W końcu nie muszę się wstydzić i proszę mi tu nie imputować jakiegoś „pisiactwa”. Może to nie jest zmiana przełomowa dla polskiej gospodarki (poczekamy, zobaczymy), ale mam dziwne wrażenie, że oglądam obrazki, których po powrocie starych korytowych wyjadaczy nie będę już oglądał – kto wie – może przez całe dekady….

Jedna z wielu impresji (cytuję za Marek Miśko):

Prezydent RP Andrzej Duda wita pocałunkiem w rękę Zofię Pilecką na pokładzie samolotu

„Prezydent Andrzej Duda daje dobrą lekcję poprzedniej kaście rządzących. Jest to lekcja nie tylko politycznej i historycznej kindersztuby, dobrego wizerunku i ogłady jako takiej, ale przede wszystkim patriotyzmu i godności najwyższego urzędnika w państwie. W ubiegłym roku córka Pana Rotmistrza – Zofia Pilecka, nie została nawet zaproszona na 70. rocznicę przejęcia i częściowego oswobodzenia Auschwitz przez sowietów. Gdy cały świat patrzył na uroczystości w KL Auschwitz, nie było na nich córki człowieka, który dał się pojmać, aby zorganizować na miejscu ruch oporu. Człowieka, który sporządził pierwszy raport z piekła, po czym zadrwił z niemieckich oprawców i uciekł z nim na zewnątrz… Mój prezydent! :)”.

A mi przypomniało się moje spotkanie z synem Rotmistrza Pileckiego (dla mnie superbohatera jakiego świat nie widział!). Tak więc też zdjęcie z panem Andrzejem Pileckim, człowiekiem wyjątkowym, wspaniałym; członkiem honorowym MSHE. Pan Andrzej pokazuje dedykację dla niego od swojego Ojca…

Robert Wit-Wyrostkiewicz i syn rtm. Witolda Pileckiego