Następnego dnia 27.07.2021 r wyjazd do Buczyńca był wcześnie rano bo o godz. 5.40, ponieważ nasz rejs Kanałem Elbląskim rozpocząć się miał o godz. 7.30.
Charakteryzuje się on tym, że dzięki specjalnym pochylniom statki poruszają się nie tylko po wodzie, ale również po trawie. Jest najdłuższym kanałem żeglownym w Polsce łączącym system jezior z okolic Ostródy i Iławy z jeziorem Drużno i dalej, poprzez rzekę Elbląg, z Zalewem Wiślanym i Morzem Bałtyckim.



Wraz z licznymi odgałęzieniami, m. in. Kanał Iławski, czy Kanał Dobrzycki, liczy sobie 151,7 km. Kanał Elbląski w roku 2011 został uznany za pomnik historii. W skład tego zabytku hydrotechniki wchodzą liczne pochylnie, śluzy, systemy zasilania kanału w wodę itp.

W XIX wieku Mazury i okolice przeżyły dynamiczny rozwój, który wymagał utworzenia sprawnej sieci komunikacyjnej łączącej Prusy z Bałtykiem. Między innymi, aby ułatwić transport cenionej przez światowy przemysł szkutniczy sosny taborskiej, postanowiono wybudować krótszą drogę od dotychczas istniejącej, tj. transport do głównego nurtu Wisły i spławianie towaru do Gdańska.
Projektem oraz realizacją kanału, na zlecenie Fryderyka Wilhelma IV, zajął się pochodzący z Królewca Georg Jacob Steenke. Ponieważ różnica poziomu wody w jeziorach sięgała prawie 100 metrów zdecydował się na wykorzystanie systemów śluz oraz pochylni. Budowa trwała 16 lat, okazała się być droższa o 10% aniżeli budowa Wieży Eiffla, a wartość całej inwestycji to 2,4 tony złota.
Pierwotnie projektant przewidywał wykorzystanie drewnianych śluz komorowych. Jednak z uwagi na deficyt wody oraz czas śluzowania zdecydował się na pochylnie. Ich mechanizm napędowy wykorzystuje energię wody spływającej z wyższego poziomu na niższy. Dzięki temu napędzane są wózki sunące po szynach, które przewożą statki. Na każdej pochylni umieszczono dwa ważące po 24 tony i korzystające z osobnego, równoległego toru.
Niestety wkrótce uruchomiono pobliską linię kolejową, co znacząco osłabiło gospodarcze znaczenie kanału.
Po zajęciu miejsc stateczek ruszył. Na pokładzie panowała wspaniała atmosfera, było miło i przyjemnie. Kapitan z bosmanem zabawiali nas anegdotami i dowcipami. Kto chciał mógł u bosmana kupić coś coś do picia i jedzenia. Powodzeniem cieszyła się zwłaszcza kawa.


Stateczek powoli przemieszczał się, a po obu stronach kanału roztaczał się widok zielonych brzegów porośniętych trawami, krzakami i wysokimi drzewami.

Gdy docieraliśmy do wzniesienia stateczek osiadał na dnie specjalnego wózka i powoli był wciągany przy pomocy stalowych lin na górę, by po osiągnięciu szczytu powoli zjechać w dół do następnego odcinka kanału.

Ponieważ w czasie gdy przemieszczał się on po trawie kapitana nie było na mostku kapitańskim i każdy kto chciał mógł na chwilę zająć jego miejsce. Każdorazowo największe wrażenie robiły zjazdy z góry. Widoki z tego miejsca były wspaniałe. Wokół zieleń, pochylnia woda i mechanizmy hydrotechniki. Mieliśmy okazję mijać podobną jednostkę sunącą po trawie. Fajny widok.



W Europie nie ma drugiego takiego miejsca! W roku 2007 Kanał Elbląski otrzymał tytuł jednego z siedmiu cudów Polski przyznany mu przez Rzeczpospolitą.
Rejs minął szybko po wyjściu na ląd udaliśmy się do Izby Historii Kanału Elbląskiego. Obejrzeliśmy tam również film historii tego kanału.



Następnie udaliśmy się na obiad a po nim pojechaliśmy do Fromborka. Po wyjściu z autokaru zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie grupowe na tle Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Andrzeja, a następnie udaliśmy się do Bazyliki. Jest to gotycki kościół zbudowany w latach 1329–1388 jako trójnawowa bez wieżowa hala z wydłużonym prosto zamkniętym prezbiterium. Powstała na ufortyfikowanym wzgórzu (obecnie Wzgórze Katedralne), w miejscu dawnej drewnianej świątyni, pełniącej wcześniej rolę katedry.


Po wejściu do Bazyliki rzuca się w oczy piękny wystrój wnętrza, organy, ołtarze i ołtarz główny zbudowany w latach 1747-1752. Jego elementy wykonane są z czarnego i różowego marmuru. W polu środkowym znajdują się obrazy Stefana Torelliego Wniebowzięcie Marii Panny i Męczeństwo św. Andrzeja. Aby im się przyjrzeć musiałam korzystać z przybliżenia aparatu.




Idąc główną nawą po obu jej stronach znajdują się bogato zdobione ołtarze z XVII wieku. Jest ich w świątyni 23.

Bardzo ciekawy jest późnogotycki poliptyk fromborski, będący niegdyś ołtarzem głównym katedry. Ufundował go wuj Mikołaja Kopernika.


Za przepiękną kutą bramą znajduje się Kaplica Zbawiciela z 1732 roku.


