Jak wiadomo wśród polskich swiąt żadne nie jest tak ważne jak Boże Narodzenie i żadne nie jest tak powszechnie obchodzone, jak jego Wigilia. (No może jeszcze trochę 1 listopada – Wszystkich Swiętych, jako święto zmarłych, z całym tym swoim zniczowo – chryzantemowym anturażem).

Co tam 3 Maja, co tam 11 Listopada…

Jeśli ktoś nie wyszedł w Polsce na miasto o 17 albo o 19 w Wigilię, albo nie postanowił o tej porze coś kupić to nie wie co to jest PUSTE miasto, przez które przemykają pospiesznie ludzie (czasem z paczkami ciast, albo jedzenia i prezentami) na kolejne wigilijne wieczerze….

Dzieci, jak wiadomo, mogą w coś wierzyć i nie wierzyć zarazem, tak więc w moich wspomnieniach nie ma wyrazistego problemu wiary w Śi. Mikołaja… Ot, wierzyłam w niego o tyle – o ile. Po prostu nie podawałam tej wiary krycznej analizie.

W moim wczesnym dzieciństwie przebierał się za niego Tata (wtedy Mikołaj był wysoki i chudy) albo ciocia – babcia -Titka (to nagle w kolejnym roku robił się malutki i grubszy). I ze wstydem muszę przyznać, że nie był to żaden biskup, a zwykły, przerośniety krasnal w czerwonej czapce z brodą. Potem Mikołaj zrobił się nieuchwytny i zostawiał nagle prezenty przez drzwiam. Dzwonił i znikał…. Otwieram, a tu kosz na bieliznę, pełen paczuszek… W końcu Mama zaproponowała, żeby jak w wielu innych domach, po prostu kłaść prezenty pod choinką. Zaprotestowałam gwałtownie, choć miałam już pewno 11 czy 12 lat. Ma być tak jak ZAWSZE. „Przecież nie wierzysz w św. Mikołaja?” – zapytała Mama, a ja się obraziłam i nie chciałam odpowiedzieć. Bo co tu ma do rzeczy jakaś empiria i materialna rzeczywistość?!?! A właśnie, że wierzę! Ma być i już. A stałe, dobre rytuały, zwłaszcza gdy są dobre i ciepłe, dają człowiekowi (a nawet zwierzakowi, psu na przykład, ale zwłaszcza dziecku) oparcie, pewność i poczucie bezpieczeństwa.

Zmiany, mogą być fajne (o ile lubicie) dla Was. Nie dla dzieci. W życiu, dzieci, jak pod nogami, musi być coś stałego. Nawet niespodzianki powinny być (trochę) przewidywalne.

Wigilia to czas DZIECI. Kiedy ich nie ma żadna Gwiazdka nie jest aż tak fajna… Wigilia i Boże Narodzenie to trudny czas ludzi starych, samotnych i nudnych, których narzekania trudno słuchać, trudny czas dla ludzi ze skazą, ludzi nielubianych, wypchniętych z jakiegoś powodu na margines życia, dla nielegalnych kochanków, dla ludzi w żałobie. Bądżmy wyrozumiali i życzliwi!

Życzę Wam (pomimo parszywej pogody) Wesołych Świąt!
Agnieszka Romaszewska

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.