Chcielibyśmy, aby świat wokół nas był piękny, ludzie uczciwi i obowiązywały powszechnie – tak, jak mamy to zapisane w Konstytucji – zasady sprawiedliwości społecznej. No cóż, nie udało się nam takich czasów doczekać. Ale czy to oznacza, że masz być frajerem, rąbanym na wszystkie sposoby przez opresyjny „system”, podporządkowany i służący sprzedajnej władzy, a nie obywatelom? To wybór każdego z nas.
Długi: moralne i te nie za bardzo
Dziś właśnie w tym temacie: kiedy radzę powiedzieć NIE na jawne gwałcenie twoich praw do sprawiedliwej oceny, czy dany dług jest zasadny. I czy powinieneś go spłacać.
Zacznijmy od tematu moralności długu. Bo te „niemoralne” czasem warto zignorować. Jeśli nie bardzo czujesz, kiedy może takowa sytuacja nastąpić, przedstawiam kilka przykładów.
- Kredyty frankowe
Temat znany powszechnie. Kupiłeś mieszkanie biorąc tzw. kredyt frankowy, który wcisnął ci bankowy doradca. Ów „doradca” zachwalał słuszność takiego wyboru, często takimi słowy: frank to najbezpieczniejsza waluta świata. Co się później wydarzyło, wiadomo. Znam wiele sytuacji, kiedy np. kredytowany dom ma wartość ok. 700 tys. zł, a bank wyliczył zadłużenie na tej nieruchomości na kwotę powyżej 2 mln zł, kiedy to przeliczył franki na naszą walutę. Jaki jest ekonomiczny sens spłaty tego kredytu? Przecież za owe 2 miliony możesz … kupić prawie 3 takie domy.
- Kredyt obrotowy
Tzw. kredyt obrotowy w rachunku bieżącym: to jedna ze śmiertelnych pułapek, jaką zastawiają banki na sowich klientów – przedsiębiorców. Jak się w takie „bankowe kleszcze” wpakować? Bardzo łatwo. Prowadzisz firmę, masz przyzwoite obroty na rachunku bankowym i po pewnym czasie dostajesz propozycję od „doradcy”: może przyda się firmie 200, czy 300 tys. zł? Nie trzeba żadnych zabezpieczeń, będzie to taka linia kredytowa, gdzie kosztem będą tylko odsetki od wykorzystanego w danym miesiącu kapitału.
Brzmi zachęcająco, nieprawdaż? Więc zgadzasz się, takie finansowanie jest łatwe do uzyskania i niedrogie. Może się jednak zdarzyć, że nieco obroty ci spadły, linię wykorzystałeś niemal w całości (ale odsetki wciąż grzecznie spłacasz), a bank … rozmyślił się w sprawie finansowania twojej działalności. I żąda spłaty całego długu, masz na to 30 dni. Jak można się domyśleć: nie masz tych środków.
Takich sytuacji znam na pęczki, a co więcej – raz tego sam doświadczyłem (w 2014 roku), co opisuję w tej publikacji:
https://biznestuba.pl/wiadomosci/precedensowy-proces-sprawa-oppenheim-vs-bz-wbk/
Jaki był finał sprawy? W sądzie przegrałem w obu instancjach, dołożyłem więc naprawdę dużo kasy do tego „interesu”, ale bankowi nie udało się mnie doprowadzić do bankructwa. Po czym … zająłem się właśnie antywindykacją, aby pomagać poszkodowanym w podobnych sytuacjach.
- Przedawniony dług, który napęczniał do gigantycznych rozmiarów
Gdzieś, kiedyś, np. 15 lat temu, jakaś instytucja stwierdziła, że jesteś winny tejże np. 2 tys. zł. Bo według wierzyciela została końcówka kredytu, której ponoć nie spłaciłeś. Przy czym, wcale nie musi to być prawda. Sprawa przysycha na te 15 lat, aż tu nagle zjawia się komornik, nasłany na ciebie przez jakąś dziwną, nieznaną ci firmę, żądając spłaty … 20 tys. zł! Właśnie z powodu rzekomego długu – owych 2 tys. zł. Zwykle takie zobowiązanie jest przedawnione, więc, zazwyczaj dość łatwo można wybronić się od spłaty. Jeśli jednak nie będziesz umiał sobie z tym poradzić, komornika kompletnie nie będzie interesowała twoja opinia, że zostałeś perfidnie naciągnięty. Musisz bulić!
- Niesłusznie naliczony podatek przez Urząd Skarbowy
Większość z nas miała do czynienia z Urzędem Skarbowym, poznając tę „systemową” instytucję niekoniecznie od dobrej strony. Na pewno ktoś w twojej rodzinie, lub z grona znajomych, skarżył się, że dostał „domiar” z Urzędu Skarbowego, z czym się kompletnie nie zgadza. Czasem taka sytuacja może zakończyć się dla ofiary tragicznie. Na przykład wtedy, kiedy US blokuje konto przedsiębiorcy, doprowadzając ten podmiot do bankructwa.