Przez prawie 200 lat poszukiwano grobu Mikołaja Kopernika. Odnaleziony został dopiero w 2005 roku pod posadzką katedry, w miejscu gdzie chowano kanoników. Po badaniach potwierdzających autentyczność szczątków astronoma w 2010 roku, został on ponownie uroczyście pochowany, w odrębnej krypcie na terenie fromborskiej archikatedry. Dzięki uprzejmości Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji podczas badań dokonano rekonstrukcji twarzy Kopernika.
Na początku czaszka przeszła proces skanowania 3D. Na podstawie uzyskanego skanu został wykonany komputerowy model 3D z dokładności pomiarową do 0,05mm. Model ten składał się z około 3 milionów punktów. Na ten obraz naniesiono (zgodnie ze skalą Gierasimowa) statystyczne grubości tkanki miękkiej. Po połączeniu punktów uzyskano siatkę z trójkątów.
Na taką siatkę naniesiono „skórę”, zbudowaną z fragmentów zdjęć twarzy pobranych z baz danych CLK. Pieczołowicie odtwarzano takie fragmenty jak noc czy uszy (czasami posługując się kilkunastoma zdjęciami z bazy). Kolor oczu znamy z portretów i jest potwierdzony typowaniem antropologicznym, ale włosy to już licentia poetica autora. Prace trwały półtora miesiąca.
Miała okazję zobaczenia ją w telewizji, można ją odnaleźć w internecie. W niczym nie przypomina portretu wykonanego przez J. Matejkę.
Dokonano ponownego pochówku Mikołaja Kopernika, a dokładnie Jego szczątków w kolegiacie Fromborskiej w małej trumience pod posadzką. Jest ona widoczna dla zwiedzających. Nad tą trumienką wznosi się monument z czarnego marmuru zaprojektowany przez architektów Adama Wagnera i Dariusza Bodziocha a fundatorem jest kanonik warmiński ks. inf. Jan Górny bliski krewny naszej przewodniczki Ewy Górnej.





Gdy wychodziliśmy z Bazyliki rozpoczynał się koncert organowy w wykonaniu studenta Akademii Muzycznej. Wysłuchaliśmy dwie fugi S. Bacha. Uważam, że jego muzykę organową najlepiej wykonywać w kościołach bowiem zapewniają one jej niepowtarzalny klimat.


Po wyjściu z Bazyliki udaliśmy się do znajdującego się w dawnej dzwonnicy katedralnej zwanej Wieżą Radziejowskiego Planetarium. Musieliśmy chwilę poczekać aż wyjdzie poprzednia grupa. Byłam w nim 15 lat temu i byłam ciekawa co się w tym czasie w nim zmieniło.

Mocno się rozczarowałam, bowiem mimo upływu tylu lat i odkryć w kosmosie ciągle podawane są te same informacje. Aparatura wyświetla na kopule o średnicy 8 m obrazy nieba widoczne z dowolnego miejsca na Ziemi, pory dnia i roku. Przedstawia na sztucznym niebie drogę Słońca, planet, komet i sztucznych satelitów oraz obrazy ponad 6000 gwiazd.

Następnie udaliśmy się na obiad do Domu Kopernika.

A potem przeszliśmy się do szpitala św. Ducha. Powstał w I połowie XIV wieku, obecny budynek zbudowano w latach 1426–1433. Przebudowany w latach 1686–1720 uzyskał kształt barokowej bazyliki. Sam szpital funkcjonował już w I połowie XIV w. i był prowadzony do końca II wojny światowej, a w późniejszych latach wykorzystywany był jako przytułek dla ubogich. Mikołaj Kopernik prowadził tu praktykę lekarską – leczył zarówno dostojników kościelnych, jak i mieszkańców Fromborka.


Jest jedynym w Polsce zabytkiem szpitalnictwa zachowanym w niezmienionym kształcie od pierwszej połowy XVIII wieku. Po 1945 r. zniszczony i opuszczony, remontowany w latach 1978-1989 został przekazany na potrzeby muzeum.
Zwiedzający mogą tu obejrzeć dawne narzędzia medyczne i aptekarskie, fotografie i rękopisy związane z medycyną.
Po wejściu do środka pierwszymi eksponatami są protezy nóg jakich używano by usprawnić chodzenie. Bardzo ciekawy jest strój medyczny z dziobem. To w nim znajdowały się różnego rodzaju zioła mające chronić przed wirusami.


Bardzo ciekawym eksponatem jest jedyna ocalała w Europie dziecięca chorągiew nagrobna przedstawiająca trzyletniego chłopca trzymającego w dłoniach gałązkę rozmarynu.

Ciekawie prezentowała się warmińska rzeźba sakralna XVII-XVIII w.

Pamiątki po utraconych dzieciach.


Ambona z XVIII.

Epitafia rodzinne.


Na dłużej zatrzymaliśmy się przy późnogotyckim łożu baldachimowym z XVI w.

Było sporo naczyń aptekarskich.

Wychodząc z muzeum byliśmy pod wrażeniem ilości zebranych eksponatów. Polecamy go wszystkim którzy będą we Fromborku. Warto je zobaczyć.
Wracając do Malborka stwierdzamy, że wycieczka była udana. Serdeczne podziękowania należą się wszystkim którzy przyczynili się do jej zorganizowania, a zwłaszcza prezesowi panu Ryszardowi Łukowskiemu szefowi PZEiR za koordynację działań organizacyjnych i za to, że doszła ona do skutku, oraz naszej przewodniczce Pani Ewie Górny za ciekawe informacje o zwiedzanych obiektach. Podziękowania należą się również naszym kierowcom za bezpieczną jazdę.
Foto :Liliana i Zdzisław Borodziuk
Zostaw komentarz