
Gdy emocje już opadły. Postanowiłem zrelacjonować ostatnie mecze Polaków bardziej szczegółowo. Obydwie polskie zespoły włożyły więcej niż 100% serca, umiejętności i zaangażowania. Wola walki i trud pozwala być nam dumnymi z postawy reprezentantów Polski. Śmiało możemy patrzeć w przyszłość posiadając zespół na światowym poziomie.

Michał Bryl foto:Ailura, CC BY-SA 3.0 AT
Zmagania polskiej pary w ostatnim meczu grupowym zapowiadały bardzo pozytywny bój w strefie play off. Wcześniej opisywane pojedynki Polacy wygrali (z Marokańczykami i Chilijczykami).
Para Grzegorz Fijałek – Michał Bryl Polacy po ambitnej walce i dobrym początku przegrali ostatnie grupowe stracie, które nie zamknęło awansu do 1/8 finału.
Polacy postawili „brazylijskiej sambie” bardzo trudne warunki. Doświadczeni rywale Polaków mogli spodziewać się dużo łatwiejszej przeprawy a spotkał ich twardy mecz i opór polskiego teamu.
Świetnie blokujący Polacy swoją cierpliwością i konsekwencją w inteligentnych atakach osiągnęli przewagę. Nie tylko przewagę punktową ale psychologiczną. Wydawało się, że dojdzie do niespodzianki. Przewagi układały się sinusoidalnie i wysoko zawieszona poprzeczka przez Fijałka i Bryla była trudna do „przeskoczenia” dla Canarinhos. Drugi set różnił się od pierwszego według mnie doświadczeniem boiskowym. Brazylijczycy uspokoili i ustabilizowali elementy gry. Skutecznie się broniąc i wypracowując bezpieczna przewagę nad Polakami wygrali seta.
Do trzeciej partii meczu – tie breaku Polacy przystąpili jak zwykle z animuszem i bez kompleksów. Biało-Czerwoni skutecznie blokowali i wyprowadzali mądre i punktowe ataki. Dwu punkowe prowadzenie polskiego duetu niestety nie wystarczyło by pokonać Brazylijczyków. Wojnę nerwów w grze na przewagi wygrali reprezentacji kraju kawy. Jednak Polacy zagrali mecz godny nie spotkania „w grupie” lecz finału.

Grzegorz Fijałek foto:Christian Jansky,CC BY-SA 3.0
Grzegorz Fijałek / Michał Bryl – Evandro Goncalves Oliveira Junior / Bruno Oscar Schmidt 1:2 (21:19, 14:21, 15:17)
Spotkanie 1/8 finału Polski „Dream Team” stoczył z pogromcami Kantora i Łosiaka w meczu grupowym. Utytułowani wice mistrzowie Olimpijscy z Rio należą do głównych pretendentów do złota w Tokio. Pomimo dobrego początku spotkania nie Polacy nie utrzymali stabilnego poziomu gry. Zbyt szybko oddawali prowadzenie i pechowo tracili punkty. Pierwszego seta wygrali Włosi. Jednak nie odnosiło się wrażenia przewagi Azzurich, Polacy nie dali się zdominować i cały czas prowadzili otwartą grę. W drugim secie zgodzę się z komentarzem TVP SPORT, że kontrowersyjna decyzja sędziego wybiła z rytmu głównie Bryla. To co działo się pod siatką po polskiej stronie można podsumować sloganami ale w tym przypadku jakże trafnymi: nerwowość, dekoncentracja i niecierpliwość. Dopiero po chwili polski duet odrodził się i rozpoczął próbę odzyskania równowagi w meczu. Było już jednak za późno gdyż bezpieczną przewagę zbudowali rywale. Lupo i Nicolai są zbyt zgranym i doświadczonym, sprytnym taktycznie teamem by oddać prowadzenie w tak ważnym spotkaniu. Polacy walczyli jak lwy i napędzili strachu przeciwnikom. Lecz nie wystarczyło to do sukcesu. Zawodnicy z Półwyspu Apenińskiego pozostali niepokonani.
Grzegorz Fijałek/ Michał Bryl – Nicolai Paolo/ Daniele Lupo 0:2 (20:22, 18:21)

