Dawno nie miałem takiego wieczoru pełnego różnorakich emocji i nawracających myśli. Wybrałem się do Biedronki na swoim osiedlu, bo potrzebowałem dosłownie trzy rzeczy, wchodzę i od razu mój wzrok skierowałem w stronę pieczywa, gdyż jest przy samym wejściu, a przy nim niepełnosprawny mężczyzna bez nogi, ledwo stąpał po ziemi. Wziął jedną bułkę z przedziałkiem za 50 groszy, poszedł dalej ale jeszcze sprawdził czy mu na pewno starczy… wielką bezradność widziałem w jego oczach.

Chodził tak po sklepie i oglądał różne rzeczy, ja się mu w dalszym ciągu przyglądałem co on robi, co zamierza dalej, aż w pewnym momencie coś we mnie pękło podszedłem i pytam czy kupić mu coś do jedzenia, pierwsza odpowiedź brzmiała – nie nie, nie trzeba- pytam czy na pewno, no dobrze jak by Pan mógł, przeszedłem z nim po sklepie. Nie miał żadnych wymagań więc pytam może to, tamto, no dobrze.

Podeszliśmy do kasy, za mną w kolejce ze 3 osoby, nie wiedziały o co chodzi, kasjerkę wmurowało, spokojnie wszystko policzyła. nie wyszło wiele, nieco ponad 30 zł. Spakowałem zakupy i mówię- proszę to wziąć- wszyscy wielkie oczy.

Wyszliśmy ze sklepu, chwila rozmowy – ja Panu oddam jak tylko dojdę do siebie, jak byśmy się jeszcze spotkali. Rozstaliśmy się w przyjaźni, wzruszył mnie ten człowiek do tego stopnia, że nie mogę pozbierać sensownie myśli więc dzieląc się z Państwem tym przeżyciem apeluję, nie bądźmy bierni, pomagajmy ludziom potrzebującym, którzy stoją bezradnie obok nas, bo kiedyś my możemy tego wsparcia potrzebować!

Autor: Przemek Ledzian