Cały, tak ogromny biznes windykacyjny, opiera się w Polsce na niewiedzy dłużników. Jednym z najczęstszym błędów jest bowiem niedobieranie, lub ignorowanie przesyłek sądowych. Jeśli zatem masz kłopoty ze spłatami swoich zobowiązań, koniecznie zapoznaj się z niniejszym odcinkiem Poradnika.
Film „Komornik” to fikcja literacka!
Kiedy wpadamy w tarapaty finansowe, tj. tracimy płynność finansową, zazwyczaj pierwszą reakcją organizmu jest panika. To naturalne. Strach najczęściej jest potęgowany brakiem wiedzy w temacie egzekucji komorniczych, często myślimy, że po 2-óch czy 3-ech niespłaconych ratach kredytu, zawita do nas komornik. I od razu mamy przed oczami scenki z filmu „Komornik”, gdzie w postać tytułowego „bohatera” wcielił się Andrzej Chyra. Warto tu nadmienić, że obraz ten nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Mimo, że takie wrażenie można odnieść, oglądając ten film.
Komornik oczywiście może się pojawić w domu osoby, która nie spłaca swoich zobowiązań, ale takowa „wizyta” musi być poprzedzona zdobyciem przez wierzyciela tytułu egzekucyjnego. Tak bardziej „po naszemu”: musi najpierw zaistnieć prawomocny wyrok sądu, aby dany wierzyciel (np. bank, czy firma pożyczkowa) mógł złożyć wniosek do komornika o prowadzenie egzekucji długu.
Od zaległości w spłacie kredytu – do wizyty komornika…
Mamy więc taką kolejność działań wierzyciela, której nijak nie można skrócić (poza sytuacją kiedy zalegasz w Urzędzie Skarbowym lub wobec ZUS-u):
- Etap przedsądowy zakończony prawomocnym wypowiedzeniem umowy, ten się rozpoczyna przy pierwszej zaległości w spłacie i może potrwać od 6-ciu do 12-tu miesięcy.
- Sąd – I instancja.
– jeśli przegrasz ten proces w I instancji i złożysz apelację od wyroku
- Sąd – II instancja.
Dopiero prawomocny wyrok sądu II instancji (tu zakładam, że złożysz apelację od wyroku w I instancji – bo właśnie m.in. po to piszę ten tekst!) daje wierzycielowi możliwość skierowania sprawy do komornika.
Pewnie cię zainteresuje, ile taka 3-etapowa procedura może potrwać? To zależy od ciebie, ale także od … twojego miejsca zamieszkania. Moje najukochańsze sądy to te warszawskie, bo w tychże można nawet proste sprawy przeciągać od trzech do pięciu lat. Plus dochodzi do tego etap przedsądowy. I wtedy na pewno nie nawiedzi cię komornik.
Jak być może pamiętasz z moich poprzednich publikacji, antywindykacja to przede wszystkim prewencja. Dotyczy to również zapobiegania pojawieniu się w danej sprawie komornika: jeśli egzekucji nie możesz uniknąć, staraj się ją jak najdłużej odwlec! Co oznacza, że musisz pracować nad tym, aby opisane powyżej 3 etapy maksymalnie rozciągnąć w czasie. Osiągniesz ten cel, jeśli będziesz z sądem „aktywnie współpracował” – na każde pismo odebrane z sądu, konieczna jest odpowiedź. Trochę jak w ping-ponga: jeśli piłka spadnie na twoją część stołu i jej nie odbierzesz, tracisz punkt. W przypadku braku reakcji na pismo sądowe stracić możesz dużo więcej…
Może więc po kolei, aby trochę uporządkować tę część Poradnika. Zapamiętaj dobrze poniższe informacje, bo być kiedyś mogą ci się przydać, jeśli wpadniesz w niedostatek (czego oczywiście ci nie życzę).
- Zawsze pierwszym pismem z sądu, jakie otrzymujesz w danej sprawie, jest pozew sądowy. Jeśli tej korespondencji nie odbierzesz, albo – co jest znacznie gorsze – odbierzesz i nie zareagujesz, bardzo szybko pojawi się u ciebie komornik.
- Mamy dwa rodzaje pozwów z sądu:
– pozew „Poważny” – to zawsze będzie bardzo gruba koperta, a nadawcą będzie sąd zgodny z twoim miejscem zamieszkania,
oraz
– pozew „Jaja z wymiaru sprawiedliwości” – jest to pozew z tzw. sądu elektronicznego. To jest dla odmiany malutka koperta. Są tam zwykle ledwie 2-3 kartki, w tym tylko pozew od wierzyciela oraz nakaz zapłaty wydany przez Sąd Rejonowy w Lublinie. To pismo przychodzi właśnie z Lublina, gdzie obecnie ma siedzibę sąd zwany elektronicznym, który de facto … z prawdziwym sądem (tj. z osądem sprawy) nie ma wiele wspólnego. Bo tam nikt nie bada nawet, czy jakikolwiek dług istnieje… Nakaz zapłaty wydaje się na podstawie oświadczenia powoda.
