Znowu sensacja w mediach. Pomyślcie samodzielnie. Ile czasu minęło od 1990 roku i „peerelowskich służb”? Dwadzieścia pięć lat. Jaka jest pragmatyka emerytalna? We wszystkich służbach specjalnych na świecie jest tak, że pracuje się mniej niż w cywilu. Praca operacyjna po dwudziestu latach, proszę mi wierzyć, wykończy każdego. Do tego dochodzi stopień dekonspiracji. Dlatego też wszystkie służby świata ściśle określają czodchodziła as wykonywania zadań operacyjnych i nie ma „przebacz”. Większość z moich znajomych sama również z tych względów.

Ja sam odszedłem między innymi z tego samego powodu: wypalenie, zmęczenie, frustracja, zdrowie. Prawie trzydzieści lat w wywiadzie i kontrwywiadzie zmienia człowieka i zakłóca obiektywny osąd rzeczywistości, co w służbach jest conditio sine qua non efektywnego działania. Rozumieją to wszyscy w około i niepotrzebne jest robienie na siłę jakiś manifestacji politycznych. Amerykanie i Brytyjczycy, nie mówiąc o Niemcach, co pewien czas „odmładzają” swoje służby.

Inną sprawą jest to, że u nas zamyka się za kimś drzwi, za kimś przeszkolonym, z wiedzą operacyjną i najlepiej, by ten ktoś od razu umarł. Nikt też nie interesuje się co z tymi ludźmi się dzieje. Tego na świecie nigdzie nie ma. Służby to brutalna rzeczywistość, czasem wręcz paranoiczna, ale na świecie nigdy nie opuszcza swoich ludzi, gdyż owa paranoja każe im przewidywać możliwe straty. na koniec raz jeszcze, to nie jest żadna sprawa polityczna i nie została przeprowadzona na zasadzie „ustawy dezubekizacyjnej”, ale w sposób cywilizowany i , mam nadzieję, korzystny dla obu stron, a dla kraju przede wszystkim.

Jest, zresztą, wiele ważniejszych historii, o których dziwnie cicho wszędzie i głucho. Na przykład, wczorajsze informacje z USA na temat zamierzeń CIA „przyjrzenia się” europejskim partiom politycznym w kontekście ich związków z Rosją i nie chodzi wyłącznie o partie lewicowe i lewackie. Cóż, dziwnie cicho, a mnie dręczy cały czas wspomnienie o pewnym kongresie panslawistycznym z lat dziewięćdziesiątych, kokietującym środowiska antysemickie i narodowe (to nie jest zestawienie intencjonalne, lecz tak się ów „kongres” określał), którego honorowym przewodniczącym była „pierwsza kobieta w kosmosie” w stopniu generała.