Wyobraźmy sobie taki wariant, w którym Trybunał Konstytucyjny działałby na zasadach ustalonych przez poprzednią koalicję i oceniał konstytucyjność ustaw obecnego Sejmu. Możemy śmiało założyć, że WSZYSTKIE ustawy byłyby zakwestionowane, bo taki był przecież plan. Po kilku miesiącach opozycja z triumfem oznajmiłaby, że PiS nie dotrzymał żadnej obietnicy wyborczej. Byłby to pierwszy krok do rozpisania nowych wyborów i powrotu do tego, co było.

Plan A nie wypalił, więc trzeba było wprowadzić w życie plan B. Plan B polega na eskalowaniu emocji, wychodzeniu na ulice i nagłaśnianiu sprawy TK na forum UE.

Czy plan B się powiedzie? Moim zdaniem szanse są marne, bo większość obywateli ma w dupie Trybunał, a Unia ma ważniejsze problemy, od których nie ucieknie tworząc tematy zastępcze.

Co w tej sytuacji może zrobić Borys Budka z kolegami? Doradzam muzykowanie – to odstresowuje i odpręża.

Autor: Zbigniew Kozłow