Piotr Kantor i Bartosz Łosiak Siatkówka plażowa, ORLEN Mistrzostwa Polski 2020 foto: www.pzps.pl.
Druga para reprezentująca Polskę w siatkówce plażowej w Tokio to Piotr Kantor i Bartosz Łosiak. W grupie wygrali z Japończykami Ishijia i Shiratori 2:0. Przegrali z wicemistrzami świata Niemcami Tholem i Wicklerem 0:2 oraz wicemistrzami Olimpijskimi z Rio Nicolai i Lupo. W barażu mierzyli się z Hiszpanami o prawo gry w 1/8 finału turnieju.
Wspomniany drugi polski duet Piotr Kantor i Bartosz Łosiak zmierzył się w ostatnim meczu grupowym z reprezentantami Włoch Paolo Nicolai i Denielem Lupo 1:2. Gdyby wygrali mogli liczyć na bezpośredni awans do 1/8. Po ambitnej walce pełnej pomysłu, zaciekłości i inteligencji nie dali rady powstrzymać wyśmienitych reprezentantów Italii.
Początek meczu był zaskakujący ponieważ Polacy nie tylko walczyli ale nie odpuszczali rywalom żadnego punktu. Stanowili równorzędnego rywala. Niestety w ostatnim fragmencie gry nie wykorzystali swojej szansy i przegrali 2. punktami. Druga część meczu była już nieco bardziej przemyślana i Polskie Orły najpierw wypracowały przewagę a później metodycznie ale z fantazją jej broniły. Niestety Polacy nie potrafili utrzymać przewagi i co chwila Azzuri doprowadzali do remisu. Jednak większa desperacja i precyzja w atakach pozwoliła na dobicie rywala i doprowadzenia do remisu w meczu 1:1. Tie break zastał chyba nieco wybitych z uderzenia Polaków a Włosi wykorzystali ten fakt i osiągnęli wysoką przewagę. Kantor i Łosiak wznieśli się na wyżyny umiejętności ofensywnych ale finalnie nie zdołali odrobić strat z pierwszych fragmentów trzeciej partii.
Świetna postawa zapowiadała dobry mecz barażowy z Pablo Herrerą i Adrianem Gavirą, którzy również zajęli w swojej grupie 3. miejsce.

Piotr Kantor, wspaniały sportowiec, ambitny,z pasją, sercem i umiejętnościami foto: www.pzps.pl.
Polacy od początku meczu zaczęli huraganowe ataki lecz poza okresową przewagą punktową nie przyniosły efektu. Hiszpanie doprowadzili konsekwentną grą do remisu 15:15. Zaskakujący efekt miała postawa Hiszpanów na grę Polaków. W poczynania naszych siatkarzy wkradła się nerwowość i pomimo świetnej partii, którą Biało-Czerwoni powinni wygrać przegrali po walce 29:31 ! Wysoki wynik pierwszego seta wcale nie świadczy o wspaniałej grze Herrery i Gaviry tylko o tym, ze pomimo nerwowo traconych punktów Polacy potrafili odrabiać lub utrzymywać kontakt punktowy.
Druga odsłona to koncertowa gra Kantora i Łosiaka pomimo problemów w końcówce seta nie oddali prowadzenia do końca. Kontrolując i wspaniale rozgrywając, blokując, atakując, jednym słowem panując nad rywalami i meczem. Tie-break z pozycji kibica wydawał się formalnością. Polacy pokazali dojrzałości polot oraz zdolności antycypacji oraz kondycję. Pomimo porażki w pierwszej odsłonie gra Polaków predestynowała ich do triumfu i awansu do 1/8 finału turnieju Olimpijskiego.
Z otwartymi ustami zdziwienia patrzyłem na początek trzeciej odsłony meczu. Hiszpanie osiągając na „dzień dobry” przewagę 4:1 ustawili całą partię pod cel czyli zwycięstwo. Jakaś dziwno niemoc do nadrobienia strat i opanowała polski duet.
Siły, które stracił polski duet na „szarpaną” gonitwę w pierwszym secie moim zdaniem miały wpływ na postawę w końcówce meczu- jego trzeciej części- w tie breaku.
Niewymuszone błędy w przyjęciu, pechowe odbiory, szczęśliwie punkty rywali wszystko grało na niekorzyść polskiego teamu. Duet z półwyspu Iberyjskiego wydawał się być sprawniejszy i bardziej elastyczny a nasi reprezentacji jakby stracili zalety z poprzednich partii meczu. Rozkojarzenie naszych siatkarzy sięgało zenitu gdy Herrea z Gavirą stosując najprostsze środki osiągali punkt (stosując mijanki na bloku, na siatce, atakując tuż za-ponad blokującego).
Niestety Polaków dotknął również brak szczęścia w szybkich odbiorach jednocześnie brak intuicyjnych decyzji powodował frustrację i bezsilność Polaków. Nerwowość, która się wkradła w szeregi polskiej ekipy po urazie Kantora gdy nie sygnalizując zszedł nagle z boiska a sędzia przyznał punkt karny również nie służyła teamowi. Choć wtedy zdobyliśmy punkt po ataku ale był to punkt na 3:8… Obserwowałem jak Hiszpanie „wbijają” gwoździe w boisko Polaków i mocnymi serwisami punktują Biało-Czerwonych. Pomimo porażki jestem pełen podziwu dla Piotra Kantora i Bartosza Łosiaka za postawę, walkę ogromną ambicję i na da się ukryć za pracę włożoną by awansować na Olimpiadę. Widać jak dobre duety wzrastają w Polsce w tej ciężkiej dyscyplinie sportu.
Piotr Kantor, Bartosz Łosiak – Pablo Herrera , Adrian Gavira 1:2 (29:31, 21:19, 7:15)
źródła: flashscore.pl, sportowefakty.wp.pl, TVP Sport, sport.pl, Przegląd Sportowy
Zostaw komentarz