Coraz więcej mówi się o tzw. Konwencji Stambulskiej, która miałaby zostać wypowiedziana przez Polskę. Kilka lat za późno, ale OK. Dużo przy tym emocji, zwłaszcza ze strony ludzi, którzy nie mieli okazji przeczytać jej zapisów. Ja sobie zadałem ten trud. Ten dokument to jedno wielkie przegadane bez sensu naszpikowane ideologią dziadostwo.
Co ciekawe, nawet polska Wikipedia dość racjonalnie przedstawia racje zwolenników i przeciwników konwencji (czytaj tutaj).
Gdyby trzeba było w najwiekszym skrócie zawrzeć nonsens tej konwencji to należałoby stwierdzic, że wyrasta ona z przekonania, że od początku istnienia świata toczy się jakaś nieustanna walka (niemal mityczna) między kobietami i mężczyznami o dominację, w której przez 99% tego czasu mężczyźni ubezwłasniawiali kobiety. Neomarksizmem to śmierdzi na kilometr (walka klas), ale nie przeszkadza to wielu uznanym autorytetom bronić ewidentnych bredni.
Otóż między kobietami i mężczyznami nie ma żadnej walki, a jedynie różnego rodzaju próby dostosowania się do wzajemnych oczekiwań, które skutkują tym, ze jakieś 90% związków męsko-damskich jest udanych, a 10% nie. Pytanie tylko czy te 10% powinno dyktować 90% to, w jaki sposób powinno się żyć i układac relacje.
Osobiście uważam, że nie.
Poza tym zadaję otwarcie pytanie, dlaczego nie ma konwencji chroniącej mężczyzn przed coraz częstszą przemoca ze strony kobiet.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz