W tygodniku „wSieci” tekst o Przemysławie Marchlewiczu, wiceszefie Lotosu, jednym ze „złotych chłopców” Prawa i Sprawiedliwości. 38-letni prominentny członek partii rządzącej, jednocześnie młody i zdolny menadżer, właściciel kilkunastu firm, powiązany z wieloma innymi. Kiedy zostawał wiceprezesem jednej z największych spółek Skarbu Państwa, w gdańskiej Prokuraturze Regionalnej trwało już śledztwo w sprawie wyłudzenia unijnej dotacji przyznanej jednej z jego firm. Jak to komentują ludzie z PiS-u? Dość enigmatycznie. Co mówi główny zainteresowany? Tłumaczy, że został prezesem tej firmy wówczas, kiedy umowa na dotację była już podpisana. Niestety, na sumieniu ma znacznie więcej niż ten jeden wątek. Ale biznesowe perypetie Przemysława Marchlewicza to tylko jedna warstwa tekstu, który od jutra będziecie mogli przeczytać we „wSieci”. Ci, którzy rozumieją jak działa polityka, będą widzieli więcej i z łatwością dostrzegą jeszcze coś. Przede wszystkim, mam nadzieję, zrozumieją to, że obecna pozycja Marchlewicza nie jest wynikiem tylko i wyłącznie jego pracy, ale wielu osób z tego środowiska. Może już czas, aby nim trochę wstrząsnąć?

W czasie zbierania materiałów wiele osób mnie zniechęcało i sugerowało, żebym zostawił to, nad czym siedzę. Rzecznicy kluczyli, unikali odpowiedzi, zasłaniali się tajemnicami handlowymi, próbowali zwodzić prosząc o kilka tygodni zwłoki. Oczywiście taka ich praca, nie ma w tym nic złego. Moją pracą było nudne i żmudne prześwietlanie dokumentów, wniosków o dotacje unijne i przebijanie się przez prawniczą nowomowę, w której nie zawsze wszystko było w pierwszym momencie jasne i oczywiste. No i zadawanie pytań różnym ludziom i instytucjom, zdecydowanie najlepsza część. O zabawnych dość próbach zastraszania nie wspominam, bo nie warto. Efekty kilku tygodni researchu będziecie mogli poznać jutro, oczywiście o ile sięgniecie po tygodnik „wSieci”, do czego gorąco zachęcam.

Tytułem uzupełnienia, bo część osób może się wydać lekko zdezorientowana. Podział mediów na te, które sprzyjają określonym siłom politycznym jest dość czytelny dla każdego. Między innymi dlatego, kiedy kilka tygodni temu zabierałem się za ten tekst, od wielu osób, z którymi się spotykałem słyszałem: – „Bez sensu, że się pan tym zajmuje, bo w tygodniku „wSieci” i tak panu tego nie puszczą. To jest przecież materiał, który mocno uderza w bardzo wielu ludzi powiązanych z Prawem i Sprawiedliwością.” A jednak moi wydawcy okazali się bardzo mądrymi i rozsądnymi ludźmi. Tekst, choć w istocie budził obawy wielu osób, znalazł się w jutrzejszym tygodniku „wSieci”. I będę zdziwiony jeśli ten tekst nie sprawi, że w końcu ktoś zacznie się baczniej przyglądać temu, co dzieje się w pomorskich spółkach Skarbu Państwa. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każdy będzie miał swoją teorię na temat tego materiału. Zachęcam jednak, żeby wyciągać wnioski dopiero po zapoznaniu się z artykułem.

W załączniku mały teaser, reszta w tygodniku. Polecam.

baron-pomorski

artur-ceyrowskiAutor: Artur Ceyrowski
Dziennikarz