To, co się stało na z figurą Chrystusa przy kościele Świętego Krzyża jest ordynarną prowokacją i tyle. Oni potrzebują ofiary, potrzebują bycia represjonowanymi. Za kilka dni nikt nie będzie pamiętał dlaczego zostali ukarani, o ile zostaną, ale wszyscy będą krzyczeć, że w Polsce karze się ludzi z LGBTQ+ za to, że są inni, co jest, oczywiście, bzdurą. O to przecież chodzi w tych prowokacjach.

Gdyby to ode mnie zależało, zaprosiłbym tę trójkę do telewizji i w programie na żywo, rozpoczął bym rozmowę o filozofii, Horacym, historii, a nawet o współczesnej muzyce. Pozwoliłbym się im wygadać i tylko pytał, czy najważniejsze jest w człowieku jak, gdzie i z kim uprawia seks, czy to, co Horacy opisał w odzie „Exegi monumentum”.

Gwarantuję Państwu, że nie dopuściliby mnie do głosu, następnie wyzwali od ostatnich, a w końcu któreś rzuciłoby się do bicia, a ja pozwoliłbym się wyzwać od ostatnich i uderzyć. I o to chodzi! Byliby skończeni we własnym środowisku nawet, a w świat by poszło to, co chciałem osiągnąć i ciężko byłoby dziennikarzowi Wyborczej wytłumaczyć ich zachowanie, tym bardziej, że zaznaczyłbym na początku, iż jestem przeciwko prześladowaniu kogokolwiek ze względu na preferencje seksualne, bo jestem.

Wyobrażacie to sobie! Pewnie nie, bo nikt w Polsce tak nie zrobi i będą następne prowokacje bo, jak mówi pewien ksiądz, „lobby homoseksualne” jest silne, a ja dodam, że nie tylko w kościele.

Fot. Sebastian Kaleta/Twitter