Miszalski szukaj sobie roboty. Mieszkańcy Krakowa odwołali prezydenta.
Najbardziej kompromitujące w całej tej historii nie jest nawet samo referendum w Krakowie. Najbardziej kompromitujące było to, że ludzie obozu władzy zamiast przekonywać mieszkańców argumentami, zaczęli przekonywać ich… żeby w ogóle nie uczestniczyli w głosowaniu.
To jest dopiero symbol upadku polityki.
Nie: „idźcie i zagłosujcie przeciw odwołaniu”.
Nie: „bronimy naszego prezydenta miasta”.
Tylko: siedźcie w domach, nie bierzcie udziału, niech frekwencja będzie za niska.
Czyli de facto apel o polityczną bierność, by ratować własne stanowiska.
I później ci sami ludzie będą opowiadać o demokracji, obywatelskości i społeczeństwie obywatelskim. Trudno o większą hipokryzję. Gdy wynik może być dla nich niewygodny, nagle najlepszy obywatel to taki, który nie idzie głosować.
Ludzi można ignorować, ale nie można w nieskończoność wmawiać im, że mają siedzieć cicho i jeszcze uważać to za demokrację.
Kraków powiedział dziś „dość”, to jest jeden z najmocniejszych politycznych policzków wymierzonych obecnej władzy w ostatnich miesiącach. Kto następny? Warszawa, Wrocław, Poznań, Łodź, Gdańsk?
Zostaw komentarz