Naprawdę nie wiem czy Pan Gowin dziecinnieje czy to coś poważniejszego z głową. Właśnie obraził się na miasto Kraków, o czym teraz przeczytałem. A o co poszło, o szopki.

Szopki krakowskie wpisano na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO z czego wszyscy w Polsce są pewnie dumni. Miasto poinformowało o wpisie błyskawicznie na Mauritiusie, gdzie odbywały się obrady komitetu wybierającego najpiękniejsza pracę.. Niezadowolone z takiego obrotu sprawy jest Ministerstwo Kultury, bowiem jego szef – Piotr Gliński, chciał pierwszy ogłosić dobrą nowinę. Pół biedy niezadowolenie, ale Pan vice premier zaczął tupać nóżkami i obraził się jak mały chłopiec, że nie pozwolono mu odtworzyć paczki.

Więc na uroczystości uhonorowania szpokarzy przez Muzeum Historyczne Miasta Krakowa nie pojawił się żaden przedstawiciel rządu – nadmienię, że czasem całe rodziny od pokoleń od 1937 roku wystawiają swe prace u stóp pomnika Mickiewicza na Rynku Krakowa, ba Pan Gowin wymyślił, że sam zaprosi twórców szopki do stolicy na uroczystości. Tam szopkarze udadzą się prywatnie, już bez rodzin i bliskich. Cóż obawiam się, że kolejnym pomysłem będzie zabranie z Muzeum Etnograficznego szopek i wystawienie do konkursu u stóp jakiegoś warszawskiego pomnika (nadał by się taki ze stopniami).

Widać już szopka w Sejmie nie wystarcza „wybitnemu” (aczkolwiek biednemu) ministrowi, ale skoro ciupagę można kupić jako pamiątkę znad morza, to nie zdziwi mnie gdy w tradycyjnej szopce Wierzę Mariacką Pan minister każe zamienić na Syrenkę.

Autor: Piotr Hajda