Jest oczywiste, że bardziej konkretne rozważania na temat nowej PPW musimy rozpocząć od problemu ukraińskiego. Zadbał o to z wielkim przytupem skorumpowany do cna prezydent Ukrainy W. Zełenski, wraz ze swoim tkwiącym po czubek głowy w korupcyjnych przekrętach otoczeniem. Już tylko to twierdzenie tłumaczy w znacznym stopniu, dlaczego w chwili obecnej właśnie ci ludzie postanowili dokonać wielkiej prowokacji antypolskiej, a co ważniejsze – postanowili w niej trwać i nawet ją eskalować. Nie mówimy tu o przypadkowym wyskoku, ale przygotowanej z zimnym wyrachowaniem długofalowej rozgrywce, która – co nie ulega najmniejszej wątpliwości – ma swojego reżysera w Berlinie. Że tak jest, dowodzą dwa oczywiste fakty:
1. od przynajmniej końca 2023 roku całkowitą kontrolę na otoczeniem Zełenskiego przejęli Niemcy, poprzez nasycenie głównych ośrodków państwa swoją agenturą (rozprowadzającym całego tego układu był poprzedni premier D. Szmychal – o czym wielokrotnie pisałem). Szmychal to najważniejszy element neobanderowskiego układu zbudowanego przez klany lwowskie, bezpośrednio wspierane i rozprowadzane przez Berlin. Co istotne i wiele mówiące, kiedy Szmychal odchodził kompletnie skompromitowany korupcyjnymi oskarżeniami wydawało się, że to koniec jego kariery – a tu proszę, po pół roku znowu jest na topie. Na początku obecnego roku Szmychal objął funkcję wicepremiera, a do tego został ministrem energetyki. Jest więc de facto znowu premierem, bo wiadomo, że J. Swyrydenko jest kompldetną marionetką, a do tego Szmychal dzierży najbardziej „dochodowy” resort.
2. reakcja całej niemieckiej agentury w Polsce, na decyzje prezydenta o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. To bezprzykładne wycie, w którym cała ta zgraja usiłuje stawiać na jednym poziomie polskiego prezydenta, broniącego fundamentalnych polskich interesów z ukraińskim prowokatorem, demaskuje tych ludzi (po raz kolejny zresztą) wprost. Odgrzewany „pomysł”, w którym istotą ataków jest próba wmawiania Polakom, że w efekcie decyzji K. Nawrockiego cieszy się Putin dowodzi, jak bardzo cała ta agentura i jej niemieckie dowództwo, nie rozumie nastrojów społecznych w Polsce. Decyzję K. Nawrockiego popiera tak przytłaczająca część Polaków, że skowyt niemieckich agentów nie jest w stanie tego zmienić. Tym bardziej, że Polacy dobrze wiedzą kto obściskiwał się w najgorszych momentach z Putinem i spraszał ruskich ministrów na spotkania polskich ambasadorów (bodaj po raz pierwszy od czasów Repninów, bo nawet komuniści mieli tyle rozumu, żeby takich rzeczy nie robić).
Aby dyskutować nad odpowiedziami, spróbujmy zdiagnozować o co chodzi Zełenskiemu i jego niemieckim dysponentom. Zacznijmy od Berlina, bo to jest główny macher tej fazy rozgrywki.

1. Berlin przejął przejął kontrolę nad otoczeniem Zełenskiego, a stopniowo nim samym w ciągu 2023 roku. Symbolicznym wyrazem tej zmiany było wyrzucenie przez Zełenskiego O. Arestowicza, który był rzeczywistym architektem linii politycznej Zeenskiego w pierwszym okresie jego prezydentury. To w praktyce on przygotował Ukrainę do wojny z Rosją i to jego wysiłki wraz z znakomitym zespołem dowódczym armii ukraińskiej pod dowództwem gen. W. Załużnego, pozwoliły dać militarny odpór Rosji. Co istotne obaj reprezentowali tę linię we władzach ukraińskich, która właśnie we współpracy z Polską widziała długofalowy kierunek ukraińskiej polityki. Odejście Arestowicza w początkach 2023 roku było uwerturą do rozprawy z tym kierunkiem myślenia, a zdymisjonowanie Załużnego rok później, było dokończeniem niemieckiej roboty. To był ostatni znak tego, że linia polityczna Kijowa ulega zasadniczej zmianie. Ale w Polsce te zmiany przeszły całkowicie bez echa. Co więcej, ze strony polskiej nie wykazano najmniejszego zainteresowania wsparciem politycznych inicjatyw Arestowicza. Później tak samo było z Załużnym, co jest o tyle istotne, że to właśnie on ma obecnie największe szanse by w demokratycznych wyborach po wojnie, zostać ukraińskim prezydentem. Ale kogo to w Polsce obchodzi?
