Według mnie nowe rozdanie pod nazwą Polski Ład (wsparcie dla obywateli i firm, ulgi podatkowe, korzystny wpływ na płace i emerytury), nie wzbudził entuzjazmu wśród społeczeństwa z prostego powodu – dotychczas wpompowane miliardy złotych w gospodarkę, służbę zdrowia, programy socjalne w odbiorze społecznym nie przełożyły się na odczuwalny przez zwykłego Kowalskiego wzrost poziomu życia.
Od znajomych, a także z rozmów prowadzonych przez naszych rodaków w różnych miejscach niejednokrotnie słyszałam, że co z tego, iż dostają 500+, wyprawki do szkół, trzynastki, itd. skoro wszystko pożera drożyzna.
W dalszym ciągu są skargi na służbę zdrowia mimo gigantycznych pieniędzy jakie w nią wpakowano, ponieważ nie wpłynęło to na większą dostępność do specjalistów i badań specjalistycznych oraz zmniejszenia czasu oczekiwania. Skorzystał z nich przede wszystkim personel służby zdrowia, a zwłaszcza lekarze.
Uważam, że propozycje zawarte w Polskim Ładzie, dlatego nie spowodowały znaczącego odbicia w sondażach, ponieważ kolejne zapowiadane miliardy spowszedniały, nie robią już na nikim wrażenia. Dodatkowo wpływ na niewielki wzrosty notowań PiS ma irytujące wielu Polaków przemilczanie zaistniałych problemów oraz nieadekwatna do nich reakcja premiera M. Morawieckiego, a często jej brak.
W czerwcu w warszawskiej Paradzie Równości brali udział przedstawiciele ambasad wykraczając tym samym poza swoje kompetencje i przyjęte zwyczaje, a polskie MSZ nie wyciągnęło w stosunku do nich żadnych konsekwencji.
Bez echa przeszła wypowiedź ministra spraw zagranicznych Heiko Maasa, który wezwał do zniesienia weta w polityce zagranicznej Unii i zastąpienia go kwalifikowaną większością.
Nie nagłaśnia się zamierzeń Komisji Europejskiej, która chce rozszerzyć system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla (ETS) na budownictwo i transport drogowy, mimo, że spowoduje to wzrost kosztów eksploatacji mieszkań i samochodów.
Nic nie mówi się o tym, że organizacje ekologiczne z Czech chcą zablokować budowę wieży widokowej po polskiej stronie Śnieżnika. Wspiera je czeski minister środowiska, który nie wyklucza podjęcia działań takich jak w przypadku Turowa.
Przemilczany jest pozew złożony przez australijską spółkę Prairie Mining Limited przeciwko Polsce. Domaga się w nim odszkodowania z tytułu BIT (dwustronnej umowy inwestycyjnej). Chodzi o 806 mln funtów (4,2 mld złotych) z tytułu poniesionych szkód i utraconych zysków. Właściciele spółki twierdzą, że polski rząd złamał dwustronną umowę inwestycyjną zawartą pomiędzy Polską i Australią oraz blokował rozwój dwóch należących do spółki kopalń znajdujących się na terenie Polski.
Cisza panuje w sprawie pozwania Krzysztofa Wyszkowskiego przez wydawcę Onetu – Ringier Axel Springer Polska – za to, że skrytykował proniemieckie teksty portalu. Jest to ewidentny zamach na wolność słowa i pan Krzysztof powinien mieć również wsparcie rządowe.
Nie istnieje temat dyskryminacyjnego szykanowania firm pochodzących z Polski, a świadczących usługi na terenie Francji, Niemczech, Holandii. Dotyczy to zwłaszcza firm transportowych, budowlanych i handlowych. Są one poddawane nagminnym kontrolom, nakładane na nie są wysokie mandaty czy inne restrykcje, które często uniemożliwiają ich działanie albo znacząco podwyższają koszty.
W ostatnim roku, zachowanie władz administracyjnych i kontrolnych głównie we Francji, wobec polskich firm, mają charakter szykan.
Również zapanowało głuche milczenie o tym, że Niemcy zamierzają „walczyć” z energetyką jądrową w Europie, a my na nią stawiamy i planujemy
uruchomienie pierwszego dużego reaktora atomowego w 2033 roku.
Nie ma debat na temat przedstawionej przez Komisję Europejską koncepcji stworzenia uniwersalnego unijnego systemu potwierdzającego tożsamość, tzw. cyfrowy portfel.
Nic nie mówi się o tym, że Unia Europejska od kilkunastu miesięcy pracuje nad strategią ochrony bioróżnorodności. Podstawowe założenia przewidują objęcie ochroną 30 proc. terenów wodnych i lądowych w UE, w tym objęcie 10 proc. terenów ochroną ścisłą, w szczególności lasów pierwotnych i starodrzewów. Zgodnie z komunikatem Komisji Europejskiej na tych drugich obszarach zabronione będą: łowiectwo, rybołówstwo i leśnictwo oraz „praktyki wydobywcze”.
9 czerwca Parlament Europejski przyjął to rozwiązanie. Skutki najbardziej odczują Lasy Państwowe, jedna z największych firm państwowych tego typu w Europie. Jeżeli unijni urzędnicy zaczną ją wprowadzać, przedsiębiorstwo praktycznie w ciągu roku stanie się deficytowe.
Bagatelizowany jest krążący od wielu miesięcy, po świecie dokument, który powstał z inicjatywy Kremla i postuluje „ograniczenie sił konwencjonalnych Sojuszu i Rosji rozmieszczonych w Europie w celu zwiększenia przejrzystości i stabilności”. Podpisali się pod nim m.in Janusz Onyszkiewicz – były szef MON – i Adam D. Rotfeld – były szef MSZ.
Istota jego sprowadza się do wywierania presji na amerykańskie i europejskie elity, aby przekonać je o potrzebie wycofania wojsk NATO nie tylko z Polski i wschodniej flanki Paktu, lecz także z całego Starego Kontynentu. Jego spełnienie powinno uspokoić Rosję.
Wielu z nas życzyłoby sobie by oprócz Polskiego Ładu i nachalnej propagandy sukcesu, publiczne środki przekazu naciskały na rządzących, by nie tylko zajmowali się gospodarką, ale twardo bronili wartości konserwatywnych i interesów Polski.
Oczekiwałam od premiera Morawieckiego jasnego i zdecydowanego zajęcia stanowiska w każdej z tych spraw. Jego brak, kluczenie lub bardzo miękka na nie reakcja pokazuje, że coraz bardziej odrywa się od oczekiwań części swojej bazy. Takie działania rozmijają się z oczekiwaniami kilku procent prawicowego elektoratu, co przekłada się na sondaże i ma wpływa na to, że Konfederacji nie ubywa zwolenników.
Kiedy premier M. Morawiecki i J. Kaczyński dostrzegą, że nie tylko Polski Ład ma wpływ na sondażowe słupki dla PiS?
Foto:internet
Zostaw komentarz