Długo przed obejrzenia filmu „Smoleńsk” nasłuchałam się wielu niepochlebnych o nim opinii. Środowiska wrogie Polsce i polskości nie ukrywały swojej wrogości do niego już w momencie ukazania się pierwszych informacji o zamiarze jego powstania. Wielu znanych aktorów zrezygnowało z zagrania w nim. Ponadto były potworne kłopoty z jego sfinansowaniem, ponieważ nie otrzymał on wsparcia Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i jego twórcy zmuszeni byli zwrócić się o wsparcie finansowe do polskiego społeczeństwa. Nieskromnie przyznam, że my mężem również przyczyniliśmy się do jego powstania.

Na długo nim trafił do kin rozpoczęła się akcja mająca na celu jego deprecjację, a obecnie jego antykampania niczym kula śniegowa nabiera tempa.
Ponieważ przeglądam liczne fora w Internecie, trafiłam m. in.: recenzję Estery Flieger „Smoleńsk”: poszłam, zobaczyłam, nie uwierzyłam”. (wyborcza.pl Łódź 12.09.2016). Pisze w niej:

„Po seansie nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jeśli ktokolwiek ośmiesza katastrofę smoleńską i jej ofiary, to twórca obrazu i ci, którzy nim dyrygują. 10 kwietnia chcę pamiętać zupełnie inaczej. I jeśli cokolwiek w filmie było poruszające, to materiały archiwalne. (…) Główną bohaterkę skutecznie mógłby zastąpić kawałek drewna”.

(…)” Ma to być wykładnia jedynej słusznej prawdy. Bo i był wybuch, i tajemnicze zgony. I jeszcze zagadkowa postać w długim płaszczu. Wreszcie sugerowanie konszachtów Donalda Tuska z Władimirem Putinem. – Ciekawe, o czym rozmawiają? – zastanawia się filmowy Lech Kaczyński z małżonką, oglądając spotkanie polityków na molo. Prawdziwy Polak już dobrze wie, o czym”.

(…) „Właściwie trudno powiedzieć, o czym jest „Smoleńsk”. Czy o stopniowo „nawracającej się” dziennikarce z cynicznym uśmiechem poszukującej mocnego tematu, czy o wdowie po generale Błasiku walczącej o dobre imię męża, czy po prostu o spisku?”

Na stronie wykop.pl Nowy zamieszczony jest tekst autora o pseudonimie Wiadomości Pikio „Jaja z filmu Smoleńsk w IMDb” … (09.09.2016) w którym podaje informację, że w największej na świecie bazie filmowej IMDb film „Smoleńsk” podpisano, jako „fantasy”, oraz, że fotosy i grafiki z filmu zastąpione zostały ośmieszającymi zdjęciami i memami.

Pokazany jest m. in. przerobiony plakat filmowy, na którym jest Donald Tusk oraz sugestia romansu prezydenta Andrzeja Dudu z Martą Kaczyńską, są fotosy, do których wklejono memy ze starciem statków kosmicznych i wiedźmami na miotłach, które rzucają klątwy na prezydencki samolot.

Z kolei tygodnik Angora 18.09.2016 r na głównej stronie napisał, że „Prezydentowa Agata Duda… zamiast na „Smoleńsk” poszła na komedię” oraz kpina, że film otrzyma „Dwa Oskary za jednym zamachem”.

Ponieważ nigdy nie sugeruję się opiniami innych i by mieć własne zdanie, sama staram się o ile to jest możliwe dotrzeć do źródeł, dlatego chciałam go zobaczyć jak najszybciej. Po tego typu „zachętach” 14.09.2016 nareszcie go obejrzałam. Przed pójściem do kina targała mną niepewność i obawy czy panu Antoniemu Krauze uda się w ciągu około 2 godzin trwania filmu nakreślić główne wątki związane z tragedią smoleńską i precyzyjnie pokazać akcję propagandową wymierzoną w poznanie prawdy. Okazała się, że mimo rzucania kłód i antykampanii powstał według mnie najlepszy z polskich filmów politycznych, jakie oglądałam. Bije on na głowę „Człowieka z żelaza” i „Katyń” Andrzeja Wajdy. Jestem nim zachwycona. Przy tak małych środkach i przeciwnościach zrobić tak doskonały film mógł tylko ktoś tak wybitny jak Pan A. Krauze.