Problem jest w tym, że nasze przepisy prawno-podatkowe są tak zawiłe, często niejednoznaczne, że o omyłkę jest niezwykle łatwo. Ale także dochodzi jeszcze najważniejsza zasada pracy tego urzędu: naliczenie podatku/kary w sytuacji nie w stu procentach oczywistej, zależy zawsze od interpretacji urzędnika. I nawet jak się pomyli, orzekając na twoją niekorzyść, nie czeka go za taki błąd żadna kara. A może wręcz nagroda? Za to, że pozyskał na rzecz Skarbu Państwa, okrągłą sumkę. Kogo obchodzi, że nienależną? Poza poszkodowanym…
- Dług po śmierci kogoś z rodziny
Nie z każdym członkiem rodziny utrzymujemy stały kontakt. Zdarzają się też, wcale nierzadko, takie sytuacje, kiedy to np. ojciec porzuca rodzinę, gdzieś tam fruwa po świecie, zapominając o żonie, dzieciach i o łożeniu na nie. Bywa w takich sytuacjach, że porzucona rodzina przypomina sobie o istnieniu tegoż, dopiero … po jego śmierci. Mowa o sytuacji, kiedy ów wyrodny mąż i ojciec, pozostawił po sobie długi, które z mocy prawa przechodzą na rodzinę. Chyba, że w ciągu 6 miesięcy od śmierci zadłużonego, spadkobiercy zrzekną się spadku po zmarłym. Często jednak tego nie robią, co bezwzględnie wykorzystuje opresyjny system, czyniąc dłużnikami członków porzuconej rodziny. Solidarnie tymi długami obciąża wszystkich „spadkobierców”. Żeby było sprawiedliwie.
- Ściga cię firma leasingowa, mimo, że zarobiła na umowie leasingowej więcej niż planowała
Od 2-3 lat pełne zepsucie obserwuję w branży leasingowej. Otóż leasingodawcy potrafią bezlitośnie grabić swoich klientów, zwykle w sytuacji, kiedy leasingobiorcy powinie się noga. Oto przykład. Wziąłeś w leasing auto, spłacasz wszystko w terminie przez pierwsze 2 lub 3 lata. No cóż, przyszła pandemia, musiałeś zamknąć firmę na wiele miesięcy, auto nie było ci potrzebne, więc oddajesz je dobrowolnie leasingodawcy. Firma ta może je sprzedać (z dużym zyskiem), czyli zarobi na tej transakcji sporo więcej, niż w przypadku, gdyby umowa leasingowa była dalej spłacana. Jak się okazuje, chciwość w branży finansowej nie zna granic. Często w podobnych sytuacjach leasingodawca żąda od ciebie dodatkowych … kilkudziesięciu tysięcy złotych, stwarzając jakieś bardzo skomplikowane wyliczenia, których żaden sędzia nie zrozumie, ale wyda wyrok korzystny dla instytucji „publicznego zaufania”. Niezły przekręt, nieprawdaż? Ostatnio – bardzo częsty na polskim rynku.
- Koszty najmu w okresie pandemii
Raz jeszcze w temacie ubocznych skutków pandemii. Masz lokal w galerii handlowej, więc płacisz wysoki czynsz, wiadomo. Ale i tak się opłaca, bo biznes kręci się dobrze. Aż tu nagle – ciach, rząd każe pozamykać galerie. Odgórnie. Masz więc przerwę (lub zakłócenia) w prowadzeniu tej działalności grubo ponad rok. Czy myślisz, że właściciel galerii zwolni cię z opłat czynszowych, za okres, kiedy musiałeś zamknąć sklep na cztery spusty? Nie bądź naiwny!
- Błąd firmy budowlanej, a ty przegrywasz w sądzie pozew o zapłatę
Przerpowadzasz jakieś prace budowlane i niestety do ich wykonania wybierasz fuszera. Zdarza się. W pewnym momencie mówisz dość, przeganiasz tę ekipę, zwykle ponosząc dodatkowe koszty, np. na ponowny zakup materiałów.
Niemniej jednak ów „wykonawca” czuje się poszkodowany, żąda od ciebie zapłaty, a kiedy odmawiasz – idzie do sądu. Jak wiadomo niemal powszechnie: niezbadane są wyroki naszych sądów, sprawę przegrywasz. I teraz ów fuszer jest „na prawie”: może od ciebie wyegzekwować domniemany dług, na dodatek powiększony o odsetki i koszty sądowe.
A co ty byś zrobił, gdyby przydarzyła ci się jedna z opisanych sytuacji? Grzecznie będziesz spłacał takie zobowiązania? Czy też może robiłbyś wszystko, aby wierzycielowi powiedzieć: bujaj się!
Problem robi się poważny, jeśli dany wierzyciel uzyska tytuł egzekucyjny na tę domniemaną wierzytelność. Bo wtedy dług robi się ważny wobec prawa, więc pewnie wkrótce odwiedzi cię komornik, wcześniej czyszcząc twoje konta ze znajdujących się tam środków. Jeśli w odpowiednim momencie nie zainteresowałeś się antywindykacją, twoje stanowcze NIE na spłatę rzekomego długu nikogo nie będzie interesować.
Pamiętaj, że w większości opisanych powyżej sytuacji, przed zapłatą domniemanego (lub znacząco zawyżonego) długu możesz się obronić. Pod warunkiem, że zamiast wpadać w rozpacz i opowiadać w mediach, jak cię potraktowano, wybierzesz do pomocy właściwe osoby.
W tym miejscu: bardzo ważna kwestia. Każdy z wymienionych przypadków, wymaga zupełnie innych działań. Innej wiedzy. Nie licz więc na to, że pójdziesz do prawnika i ten cię wybroni, bo przecież racja jest po twojej stronie. To bardzo częsty błąd popełniany w sytuacjach, kiedy dopada cię opresyjny system, a ty bagatelizujesz problem, szukając pomocy w przypadkowym miejscu.
Poprzednie odcinki Poradnika znajdziesz tu:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-1-czlowiek-kontra-system/
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-2-co-to-jest-ta-antywindykacja/
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-3-kiedy-mozna-odpuscic-splate-dlugow/
Written by Krzysztof Oppenheim
„aż tu nagle zjawia się komornik” – uwielbiam tę klasyczną już bajkę „pokrzywdzonych” dłużników :)