2. Przejęcie kontroli nad Ukrainą przez Szmychala i jego skorumpowane otoczenie było dla Berlina działaniem wpisującym się w fundamenty niemieckiej polityki wschodniej sformułowanej w kontekście ukraińskim już przez Bismarcka. To on rozpoczął wspieranie przez Niemców ukraińskich ruchów narodowych w Małopolsce Wschodniej pod rządami austriackimi. I nie było to działanie skierowane przeciwko Austrii. To od początku było działanie antypolskie, bowiem już wtedy Bismarck zdefiniował istotę niemieckiego interesu w tej sprawie. Podsycanie konfliktu polsko – ukraińskiego miało dać Berlinowi pozycję „niezależnego mediatora”, a do tego rozgrywać ten antagonizm w kontekście relacji z Rosjanami. Tego kierunku myślenia Berlin trzyma się konsekwentnie od lat 80-tych XIX wieku.
3. Nie miejsce tu, aby analizować realizację tego dogmatu niemieckiej Ostpolitik w kolejnych dziesięcioleciach, bo ważne jest co z tego wynika na dzisiaj. Niemcy szybko zorientowali się, że perspektywa ścisłej współpracy polsko – ukraińskiej stanowi dla nich śmiertelne zagrożenie. Gdyby ten duet, wspierany przez USA odparł rosyjską agresję, pojawiłby się Europie rywal, któremu ciężko byłoby stawić czoła. Trzeba było zatem zrobić wszystko, aby przekonać Ukraińców do budowania swojej tożsamości na wspólnym nazistowskim dziedzictwie. Wykorzystując skorumpowanie elit ukraińskich szybko osiągnęli swój cel. Głównym narzędziem przekonywania Ukraińców stały się puste obietnice, o szybkim wprowadzeniu ich kraju do NATO i UE, a w pakiecie załatwienie im nieograniczonych środków na odbudowę kraju. Nic z tych obietnic nie miało żadnego pokrycia w możliwych do osiągnięcia celach, ale Ukraińcom wystarczyło. Uznali, że z Banderą na sztandarach i niemieckim wsparciem, wszystko to osiągną. Co więcej, że Niemcy tak zmobilizują „Europę”, że pomoże im to pokonać Rosję i odzyskać stracone tereny. Do tego – podobnie jak Polska – szybko zbudują sobie dobrobyt.
4. Ostatnie dwa lata to cyniczne pasienie przez Niemców tej ukraińskiej naiwności, ale w ostatnich miesiącach maski opadły. Niemoc Niemców okazała się oczywista nawet dla Zełenskiego i całej ukraińskiej agentury niemieckiej. Jednak do błędów nikt się nie przyzna, więc trzeba przejść do ataku. Znaleźć winnego tych niepowodzeń i nie może to być Berlin. Idealnym kandydatem na winnego strategicznych niepowodzeń Ukrainy jest Polska. Wystarczy tylko podrażnić Polaków umiłowaniem Bandery i UPA i sprawy pójdą dalej same. To Polacy staną się winni blokady wejścia Ukrainy do UE i NATO, to Polacy okażą się winni tego, że nie można zawrzeć porozumienia pokojowego, to wreszcie Polacy będą winni tego, że wyimaginowane miliardy na odbudowę Ukrainy nie popłyną. Ten właśnie scenariusz odgrywają Zełenski i Szmychal pod dyktando Berlina. I potwierdził to również wprost niezbyt mądry ambasador niemiecki w Polsce. Reagując na idącą w tym właśnie kierunku wypowiedź Hołowni wyrwał się z dementi, że w Berlinie się cieszą. A jak wiadomo prawdziwe są tylko wiadomości dementowane.
Wiemy zatem kto ma jakie dzisiaj cele w sprawie Ukrainy:
– Stany Zjednoczone chcą zamrozić wojnę i odzyskać zaangażowane środki; będą też wspierać takie rozwiązania, które zdejmą zagadnienie ukraińskie z agendy problemów wymagających ich zaangażowania (bo mają poważniejsze problemy);
– Rosja jest gotowa zakończyć wojnę, pod warunkiem zagwarantowanie jej uzysków terytorialnych (Krym i Nowa Rosja);
– Niemcy chcą hodować konflikt polsko – ukraiński po to, aby trzymać w szachu mającą zagrażające im ambicje Polskę, a jednocześnie zagwarantować sobie możliwość wykorzystania jakiejś części ukraińskich zasobów dla własnych potrzeb, wreszcie zachować instrument polityki przetargowej z Rosją.
