PIS-owi słupki spadają. Dość dramatycznie. A w każdym razie na tyle, że zaniepokojenie wyrażają publicyści PISowi przychylni. Co oczywiste, bo tych to naprawdę niepokoi.

Mnie też niepokoi. Ale napiszę o swoich niepokojach w częściach, bo inaczej będzie to praca habilitacyjna i nikt nie przeczyta.

Więc najpierw pocieszająco (innych i sama siebie): inflacja jest czynnikiem, który zawsze i w każdym kraju obniża poparcie dla rządu i sympatie prorządowe. Żeby nie wiem jak lubiło się rzadzącą partie i rząd, to rosnące ceny, (zwłaszcza podstawowych produktów, a nie lokomotyw) budzą złość, sprzeciw i pretensje do rządzących. pretensje nie muszą być uzasadnione.

Tak, jak w małżeństwie mąż ma pretensje do żony, że nie ma takich pyszności na stole i takiego zadowolenia na twarzy oraz kaprysi w łóżku, nawet wtedy, kiedy daje jej dużo mniej pieniędzy na życie i przyjemności. I nie z powodu swej rozrzutności czy skąpstwa, ale mniejszych zarobków. Tak właśnie jest z inflacją.

Rozumiemy, że idiotyczna polityka Unii, która ulega kretyńskim pomysłom nastolatki Grety Thunberg, musi doprowadzic do gospodarczej katastrofy. A na razie do podwyżki cen.

I że kombinowanie z Putinem, który chce narzucać ceny paliwa mając w łapie rurociąg Nord Stream, też skończy się na pewno pogorszeniem warunków życia obywateli w Europie, a nie ich polepszenia.

Wiemy, że wściekli jesteśmy. Zbieram wydruki z zakupów, które robie raz w tygodniu, kupując mniej więcej te same produkty i w takich samych ilościach i widzę, że co tydzień ceny idą w górę. Co napawa mnie złością i żadne racjonalne argumentuy do mnie nie przemawiają. No więc moim zdaniem inflacja powoduje spadki poparcia dla rządów (liczba mnogą) na całym świecie.

W niektórych krajach akurat są wybory i przywódców się wymienia. Wydaje mi się, że na gorszych, bo bardziej lewicowych. No ale wyborcy stają się coraz młodsi i myślą, że lewica da każdemu wedle potrzeb.

W Polsce też tak myslą. A przy PIS pozostają ci, którzy tak nie myślą. Ale oni wymierają: z powodów naturalnych, z powodu covid i chorób współtowarzyszących. CDN.

Na razie możecie zastąpić Ryszarda Kaszubowskiego i mnie obrugać.

Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.