- W każdym z opisanych obydwu przypadków pozew trzeba odebrać! Szczególnie jeśli pozew jest skierowany na właściwy adres (tam gdzie mieszkasz). Gdyby pozew został wysłany na twój adres historyczny, odbiór nie jest konieczny, ale tak czy inaczej trzeba wtedy wykazać dużą czujność. Bo również w takich przypadkach, tj. kiedy pozew zostanie wysłany na błędny adres i nie zostanie przez ciebie odebrany, może zakończyć się to egzekucją – tu jednak można się potem od komornika uwolnić.
- Po odbiorze pozwu ABSOLUTNIE KONIECZNA jest odpowiedź. Na dodatek masz określony czas na takowe działanie: prawie zawsze jest to 14 dni, nigdy krócej. Przy pozwie „Poważnym” czasem sąd da ci więcej czasu na reakcję, zawsze jest to napisane w dokumentach z sądu.
- W przypadku pozwu „Jaja z wymiaru sprawiedliwości”, czyli tego z sądu elektronicznego, odpowiada się szablonem. Tu bowiem nie trzeba przedstawiać żadnego merytorycznego uzasadnienia. Odpowiedź – koniecznie w terminie do 14 dni od odbioru pozwu – zawsze kończy się umorzeniem tego postępowania, pod warunkiem, że treść szablonu jest właściwa. Taka odpowiedź na pozew z e-sądu (zwana sprzeciwem) zajmuje od 5 do 10 minut. I jak nadmieniałem, jest zawsze skuteczna. Mimo to, tylko w 4-5 proc. przypadkach pozwani właściwie reagują na taki pozew. Pozostałe sprawy kończą się szybką egzekucją komorniczą. Jest to więc klasyczne „polowanie na jelenia”. I niemal zawsze – jak pokazują statystki – kończy się sukcesem podstępnego myśliwego. Nie daj się na tę prymitywną sztuczkę złapać!
- W przypadku pozwu „Poważnego” możesz się bronić na dwa sposoby. Albo powalczyć o wygraną (dość często się nam to udaje, szczególnie jeśli jest to dług sprzedany przez wierzyciela pierwotnego), albo możesz pograć w sądzie „na czas”.
Tu konieczne jest rozwinięcie tematu. Jeśli myślisz o wygranej w sądzie (mowa o pozwie „Poważnym”), skutecznie może ci w tym pomóc jedynie prawdziwie wyspecjalizowana kancelaria antywindykacyjna. Typowy prawnik, pewnie zrobi mądrą minę, skasuje cię na kilka tysięcy złotych, prognozując „zobaczymy, może uda się wygrać”. Finał będzie na pewno dla ciebie przykry: przerżniesz sprawę z kretesem, bowiem spory z sektorem finansowym wymagają naprawdę dużej wiedzy i doświadczenia w tego typu bojach.
Jednakowoż jest jeszcze druga metoda walki w sądzie vs. pozew „Poważny”. W języku prawniczym nazywa się to jako „obstrukcja procesowa”, a tak bardziej po polsku to maksymalne przeciąganie sprawy w sądzie. Po co, pewnie zapytasz? Cofnij się do wcześniejszych akapitów: jeśli sprawa toczy się w sądzie, to twój wróg (wierzyciel) nie może nasłać na ciebie komornika! Kupujemy więc czas, aby najdłużej popracować nad tym, aby komornik nie mógł nic ci zabrać, gdy dostanie na ciebie „zlecenie”.
Czytałeś ten tekst ze zrozumieniem? A może także poprzednie odcinki Poradnika? Zadam ci więc na koniec pytanie: kiedy komornik nie będzie mógł ci nic zabrać?
Jeśli nie umiesz na to pytanie odpowiedzieć, wszystkiego się dowiesz z kolejnej części Poradnika.
Poprzednie odcinki Poradnika znajdziesz tu:
Część 1:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-1-czlowiek-kontra-system/
Część 2:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-2-co-to-jest-ta-antywindykacja/
Część 3:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-3-kiedy-mozna-odpuscic-splate-dlugow/
Część 4:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-4-uznales-dlug-za-niemoralny-nie-splacaj/
Część 5:
http://pressmania.pl/antywindykacja-cz-5-kogo-boli-niesplacony-kredyt/
Written by Krzysztof Oppenheim
Zostaw komentarz