państwa, gej czuje się zagrożony w Warszawie, która prawie w 68% głosowała za postępowcem i demokratą Trzaskowskim a spokój znajduje na wsi, gdzie preferencje wyborcze były… odwrotne.
.
Wg GazWyb polski ciemnogród jest zatem o wiele bardziej tolerancyjny niż ludzie wykształceni z wielkich miast.
.
Koniec świata…. ;)
.
18.07 2020
fot. pixabay
Zostaw komentarz