Totalna oPOzycja postanowiła trafić z przekazem do najmniej wykształconego elektoratu. Oto dowód.

GazWyb atakuje rząd RP prawie codziennie (w niedzielę wydania papierowego nie ma). Tym razem na celowniku znalazły się „bajońskie wynagrodzenia” w NBP.

To tylko część kampanii POKO.

Na forach społecznościowych idą na całość.

.

.

Zanim jednak szanowny czytelniku zapałasz oburzeniem zastanów się, dlaczego GazWyb milczy o spółkach Skarbu Państwa?

Dlaczego milczy PSLGBT, czyli antypisowski Front Jedności Narodu, utworzony przez kanapy z lewej i bardziej lewej strony sceny politycznej?

Dlaczego temat wynagrodzeń ich zarządów nie jest w ogóle poruszany?

Odpowiedź jest prosta. Rzekomo „aferalne” sumy w NBP są niczym, a raczej prawie niczym w stosunku do kwot, jakie otrzymywali pochodzący z tzw. klucza partyjnego prezesi m. in. dołujących spółek, które Tusk a potem Kopacz chcieli „wygaszać”.

Poniżej pochodzący z kwietnia 2015 r. ranking najlepiej zarabiających prezesów spółek, w których Skarb Państwa miał znaczące udziały, bądź też kontrolował je całkowicie. Dane dotyczą 2014 r. (Tusk był premierem do 22 września, potem premierzycą została Ewa Kopacz).

10 miejsce zajmował Jarosław Zagórowski, w 2014 prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

W 2014 r. zarobił prawie milion zł ( 950.024 PLN), dokładnie 79,169 zł miesięcznie. Apogeum jego zarobków miało miejsce w 2012, kiedy zarobił 1,44 mln zł (120 tys. zł miesięcznie).

Wysokość zarobków była tylko w niewielkim stopniu powiązana z upadkiem wartości kierowanej przez niego firmy.

Niewiele mniej od prezesa Zagórowskiego zarobili pozostali członkowie zarządu. Najbliżej wynagrodzenia prezesa znalazł się Artur Wojtków, który zainkasował ponad 895 tysięcy złotych. Na pensje 5 osób z najwyższej kadry kierowniczej Jastrzębska Spółka Węglowa przeznaczyła 4 miliony 405 tysięcy złotych, czyli prawie o 1 milion 600 tysięcy mniej niż w 2013 roku.

https://www.money.pl/galerie/artykul/ranking-zarobkow-prezesow-spolek-skarbu,96,1,1745248.html

.

9 miejsce – Marek Woszczyk, PGE. W 2014 roku zarobił 1 milion 140 tysięcy zł.

To tylko fragment.

Pensje 4-osobowego zarządu w ubiegłym roku wyniosły 4,2 miliona złotych. Z kolei odprawy i wyrównania dla byłych pracowników kadry zarządzającej wyniosły… więcej, bo aż 5,5 miliona złotych.

Zdecydowanie większą wypłatę od obecnego prezesa spółki zarobił w ubiegłym roku Krzysztof Kilian – były prezes energetycznego koncernu, który przestał pełnić funkcję w Polskiej Grupie Energetycznej jeszcze w listopadzie 2013 roku. Dopiero w ubiegłym roku otrzymał ostatnie należne mu pieniądze.

Ile dokładnie? Kilian, wraz z odchodzącymi w tym samym czasie współpracownikami, łącznie otrzymali astronomiczną odprawę 6,9 milionów złotych (w 2014 roku na konto Krzysztofa Kiliana trafiło z kolei 1,39 miliona złotych). To potwierdza często powtarzaną przez wielu ekspertów tezę, że najwięcej w giełdowych spółkach zarabia się właśnie odchodząc z pracy.

https://www.money.pl/galerie/artykul/ranking-zarobkow-prezesow-spolek-skarbu,96,2,1745248.html

Skarb Państwa w 2014 r. był właścicielem prawie 60% akcji.

Krzysztof Kilian to przyjaciel Donalda Tuska z czasów Kongresu Liberalno-Demokratycznego, zwanego ówcześnie „kongresem aferalnym”.

.

8 miejsce – Mirosław Bieliński, Energia. W 2014 roku zarobił tyle, ile nauczyciel przez… 70 lat, czyli 1.443.360,- zł (120.280,- zł miesięcznie).

Skarb Państwa w 2014 r. był właścicielem 51,52% akcji Energii.

.

7 miejsce – prezes Lotosu, Paweł Olechnowicz.

Olechnowicz w ubiegłym roku zarobił 1 milion 468 tysięcy złotych. Warto zwrócić uwagę na strukturę pensji prezesa i pozostałych członków zarządu. Ponad milion złotych, czyli blisko 80 procent całej sumy to wynagrodzenie z tytułu pełnienia funkcji we władzach spółek bezpośrednio i pośrednio zależnych od Lotosu. To dzięki temu wynagrodzenie kadry kierowniczej szybko urosło, chociaż jeszcze w 2010 roku roczne zarobki Olechnowicza oscylowały wokół kwoty 300 tys. zł.

