Imponująca książka, imponująca bohaterka z imponującym życiorysem, wykształceniem, z imponującym dorobkiem, relacjami i imponującym brakiem mądrości – słowem, polecam Państwu książkę wywiad „Matka Polka”, który Paweł Potoroczyn przeprowadził z Anne Appelbaum, warto.

Anne Appelbaum, no… to jest ktoś. Ponieważ kobieta jest elegancka, szczupła i strzelista mogę bez głupawych podtekstów napisać, że ta postać ma swój ciężar gatunkowy. Ma. Dziennikarka, pisarka, komentatorka. Autorka dzieła (to jedyne adekwatne określenie) „Gułag”, za które całkowicie zasłużenie otrzymała prestiżową nagrodę Pulitzera. Całkowicie zasłużenie. Wykorzystała wdzięk, spryt, ciekawość, dociekliwość, pęd na prawdę, żeby bezpośrednio dotrzeć do rosyjskich dokumentów w rosyjskich archiwach. Wykorzystała też okienko, czyli czas, w którym te dokumenty jeszcze udostępniano, bo polityka historyczna Rosji nie była wówczas skrystalizowanie Putinowska. „Gułag” Anne Appelbaum jest znakomitym dopełnieniem dzieł Aleksandra Sołżenicyna czy Warłama Szałamowa. „Gułag” ma swoje niekwestionowane miejsce w historii, więc do książki wywiadu z samą autorką podchodziłem z dużymi oczekiwaniami. I tu, delikatnie mówiąc, różnie…

Mój najpoważniejszy zarzut w stosunku do „Matki Polki”, to zarzut dotyczący Pawła Potoroczyna, który przeprowadził wywiad. W wielu miejscach niestety odpuszczał, zamiast drążyć, zamiast dopytywać, cisnąć, przyduszać i zmuszać, do werbalizowania sądów i przywoływania zdarzeń połączonych z opiniami. Inna sprawa, że Potoryczyn w czasie tego wywiadu sam wielokrotnie wystawia się narcystycznie rozbudowanymi pytaniami przed reflektory, co może być postrzegane, jako lekko zabawny ekshibicjonizm, ale dla mnie to zysk, bo i on jest postacią ciekawą i widać, że ma bezpośrednie skrzyżowania biograficzne z Appelbaum. Ale… „Matka Polka” mogłaby być głębsza, ciekawsza i uratować jakieś nieoficjalności z odchodzących czasów i miejsc, których naocznym świadkiem była pani Anne, gdyż w wypowiedziach nielapidarnych jest to niezwykle smaczne i kolorytowe. Mam więc tu pewien niedosyt, wiem, że może on być tłumaczony swego rodzaju być może kompromisem, że gdyby książka była zbyt szczegółowa, stałaby się zbyt hermetyczna i ciężej sprzedawalna – być może. Niemniej szkoda i mam nadzieję, że historia tego życia zostanie doszczegółowiona, bo jest niezwykła. W skrócie: oto amerykańska Żydówka z najżywszym intelektem wybiera w czasach komunizmu historię Polski i Polaków zamiast jakiegoś przynoszącego w USA zajęcia bimbaliony. Przeciekawe są jej spostrzeżenia z bezpośredniego zderzenia Amerykanki z naszym komunizmem ubiegłego wieku i porównanie go na przykład z komunizmem radzieckim. Amerykanka zakochuje się w naszym (jakkolwiek by go oceniać) Radku Sikorskim, który jest z pewnością typem słowiańskiego rozrabiaki i łobuziaka (jakkolwiek by go oceniać). Uczy się bardzo trudnego języka polskiego, buduje, remontuje dom pałacyk, osiedla się, rodzi dwójkę chłopców. Wszystko to jest połączone z intensywną pracą intelektualną wymagającą świetnej organizacji, ze spotkaniami, ciągłym uczeniem się, z komentowaniem, udzielaniem wywiadów. Imponujące.

To czemu się czepiam? Czytaj więcej tutaj.

Autor: Sławomir Jastrzębowski
Polski dziennikarz. Były redaktor naczelny “Super Expressu”. Ukończył studia polonistyczne na Uniwersytecie Łódzkim oraz Executive MBA w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN. Pracował w łódzkim oddziale TVP jako dziennikarz śledczy w „Łódzkich Wiadomościach Dnia”, był też szefem działu śledczego w „Dzienniku Łódzkim”. Od 2003 zatrudniony w „Fakcie” jako reporter, szef działu wydarzeń, a od 2005 zastępca redaktora naczelnego. W grudniu 2007 objął stanowisko redaktora naczelnego „Super Expressu”, w październiku 2014 objął funkcję redaktora naczelnego Grupy Super Express, w skład której wchodzą wszystkie produkty tej marki. Od czerwca 2018 prezes agencji R4S.