– Elita rządząca Ukrainą mając świadomość, iż zakończenie wojny oznacza jej koniec w demokratycznych wyborach, walczy z jednej strony o stworzenie sobie alibi z powodu poniesionych porażek (utrata terytorium, pozostanie poza NATO i UE co było przecież ich celem) z drugiej zaś strony o zagwarantowanie sobie udziału w procesie „odbudowy” w taki sposób, jak korzystają ze wsparcia wojennego dla swojego kraju.

Polska odpowiedź na taką sytuację nie może się zamknąć jedynie w niezwykle ważnym, ale jednak symbolicznym ruchu prezydenta K. Nawrockiego. Tym bardziej, że po reakcjach ukraińskich (zwroty polskich odznaczeń, hamletyzowanie Zełenskiego z przylotem do Gdańska na konferencję „odbudowy”, próby zwodzenia przez Budanowa, etc.) widać wyraźnie, że Ukraińcy mówiąc kolokwialnie – chcą się z nami trzaskać. Jeśli mimo toczącej się wojny, potrzebny jest dodatkowy wróg, to cofanie się przed ich głupotą byłoby z naszej strony jeszcze większą głupotą.
Ukraina musi uzyskać jasny przekaz:
– cokolwiek by się miało dziać, Polska nigdy nie zaakceptuje akcesji do NATO i do UE kraju, który gloryfikuje nazizm,
– jednocześnie konieczna jest równoległa presja na Berlin, o jasne określenie się Niemiec w tej sprawie – Polska musi wywierać stały nacisk na Niemcy, które w sprawie nazistowskich sympatii elity ukraińskiej, zachowują pełen dystans;
– Polska nie musi się prosić o udział w „odbudowie” Ukrainy, bowiem „odbudowa” prowadzona pod auspicjami UE, służyć będzie wyłącznie interesów niemieckim – o wiele więcej zyska Polska poprzez udział w amerykańskich przedsięwzięciach na Ukrainie, będąc do tego gwarantem poszanowania amerykańskich interesów wobec skorumpowanych elit ukraińskich;
– zamiast udziału w europejskiej „odbudowie” Polska powinna przedstawić Ukrainie rachunek za udzieloną jej pomoc – trzeba wyliczyć każdą złotówkę wsparcia zarówno dla Ukrainy, jak i dla Ukraińców w Polsce i przedstawić to i Ukrainie, i światu – czas skończyć z ukrywaniem tego, ile środków Polska zaangażowała w interesy Ukrainy, a w ślad za tym konieczne jest notyfikowanie rządowi ukraińskiemu, iż Polska będzie dążyć do odzyskania zaangażowanych środków;
– Polska winna w istniejącej sytuacji zakończyć charytatywne świadczenie usług logistycznych zwłaszcza poprzez Jasionkę, ale również poprzez dotychczasowy model wspierania Ukrainy poprzez polski system transportowy – zużywamy polskie drogi i polskie koleje, aby wspierać Ukrainę i czynimy to w istocie bezinteresownie;
– Polska powinna wrócić do ścisłej kontroli ukraińskiego eksportu produktów rolnych i to nie tylko tego, który jest kierowany na Zachód, ale – zwłaszcza – zalewa i psuje polski rynek wewnętrzny, wykorzystanie instrumentów sanitarnych oraz kontroli jakości, jest tu wystarczającą taktyką;
– Polska powinna uświadomić wszystkim, którzy będą chcieli uczestniczyć w „odbudowie” Ukrainy, że skuteczna realizacja ich zamierzeń będzie możliwa niemal wyłącznie poprzez wykorzystanie tranzytu przez Polskę i Polska – o ile nie będzie korzystała z owej „odbudowy”, będzie korzystać z pośrednictwa tranzytowego w tym procesie.

To wstępny katalog polskich reakcji na działania Kijowa i Berlina. W kolejnej części tych rozważań, postaram się pokazać dalsze elementy tego wachlarza.

Autor: prof. Grzegorz Górski
Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu. Więcej na stronie autorskiej: grzegorzgorski.pl