“Należy eliminować informacje o bezpośrednim zagrożeniu życia i zdrowia ludzi spowodowanym przez przemysł i środki chemiczne stosowane w rolnictwie”. „Wszelkie publikacje przedstawiające uogólnione, scalone dane liczbowe, a dotyczące stanu bezpieczeństwa i higieny pracy oraz chorób zawodowych należy wstrzymywać”. To cytaty z Czarnej Księgi Cenzury PRL Tom I („Aneks” Londyn 1977).

Co się zmieniło od tych lat PRL-u?

Metoda stara, ale nowa technologia, zamiast tysięcy cenzorów jeden algorytm sztucznej inteligencji na Facebooku, YouTube i innych mediach społecznych, wyłapujący wzmianki o zakazanej informacji dnia, np. o białkach kolczastych w produktach Pfizera, który poł roku temu wyłapywał o relacjach RNA-DNA. W kwestii gender inny algorytm itd. Cenzura to narzędzie kontroli przepływu informacji. W PRL było to skuteczne, przeszukiwano wydawnictwa, ogłoszenia, nawet nekrologi. W czasach dzisiejszych cenzura nie jest już możliwa ze względu na ogromny wzrost przepływu informacji przez Internet i media społeczne, i staje się po prostu nękaniem, a zakazane przekazy jednak się rozprzestrzeniają. Używana jest stara metoda Goebbelsa- zasięg i frekwencja powtarzania. Tak codziennie główne kanały ogłupiają społeczeństwo przekazując globalną i lokalną propagandę o bezpieczeństwie, zdrowiu i szczepionce, o wydarzeniach politycznych i międzynarodowych, z użyciem dodatkowych ogłoszeń, afiszów i notyfikacji. Efekt jest podobny- większość społeczeństwa daje się przekonać.

W inżynierii społecznej celem jest potulność obywateli, a odwieczna metoda zastraszania dalej działa. Był moment, kiedy prawie cały świat dał się nastraszyć kowidem, i ten strach jest pieczołowicie podtrzymywany przez codzienna propagandę. W latach sześćdziesiątych amerykański pisarz SF, Frank Herbert, opublikował „Dune” (Wydma) poruszając tematykę strachu: „Nie mogę się bać. Strach zabija myślenie. Strach to mała śmierć, która przynosi całkowite unicestwienie. Zmierzę się ze swoim strachem. Pozwolę, aby przeszedł nade mną i przeze mnie. A kiedy minie, zwrócę wewnętrzne oko, aby zobaczyć jego drogę. Tam, gdzie odszedł strach, nie będzie nic. Tylko ja pozostanę”.

Celem propagandy lewicowej jest rozbicie wszelkich powiazań międzyludzkich tak, aby człowiek został sam. Kościół, rodzina, narodowość, koleżeństwo – maja być zniszczone. To dużo więcej niż walka klas- tworzone są konflikty we wszystkich relacjach miedzy ludźmi na tle rasy, płci, obyczajności i języka. W nowomowie mamy Rodzic 1 i Rodzic 2 zamiast Mama i Tata, a dzieci tak wychowywane nie będą miały dziadków, czy wujów i kuzynów; szachy i białe talerze są „rasistowskie”. Nazywamy to bełkotem, lekceważąc niebezpieczeństwo alienacji personalnej, gdzie dana osoba jest pozbawiona powiazań z innymi. A propaganda kowidowa czynnie to wspiera- siedź w domu przed komputerem, rozmawiaj przez telefon lub media społeczne, wyżywaj się na Internecie, gdzie jesteś inwigilowany i gdzie Facebook wtrąci się i napisze „fake news”, zapraszając do szczepionki.

Po roku lockdownu większość ma już dość. Ostatnio w Londynie miał miejsce olbrzymi Marsz o Wolność z afiszami „tylko kłamstwo mutuje” domagający się aresztu ministra zdrowia zamieszanego w seks-aferę, który podał się do dymisji. Można? Nie tylko można, trzeba! Musimy działać, popierać dobre inicjatywy. Niedługo (11 lipca) będzie Marsz Rzezi Wołyńskiej, wyjdźmy na ulice!

Autor: Krzysztof Jastrzembski, Londyn