Prezes spółki jest oczywiście najlepiej zarabiającym przedstawicielem zarządu, pozostali mogli liczyć na zdecydowanie mniejsze wypłaty. Mariusz Machajewski, który był drugim najlepiej opłacanym zarządcą w spółce, otrzymał aż o 500 tysięcy złotych mniej od Olechnowicza.

https://www.money.pl/galerie/artykul/ranking-zarobkow-prezesow-spolek-skarbu,96,4,1745248.html

.

6 miejsce – Dariusz Lubera, Tauron. W 2014 zgarnął prawie 2 mln zł (1,912 mln zł).

Wynagrodzenia całego zarządu kosztowały Tauron 7 milionów 440 tysięcy złotych. Najwięcej – oprócz Lubery – otrzymali Krzysztof Zawadzki oraz Aleksander Grad, który od 2007 roku do 2011 roku pełnił funkcję ministra skarbu państwa, a obecnie jest wiceprezesem spółki. Na to stanowisko rada nadzorcza powołała go w marcu ubiegłego roku.

https://www.money.pl/galerie/artykul/ranking-zarobkow-prezesow-spolek-skarbu,96,5,1745248.html

Skarb Państwa w 2014 r. kontrolował ok. 30% akcji Turonu.

.

.

5 miejsce – Dariusz Zawisza, PGNiG. W 2014 r. przytulił 1,935 miliona złotych.

Na wynagrodzenia wszystkich osób z zarządu PGNiG wydał aż 15 milionów 468 tysięcy złotych. 15-osobowa rada nadzorcza zarobiła z tytułu pełnionej w spółce funkcji zaledwie 396 tysięcy złotych, czyli 40 razy mniej niż zarząd!

Ponad milion złotych powędrował do Andrzeja Parafianowicza, który nie pełni już swoich funkcji w spółce. W sierpniu ubiegłego roku zrezygnował. Dlaczego? Parafianowicz był od połowy czerwca 2014 roku zawieszony przez radę nadzorczą PGNiG, w związku z koniecznością wyjaśnienia jego wypowiedzi z nielegalnych podsłuchów ujawnionych przez „Wprost”.

https://www.money.pl/galerie/artykul/ranking-zarobkow-prezesow-spolek-skarbu,96,6,1745248.html

W 2014 r. Państwo było właścicielem ok. 70% akcji.

.

4 miejsce – Herbert Wirth, KGHM. Zarobki w 2014 r. to 2 miliony 277 tysięcy złotych (189.750,- zł miesięcznie).

.

3 miejsce – Andrzej Klesyk, PZU. W 2014 r. – 2,714 miliona złotych.

.

2 miejsce – Jacek Krawiec, PKN Orlen. W 2014 r. jego zarobki sięgnęły 2,914 miliona zł  (czyli 242.833,- zł miesięcznie).

Skarb Państwa posiadał ok. 27% akcji (2014).

.

1 miejsce – Zbigniew Jagiełło, PKO BP. Jego miesięczne zarobki w 2014 roku wynosiły…. 259.000,- zł. Roczne – 3 miliony 112 tysięcy złotych.

.

.

Kto chce, niech policzy, jak wynagrodzenia powyższe miały się do wynagrodzenia minimalnego czy też pensji nauczyciela w tamtym okresie.

.

Jednak największe eldorado miało miejsce w 2004 r. w Orlenie.

.

Były prezes Orlenu Zbigniew Wróbel zarobił…. 13 milionów zł (wraz z odprawą).

.

Wróbel to stary działacz komuszych związków. Absolwent Politechniki Śląskiej (Chemia) w czasie studiów aktywista SZSP, w stanie wojennym szef Almaturu, studenckiego biura podróży.

.

Wg powszechnej w tamtym czasie wiedzy stanowisko to wymagało stałej współpracy (może nawet etatowej?) z wiadomymi służbami.

.

Do Orlenu wepchał go ówczesny premier Miller (były działacz PZPR), odszedł zaś wskutek walk frakcyjnych w LSD. Jego późniejsza kariera ciągle czeka na dziennikarza śledczego.

.

Odważnego na tyle, że nie wystraszy się samobójstwa wspólnika Wróbla, niejakiego Pronobisa.

.

Przy okazji obecny demokrata Leszek Miller, wespół w zespół idący pod rękę ze Schetyną w ramach PSLGBT opowiedziałby, dlaczego jego kumpel otrzymał za rządów lewicy w ciągu roku tyle pieniędzy, ile wynosiło w tym czasie łączne wynagrodzenie wszystkich pracowników szpitali (lekarzy, pielęgniarek, salowych, sprzątaczek i personelu administracyjnego) w województwie sądeckim w ciągu trzech lat?

.

Im bliżej wyborów, tym częściej będziemy przypominać. I pytać.

 

 

28.02 2019

.

.

fot. na prawie cytatu money