Rumunii nie ma na mistrzostwach świata od prawie 24 lat.Podobnie Bułgarii. Węgry (kiedyś potęga) nie są obecne na Mundialu od prawie 36 lat. Z byłych państw bloku wschodniego (socjalistycznych), pomijając kraje byłej Jugosławii, w nowym stuleciu (tysiącleciu) tylko Polska i Rosja były na Mistrzostwach Świata reprezentowane trzy razy. A np. Czesi zameldowali się na Mundialu, w trwającym wieku, jedynie raz; Bułgaria, Rumunia, Węgry – zero razy
Tymczasem w latach 60. i 70. XX wieku normą było, że na Mistrzostwach Świata, na 16 zespołów, jakie wówczas mogły grać, co najmniej cztery rekrutowały się z Europy Środkowo-Wschodniej. Do 1982 roku prawie na każdym turnieju drużyna z państwa socjalistycznego meldowała się w półfinałąch; w najgorszym wypadku na co drugim.
Nasze sukcesy i nasze porażki były i są więc refleksem dużo bardziej złożonego i uniwersalnego procesu. Po prostu, w 1989 roku, wraz z upadkiem systemu politycznego, zawalił się również system piłkarski, którego nie jesteśmy w stanie odbudować.
Jest tylko jeden obszar, który stanowi wyjątek: państwa byłej Jugosławii od 1998 roku są na każdych Mistrzostwach Świata reprezentowane podwójnie, a Chorwacja dwa razy dodarła do sfery medalowej; wcześniej przed rokiem 1990, gdy wszyscy piłkarze z Bałkanów grali w jednej drużynie – Jugosławi – nie osiągali takich sukcesów.
Mogę wskazać dwa momenty, które wpływają na upadek piłki nożnej w Polsce i w całej Europie Środkowo-Wschodniej:
1) upadek ustroju komunistycznego, a wraz z nim również upadek wielu innych dziedzin w tym sportu i nieumiejętność odnalezienia się w nowej rzeczywistości;
2) profesjonalizacja zachodniego futbolu, powstanie Ligii Mistrzów, dyktat pieniądza, marketingu oraz reklamy.
Piłkarze z Bałkanów, z byłej Jugosławii, jako jedyni, wziąwszy pod uwagę kraje Europy Środkowo-Wschodniej radzą sobie z tym problemem, gdyż na codzień masowo grają w silnych ligach europejskich (w Anglii, w Hiszpanii, w Niemczech, we Włoszech), a także w mocnych europejskich klubach grających w Lidze Mistrzów.
Stąd mój wniosek, że drużynę narodową we współczesnych czasach należy budować inaczej (tak jak drużynę olimpijską w 1992 roku); jeśli nie umiemy zbierać piłkarzy z zagranicy, musimy tworzyć, budować zespół narodowy tak jak klub: postawić nie na indywidualności, a na system.
Jestem strukturalistą.
Autor: Roman Mańka
Socjolog, publicysta, pisarz, komentator polityczny, dziennikarz „Halo Radio”, redaktor naczelny czasopisma eksperckiego Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo Rozwój Energetyka (FIBRE). Posiada trzy wielkie pasje: filozofię, socjologię, i piłkę nożną; jest zagorzałym kibicem Realu Madryt. Wykształcenie socjologiczne zdobył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył również Studium Dziennikarstwa Europejskiego prowadzone przez Centrum Europejskie „NATOLIN” w Warszawie. W przeszłości wykonywał zawód dziennikarza śledczego w prasie lokalnej, a następnie ogólnopolskiej: opisywał sprawy z zakresu zorganizowanej przestępczości mafijnej, powiązań klientelistycznych oraz korupcji polityków; pełnił również funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefa działu krajowego. Publikował w Gazecie Finansowej, Home&Market, Gentleman, Onet.pl i Interii. Obecnie jest pisarzem i publicystą, autorem dwóch książek popularno-naukowych: „Strefa tabu. Największe afery III RP” oraz „Moment krytyczny”, a także współautorem jednej pozycji w dziedzinie dziennikarstwa śledczego: „Łańcuch poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych” (wywiad rzeka z byłym szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim).
Zostaw komentarz