Słabość człeczej natury wielekroć sprowadza nas na manowce skutkując wieloma kłopotami oraz częstokroć z podejmowaniem walki z tzw. kwadraturą koła, czyli usiłowaniem rozwiązywania nierozwiązywalnych problemów. Niestety nie posiadamy ani talentu, ani też umiejętności tego rodzaju jaką posiadł Aleksander Wielki, który w sposób wręcz znakomity uporał się z do tej pory nierozwiązywalnym węzłem gordyjskim… zwyczajnie go przecinając swoim mieczem.

I po problemie!!!, a do dnia dzisiejszego podziw człeczej społeczności dla tego typu najprostszych rozwiązań okazuje się być niezwykle sukursywnym w dążeniach mających na celu infinitywne zakończenie doskwierających kłopotów różniastej natury. Każda następująca po sobie wyznaczona przez ludzkość era daje nam wielokrotnie niezbite dowody na potwierdzenie niniejszej tezy. Z pewnym jednakże symptomatycznym zastrzeżeniem skorelowanym ze słynnymi powiedzonkami:

człowiek się ustawicznie uczy, a i tak głupim umiera oraz historia uczy….. że niczego nie nauczy.

Wracając do w/w manowców oraz kwadratury koła to wspomniane ludzkie ułomności np. związane z alkoholizmem, czy narkomanią wielokroć prowadzą do autentycznych tragedii, albowiem te dramatyczne uzależnienia uprawniają do wysnucia niezbyt optymistycznych konkluzji, że podejmowane w tym zakresie różnorakie terapie przypominają wręcz walkę z wiatrakami. Tenże proces wymaga wszak długoletniej cierpliwości i mniszego wręcz odosobnienia w warunkach zastosowanej kuracji odwykowej. Kto nie jest w stanie tego pojąć i podążać drogą na skróty dozna głębokiego rozczarowania. To również w wielu niestety wypadkach klasyczna donkiszoteria.

W czasach tzw. pańszczyźnianych funkcjonował tzw. system propinacyjny obligujący kmieci do zakupu określonej ilości alkoholu w różnej postaci np. piwa, miodu, czy aqua vitae – czyli znanej gorzałki wyprodukowanej przez właściciela dóbr ziemskich udostępnianego w jego karczmach. Symptomatycznym faktem jest, że w przeważającej mierze arendarzami szlacheckich karczm bywali Żydzi ochoczo spolegliwym kmieciom serwujący laniem z dzbanów takowe napitki. Zainicjowany zatem został swoisty alians pomiędzy szlachtą, a żydowskimi karczmarzami skutkujący ścisłą kreacją wzajemnych interesów. Właściciel ziemski oraz knajpy ewidentnie przy pomocy arendarza dążył przy pomocy serwowanego w tejże knajpie alkoholu do zdelejtowania umysłowego ówczesnego chłopstwa pozwalającego tym samym do spokojnego władztwa nad ich życiem. Żydowski arendarz uzależniony był w osiąganiu wyższych dochodów finansowych wprost proporcjonalnie od ilości wypijanego alkoholu, zatem ich interesy nawzajem się ściśle zazębiały.

Politykę alkoholizowania społeczeństwa TEGOKRAJU następczo i niestety skutecznie przez długie lata kontynuowali zaborcy oraz po II wojnie światowa banda miejscowych kolaborantów zczłonkowana w zbrodniczej PZPR wykonującej ściśle rozkazy Moskwy. Skutki alkoholowego odmóżdżenia w oczywisty sposób były niezwykle korzystne dla sowieckiego okupanta i jego sługusów określanych jako POP. Ten skrót w tym kontekście nie odnosi się do Podstawowej Organizacji PZPR-a, ale do: Pełniącego Obowiązki Polaka. Te dalekosiężne skutki odczuwamy boleśnie do dnia dzisiejszego chociażby w zachowaniu tzw. jelit i jej popleczników.

To właśnie od czasów pańszczyźnianych skorelowanych z doskonale funkcjonującym systemem propinacyjnym wywieść należy skuteczność socjotechniki w osiąganiu zaplanowanych przez funkcjonariuszy inżynierii społecznej celów. To przecież proste jak budowa cepa: przeprowadzić skuteczną umysłową lobotomię różnymi dostępnym środkami zniewalając poszczególne człecze jednostki, a nawet znacząco liczbowo różne społeczności. Aktualnie do rydwanu środków powodujących skuteczne, umysłowe mózgowe zlasowanie uniemożliwiające prawidłową percepcję otaczającej nas rzeczywistości wprzężone zostały także i inne instrumentaria.

To wielce przemyślana i z całą premedytacją wprowadzana w użytek taktyka i strategia wrażych RP ośrodków zagranicznych związanych przede wszystkim z interesami globalnymi wielce nam „życzliwych” sąsiadów ze Wschodu i Zachodu, czyli potomków dawnych zaborców. Także znacząca liczba „pożytecznych idiotów” wywodząca się ze zgrai polactwa zdradziecko świadczy usługi tymże sąsiadom z ewidentną szkodą w różnych wymiarach dla interesów TEGOKRAJU.

Dokonujący się ustawicznie na całym świecie postęp technologiczny jak np. znakomite funkcjonowanie internetu ubogacił możliwości społecznego skutecznego oddziaływania i to zarówno w kategoriach pozytywnych jak i negatywnych. Likwidacja wielu barier w międzynarodowej wymianie, a tym państwowych granic również znacząco ułatwia korzystanie z instrumentów negatywnego oddziaływania jak np. coraz dostępniejsze narkotyki.

