Zbliżają się dni, gdy na cmentarzach zapłoną tysiące zniczy. Staniemy nad mogiłami . Ale w lasach, polach i leśnych jarach naszego kraju wciąż leżą kości tych, którzy własnych grobów nie mają . Bezimienni. Zamęczeni. Wymazani z pamięci i historii.Ludzie różnych nacji i wyznań.

Od lat piszę i mówię o tym, o czym inni boją się pomyśleć. Kiedy próbuję przywrócić tym ludziom podeptaną godność, z najgłębszych zakamarków internetu wypełza najgorszy sort znieczulicy i bezduszności. Ostatnio dostałem wiadomość że pamięć o tych ofiarach to „głęboka patologia i turystyka cmentarna”, a pomordowani „napluliby mi w twarz” za to, że o nich przypominam. Autorka tego wpisu dumnie podsumowała „i piszę to jako Łemka”. Patologią jest próba zadeptania pamięci o ludziach, których najpierw bestialsko odarto dosłownie z życia, a potem z prawa do ludzkiego pochówku.

Śmierć, cierpienie i ludzkie kości nie mają narodowości. Próba usprawiedliwiania pogardy dla ofiar własnym pochodzeniem czy to „jako Łemka”, „jako Bojko”, czy jako ktokolwiek inny dla mnie to moralne dno.

Dopóki żyje choć jeden z nas, kto wejdzie w leśną gęstwinę i zapali znicz w imię szacunku na bezimiennym grobie dopóty wasz cynizm ponosi całkowitą klęskę. A pamięć przetrwa każdą nienawiść i cenzurę.

Autor: Jędruś Ciupaga