Ja w odróżnieniu od ludzi, którzy zgadzają się z recenzją pani Estery Flieger uważam, że twórca nie „ośmiesza katastrofy smoleńskiej i jej ofiary”, a oddaje im cześć, jako tym, którzy zginęli reprezentując majestat Rzeczypospolitej. Nie wiem jak chce pani Estera inaczej pamiętać 10 kwietnia, ja zawsze będę pamiętała tę datę, jako największą tragedię w historii Polski.

Byłam ciekawa jak twórcy scenariusza poradzą sobie z tak skomplikowaną materią, jaką było pokazanie przeplatania się zakulisowych gier związanych z zakłamywaniem prawdy, emocjami towarzyszących tamtym dniom i wielkości prezydenta oraz jak zagrają aktorzy. Trzeba być tak wielkim mistrzem jak pan Krauze, by tak umiejętnie i płynnie połączyć wszystkie wątki i w sposób wyważony poprowadzić akcję filmu przez cały czas jego trwania. Mimo, że w filmie występuje wielu mało znanych aktorów wszyscy grają wspaniale. Ileż widzę nienawiści, podłości i jadu w recenzji pani Estery, która napisała, że „główną bohaterkę skutecznie mógłby zastąpić kawałek drewna”. Uważam, że ta nienawiść wynika z tego, że Beata Fido grająca rolę dziennikarki Niny gra znakomicie, z charyzmą i autentyzmem deklasując Krystynę Jandę w roli Agnieszki w filmie „Człowiek z żelaza” Wajdy. Za swoją grę zasługuje według mnie na szczególne wyróżnienie.

Również wspaniale zagrał Redbad Klynstra w roli szefa Niny. Świetnie pokazuje cynizm, zakłamanie i manipulacje faktami mainstreamowych mediów.
Aldona Struzik jest rewelacyjna w roli wdowy generałowej Błasikowej, która nie tylko jest w typie pani Ewy Błasik, ale genialnie wczuła się w graną rolę.

Wspaniale w swoje role wcielili się Lech Potocki, jako prezydent Lech Kaczyński i Ewa Dałkowska, jako Maria Kaczyńska. Z kolei Jerzy Zelnik, który przewija się przez cały film w roli dyplomaty wypadł znakomicie. Widać w jego grze wielki kunszt i profesjonalizm zawodowy.

Reżyser A. Krauze znakomicie wprowadził do filmu materiały archiwalne, które z nowo nakręconymi scenami stworzyły umiejętnie całość, która sieje niepokój, bo ujawnia, że wszyscy zostaliśmy poddani brutalnej medialnej obróbce i tak naprawdę niewiele wiemy. Wszystko, co jest do tej pory podawane za pewnik, to wynik gigantycznej manipulacji. Film stawia szereg pytań, na które powinniśmy szukać odpowiedzi. Skierowany jest on do polskiego widza, ponieważ wiele zawartych w nim niuansów jest nieczytelnych dla zagranicznego odbiorcy nieznającego naszego specyficznego kodu kulturowego ukształtowanego przez wieki.

Każdy, kto samodzielnie myśli powinien nie zdawać się na oceny i opinie innych tylko iść do kina i zobaczyć ile jest prawdy w recenzji Estery Flieger, twierdzeniu propagowanym przez tygodnik Angora, że „Prezydentowa Agata Duda… zamiast na „Smoleńsk” poszła na komedię”, i czy jest to film „fantasty” jak zakwalifikowany został przez IMDb.

Mimo gigantycznych trudności i przeciwności na naszych oczach stworzony został film, który wraz z reżyserem i grającymi w nim aktorami na trwałe przeszedł do historii naszego kina. Powstał, dlatego, że A. Krauze wielkim reżyserem jest.