Gdybyśmy tak obejrzeli nagrania z wypowiedziami Kaczyńskiego z ostatnich 10 lat, to głownie dominuje antyniemiecki przekaz, o tym, że Niemcy chcą nam zabrać suwerenność.
Fobia, od greckiego „fobos” lęk, to irracjonalny, uporczywy strach nieproporcjonalny do jego obiektu.
Bo nie ma racjonalnych powodów by bać się Niemców, którzy razem z nami są w UE i NATO.
Są naszym sojusznikiem i jednym z największych partnerów handlowych.
Ponadto, są drugim domem dla wielu Polaków, którzy tam mieszkają, pracują lub studiują.
Dlaczego zatem zżera ona Kaczyńskiego?
To wykalkulowana i przemyślana strategia, by budzić strach Polaków przed wyimaginowanym wrogiem.
Nie wiem czy widmo Angeli Merkel w łóżku Kaczyńskiego spędza mu sen z powiek, czy sam dymem z krowiego łajna odpędza demony Hansa dybiącego na cnotę Matki-Polki, wiem jednak, że jego strategia wśród sporej części Polaków odnosi skutek.
Co dobrze nie wróży polsko-niemieckim relacjom gdyby znów PiS doszło do władzy.
Mam jednak nadzieję, że do tego nigdy nie dojdzie.
Kaczyński jest dręczony także przez inne fobie.
Antyimigrancką, homofobię i przed rozwojem technologicznym.
Nie rozumie zmian zachodzących we współczesnym świecie i najchętniej, gdyby mógł, zakazałby tego czego rozumem nie może ogarnąć.
I cofnął Polskę do czasów Piasta Kołodzieja.
Cóż ma już swoje lata i jak mało kto wpisuje się w stereotyp stetryczałego geronta.
Ogromną trudność sprawia mi zrozumienie dlaczego w sporej części Polaków jego narracja trafia na podatny grunt.
Dlaczego jego fobie jej się udzielają?
Przecież nie wszyscy to zakapiory spod znaku Bąkiewicza lub starsze osoby wzdychające do czasów gdy wszystko było po Bożemu, a proboszcz z ambony mówił jak żyć?
Jest wśród nich duża grupa wykształconych, rozumiejących świat osób o poglądach konserwatywnych.
I bardzo dobrze, po Polska musi oddychać dwoma płucami.
Tylko czy ten konserwatyzm musi mieć gęby Kaczyńskiego, Nawrockiego, Czarnka, Błaszczaka i innych polityków z PiS?
Ale to już nie mój problem.
Zostaw komentarz