W skutecznym osiąganiu celów nad swoistym „rządem dusz” służy szeroko rozpostarta nad społecznością częstokroć prymitywna i wulgarna propaganda np. w Lamparcim wydaniu, tj lesbijskiej osobniczki traktowanej z pełną estymą przez Hyżego Ruja. Do arsenału środków przez polactwo używanych celem spostponowania przeciwnika politycznego należy także instrumentarium w postaci inwektywności i to celowo ustawicznie nagłaśnianej oraz powtarzanej. Dla polactwa każdy, a w szczególności zaliczany do tzw. kategorii pisowców to po prostu głąb, prostak, burak, niedouk, prymityw, bezmózgowiec, menel, pasożyt podlegający absolutnemu wykluczeniu społecznemu, a co najmniej towarzyskiemu ostracyzmowi. Natomiast akolita bezgranicznie wierny fuhrerowi Hyżemu Rujowi i wyznający bez jakichkolwiek zastrzeżeń polszewickie aksjomaty to oczywiście każdorazowo wybitny intelektualista, światowiec, erudyta, tolerancyjny (rzecz jasna rzekomo) i empatyczny osobnik, wielbiciel kultury i sztuki. Skrótowo oraz dychotomicznie rzecz ujmując nasza banda to po prostu: cut, miut, ultramaryna, a wraża banda to klasyczne SAMO ZŁO.

W tym miejscu zatem przywołujemy tytuł felietonowy odnoszący się do relatywizmu pozwalającego na wieloznaczne pojmowanie oraz aprobatę względnie negację społecznych zachowań z cyklu moja racja jest mojsza.

Hucpiarze aktualnie prezentujący swoje wątpliwe wdzięki na scenie politycznej TEGOKRAJU nie zważając na posiadany przez siebie potencjał intelektualny oraz wymaganą percepcję otaczającej rzeczywistości usiłują przynajmniej części społeczeństwa wmówić, że są posiadaczami cudownej różdżki względnie świętego Graala pozwalającymi im w sposób extraordynaryjny zapobiec wszelkim negatywnym zjawiskom doskwierającym aktualnie tubylcom RP. Potrafią bowiem przy użyciu tegoż instrumentarium zapobiec nie tylko krajowej, aleć i światowej inflacji, konfliktom zbrojnym, bezrobociu, a nawet wszelkim pandemiom; koronaświrusa nie wyłączając. Niestety nie uzewnętrzniają przed społeczeństwem konkretnego sposobu zapanowania nad tymi plagami, ani dlaczego to podłe społeczeństwo im nie zawierzyło w 2015r odsuwając od koryta.

Nie będziemy się znęcać kolejny raz nad takowymi wypowiedziami słynnego wnuczka tow. WIESŁAWA czyli ober gnoma I sekretara PZPR w osobie BORYSŁAWA, czy fuhrera polactwa DONALDINA PINOKIA – bywszego malarza kominów fabrycznych (aleć jedynie do wysokości 4m!) charakteryzującego się wręcz animalną niczym nieposkromioną żądzą władzy. Przynajmniej w części zachowajmy wymagany płciowy parytet i pozwólmy na tejże politycznej scenie wyprodukować się przesympatycznej Izabelce Leszczynce. Ta kobiecina o niestety nikłym poziomie IQ w związku z pełnionymi dotychczas polityczno-partyjnymi obowiązkami doznała zapewne niezwykłego zawrotu głowy, albowiem jako z profesji nauczycielka języka polskiego, czyli jak wiadomo znakomity ekspert od finansów została przez Herr TUSSKA 11.04.2013r powołana została na stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Finansów odpowiedzialnego za przejrzyste konstruowanie przepisów podatkowych i edukację ekonomiczną społeczeństwa sic !!!!!! Hospody pomyłuj……..

Z dalece idącym uznaniem ze strony beneficjantów prorodzinnego programu 500+ spotkała się wypowiedź Izabelki, że tenże program absolutnie nie pomógł materialnie wszystkim rodzinom, a zatem również tym borykających się z biedą wręcz chroniczną. Jednego przy okazji tejże wypowiedzi Leszczynki możemy być absolutnie pewni. Wpływ do kasy rodzinnej comiesięcznie kwoty 500 zł rzecz jasna nie ma decydującego znaczenia dla osób pokroju Izy o dochodach poselskich czy senatorskich i przekraczających średnią krajową w tym zakresie. Podłym, przynajmniej w pewnej części dotyczących m.in. parlamentarzystów jest zachowanie, że właśnie mając wysokie dochody i wraży stosunek do pisiorskiego programu 500+ wyciągają po to świadczenie zachłanne łapska. Aby świadczenia uzyskać wszak należy złożyć stosowny wniosek i się pod nim podpisać, czyli zaakceptować!!!

Jak obecnie ćwierkają różnorodne wróble osoba Leszczynki w przyszłym (jak rzecz jasna wygrają wybory) polszewickim rządzie ma sprawować funkcję Ministra Finansów, a być może i premiera. Jej ambicje są jednak nieogarnione i sięgają nawet stolca prezydenckiego!!!!! Finalnie zatem możemy w tym miejscu przywołać drugi człon felietonowego tytułu i niezwykle trafnie oznajmić, że nie tylko Redakcji, ale przeważającej części społeczeństwa RP, że ambicje przerośniętej ambicjonalnie Leszczynki pozostają wyłącznie w sferze irrelewantności, czyli bez jakiegokolwiek istotnego znaczenia.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

16.06 2022

fot. pixabay