Bądźmy ostrożni, sytuacja epidemiologiczna może się pogorszyć. Coraz więcej osób zaszczepionych. Może to przyczynić się do wzrostu transmisji wirusów. Powód, nieodpowiedni termin szczepień, w szczycie sezonu przeziębieniowego i naturalne osłabienie organizmu. Tak zwane „szczepionki” genetyczne mogą tylko pogorszyć sytuację i doprowadzić do powstania wysoce zjadliwych szczepów wirusów.
Również maseczkowicze pogarszają sytuację, zwiększając transmisję wirusów, będąc żywymi inkubatorami. Gdy znajdują się oni w moim otoczeniu, omijam ich szerokim łukiem.
Wszystko to może sprawić, że walcząc z łagodnym, przeziębieniowym koronawirusem, o zachorowalności około 1% i śmiertelności poniżej 0,2%, wygenerujemy ogniska epidemii, z groźnymi do opanowania szczepami wirusów.
Niech poniższy przykład, bezsensownej walki z wirusami, będzie dla nas przestrogą:
„Wzrost zachorowalności w Izraelu i UK po rozpoczęciu szczepień jest zastanawiający. Ewolucja bardziej zjadliwych form pod wpływem niesterylizujących szczepionek poprzez wywołanie silnej presji selekcyjnej jest opisywana w literaturze. Szczepienia drobiu przeciw wirusowi MDV, wprowadzone w latach 1970, doprowadziły do powstania serotypu wywołującego cięższe objawy choroby i prawie 100% śmiertelność u niezaszczepionych, młodych osobników. Przed wprowadzeniem szczepień choroba dotyczyła tylko niektórych starszych osobników, rzadko była letalna (Read AF, Baigent SJ, Powers C, Kgosana LB, Blackwell L, Smith L, Kennedy DA, Walkden-Brown SW, Nair VK. 2015. Imperfect vaccination can enhance the transmission of highly virulent pathogens. PLOS Biology 13:e1002198).
Przykład drobiu unaocznia, że efekty powszechnych szczepień przeciwko początkowo łagodnej chorobie i lekceważenie złożoności interakcji pomiędzy patogenem a żywicielem może doprowadzić do nieoczekiwanych skutków epidemiologicznych. Jeżeli dodamy, że pojawienie się zjadliwych szczepów MDV jest ściśle związane z chowem klatkowym to analogie do obecnej sytuacji „lockdownowej” są niepokojące. Powinniśmy jak najszybciej zacząć żyć normalnie, aby nie stać się przysłowiowymi kurami w klatce”.
Więcej na temat szczepionek w: „Fałszywa pandemia. Krytyka naukowców i lekarzy. Cz. 4” (w przygotowaniu do druku).
Autor: prof. zw. dr hab. Roman Zieliński
Polski profesor biologii o specjalności genetyka z prawie 40-letnim doświadczeniem w pracy naukowej i dydaktycznej. Studiował biologię, ze specjalizacją genetyka, na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w latach 1971-1976.
Doktorat z genetyki (1980 r.) i habilitację z genetyki (1986 r.) uzyskał na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, tytuł profesora (1998 r.) również na UAM w Poznaniu. W 2007 r. został profesorem zwyczajnym. Tworzył od podstaw Katedrę Genetyki na Uniwersytecie Szczecińskim, która była jedną z pierwszych jednostek wprowadzających analizę PCR do badań genetycznych (1995 r.).
Stworzył Katedrę Genetyki na nowopowstałym Wydziale Biologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, gdzie pracował do 2014 r.
W ciągu 16 lat pracy na UWM działania Prof. Romana Zielińskiego doprowadziły do powstania jednostki zajmującej się genetyką molekularną i rozpoznawalnej na poziomie międzynarodowym. Potwierdzeniem wysokiej pozycji jednostki oraz dorobku Prof. Romana Zielińskiego było pozyskanie 9 międzynarodowych projektów badawczych, w tym koordynowanego przez Profesora, prestiżowego projektu w ramach 6 Programu Ramowego UE (Contract MTKD-CT-2004-509834) oraz sieci badawczej COST (FA0603).
Rangę kierowanej przez Prof. Zielińskiego jednostki podkreślały także liczne prośby o odbycie stażu z zakresu metod molekularnych w kierowanej przez niego Katedrze Genetyki. W latach 2004-2007 w Katedrze Genetyki przebywało 14 stażystów z różnych państw europejskich oraz kilkunastu stażystów z ośrodków w Polsce. W sumie Katedra Genetyki kierowana przez Prof. R. Zielińskiego współpracowała z 41 partnerami zagranicznymi uczestniczyła jako koordynator lub partner w 19 międzynarodowych konsorcjach badawczych.
Prof. zw. dr hab. Roman Zieliński ma duże doświadczenie dydaktyczne. Organizował i prowadził zajęcia z genetyki, diagnostyki medycznej, genetyki człowieka, cytogenetyki, biologii komórki, biologii medycznej, cytofizjologii, biologii molekularnej, genetyki molekularnej, ewolucji molekularnej, genetyki populacyjnej, mutagenezy, regulacji prawnych w biotechnologii. W trakcie pracy na UWM w Olsztynie prowadził zajęcia na trzech kierunkach studiów: Biologia, Biotechnologia oraz Pielęgniarstwo. Profesor R. Zieliński był promotorem 36 prac licencjackich, 49 prac magisterskich, 9 prac doktorskich, w tym pracy z zakresu nauk medycznych, obronionej na Akademii Medycznej w Lublinie.
Prof. R. Zieliński opublikował 110 artykułów naukowych w recenzowanych czasopismach międzynarodowych, 45 doniesień konferencyjnych, w tym 30 na konferencjach międzynarodowych, sporządził liczne raporty do Komisji Europejskiej i ekspertyzy dla jednostek prywatnych i państwowych, w tym dla Stoczni Szczecińskiej, jednostek policji, parków narodowych, szpitali. Prace Prof. R. Zielińskiego były cytowane 363 razy, a indeks H = 10.
Takie głosy rozsądku nikną w totalnym sztormie propagandy czołowych mediów. Niektóre serwisy informacyjne 80-90% czasu audycji poświęcają tylko propagandzie kowidowej. Wczoraj Polsat sugerował np., że dowodem na wzrost zachorowań jest wzrost liczby ludzi pod punktami wymazowymi. Bzdura i to gigantyczna. A dlaczego wzrasta liczba ludzi pod punktami wymazowymi? Dlatego, że z jednej strony czołowe media i wątpliwej „jakości” eksperci medialni straszą, iż każdy objaw (kojarzony do niedawna z lekkim sezonowym przeziębieniem) to na sto procent obiaw nowych mutacji koronawirusa. Dwa. Lekarze w teleporadach każdemu kto zgłasza się z katarem, szczypaniem gardła czy kichaniem nakazują wręcz zrobić wymaz. Do tego straszą, że jak nie zrobi to będzie musiał długo być na kwarantannie, a po wymazie to będzie miał lepiej bo będzie ozdrowieńcem (autentyczne słowa!). Z góry sugerują, że dzwoniący na sto procent wirusa ma. Opisują przy tym czas kwarantanny podając co i rusz nową wartość „ale jak pan/pani wymaz zrobi to będzie krôcej”. Ludzie więc idą i dziwią się w kolejkach czemu po kilku kichnięciach ich skierowali na wymaz? Gdzie podziały się grypa i przeziębienie sezonowe? Testy? Testy to abstrakcja. Czary mary. Ich wyniki także. Moim zdaniem oczywiście. To co się dzieje to wielki matriks.