Dzwonili dziś jak ze sraczką z kilku rozgłośni radiowych i telewizji, żebym skomentował utworzenie nowego rządu. Część telefonów najbardziej namolnych i nierozumnych redakcji mam już zapisanych, więc nie odbieram, jak czuję o co chodzi.
Nie chodzi o to, bym lansował się tym wpisem na wybitnego politologa, który przebiera w mediach jak w ulągałkach i zaszczyca wywiadem, jeśli uzna za stosowne.
Nic z tych rzeczy. Nie jestem celebrytą i nie będę, ale postanowiłem sobie, że będę zawsze pisać prawdę, względnie to co myślę, żeby móc sobie przy goleniu patrzeć w lustro bez wstydu. Ja tylko staram się uniknąć dwóch sytuacji: (a) mówienia o czymś, na czym sie nie znam dostatecznie dobrze; (b) nagrywania moich wypowiedzi, które potem jakiś magik medialny skleja w taki sposób, że sam siebie nie rozumiem.
***
A teraz ogólnie i nie na mój temat, aby dojść do konkluzji. Od wielu lat biorę udział w rozmaitych spotkaniach przywódców polskich ośrodków akademickich, w których uprawiana jest politologia. Pierwszy raz byłem na takich dorocznych zjazdach bodaj w 2008 roku. Z tego wszystkiego zapamiętałem jedno wielkie jojczenie, że władza nas – politologów – nie słucha, nie rozumie, że trzeba napisać jakiś list otwarty. Na początku się tym przejmowałem, nawet w głowie układałem sobie projekt takiego listu, ale po czasie zrozumiałem, że to nie ma większego sensu.
Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka (postaram się krótko).
Po pierwsze, tzw. środowisko polskich politologów może było władzy do czegoś potrzebne, ale przed 1989 roku, dla kształcenia kadr i urabiania młodzieży we właściwym politycznie kierunku, po tym jednak, jak postanowiono się władzą podzielić z frajerami, czyli z nazwiska nie wymieniając ,bardzo ważnymi w swoim mniemaniu opozycjonistami, owo zaplecze „intelektualne” przestało być do czegokolwiek potrzebne. Tu ówczesna politologia jawi się w postaci porzuconej kurtyzany, której robiono awanse i złudzenia, że w wyniku zmiany otoczenia ideologicznego można z niej, znaczy kurtyzany uczynić uroczą damą do towarzystwa. Tak się jednak nie stało. Polska politologia jest niestety… no nie przejdzie mi to niestety przez usta.
Po drugie, w tzw. środowisku politologicznym w Polsce panuje wysoce rozwinięty kanibalizm z zachowaniem etykiety związanej nie tyle z samą konsumpcją, ile z przygotowywaniem ofiary do strawienia. Wbrew powszechnie głoszonym hasłom: Politolodzy wszystkich ośrodków łączcie się, od wielu, wielu lat przeprowadzane są próby jedzenia jednych przez drugich, w myśl zasady, że jak zjadłem kolegę, to mogę się za niego wypowiedzieć. Śmieszne? Chyba nie bardzo. Co wiecej, w wielu ośrodkach akademickich panuje niestety zwyczaj wzajemnego zjadanie się politologów, szczucia jednych na drugich, intryg (np. namawiania do habilitacji przy założeniu, że jest na 100% pewne, że człowieka utrącą).
Po trzecie, problematyczne delikatnie mówiąc pozostają procedury mające na celu promowanie przyszłych politologów. Z przykrością stwierdzam, że od lat dominuje zasada nagradzania miernych ale wiernych i karania niepokornych i uczciwych. Pewnie nie tylko w naszej dyscyplinie. Osobiście znam wiele takich przypadków. Niestety. Zwłaszcza procedury habilitacyjne obnażają słabość przyjetych rozwiązań. Arbitralność, subiektywizm, wreszcie bezkarność członków komisji umożliwia wypromowanie idioty na profesora i zdeptanie mądrej osoby. Nie pisze tych słów nie dysponując odpowiednbią wiedzą, której jednak nie moge użyć w procedurach formalnych.
***
Oglądam sobie i słucham tych politologów, którzy zgadzają się na publiczne występy. I mam w tyle głowy to, co wcześniej napisałem. Część mówi sensownie, stara się zachować dystans, racjonalizm, ale niestety j90% to klakierzy jednej lub drugiej strony. Posługujący się autorytetem naukowym, nierzadko faktycznie wyłudzonym. W naszych polskich warunkach, politolodzy nie są apartyjni. Powiem więcej, część nawet dała się uwieźdź finansowo PiSowi lub opozycji.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz