Ciekawe dla mnie samo w sobie jest to jak polskie pole informacyjne reaguje na podobną sytuację kryzysową. Chociaż to dotyczy nie tylko Polski, ten sam schemat działa też i w przypadku innych państw demokratycznych w dobie internetu i sieci społecznościowych. Na ogół rządzą zasięgi i więc każdy kto już ma jakieś znaczenie w tym polu, śpieszy się z informowaniem. Bo trzeba być pierwszym … bo zasięgi, a zasięgi to chleb. To samo dotyczy interii, onetów i innych tego typu media internetowych. To wszystko powoduje chaos, natłok teorii, czytający to wszystko człowiek robi się zdezorientowany i panikujący. No i w końcu kiedy zaczyna się ten chaos ci którzy go sami stworzyli zaczynają wzywać: „Bez paniki, spokojnie”.
Jest też pewna liczba ekspertów, którzy dbają o rzetelność … więc tamci milczą i czekają na twarde informację z których można będzie już robić prawdziwe wnioski bez ryzyka ośmieszyć się. Ale siłą rzeczy rzetelność przegrywa z wyścigiem o zasięgi, a więc ich strony, portale, kanały mają o wiele mniejszy wpływ na pole informacyjne.
Dlatego pewna ograniczona … ale cenzura w dobie wojny … i też taki oto ukraiński Arestowicz, który gypnotyzuje to pole informacyjne i go w pewnym stopniu stabilizuje, to wcale nie takie złe pomysły. Kontrola nad tym polem dla państwa jest bardzo ważna w dobie wojny. Wcześniej dylematu nie było bo państwo kontrolowało przekaz papierowy z gazet, radiowy, później telewizyjny. To pole było zamknięte i było o wiele łatwiej ograniczać paniczne nastroje w nim. Bronić tego pola od ataków z zewnątrz w dobie internetu jest o wiele wiele trudniej. To wymaga nietypowych rozwiązań na miarę czasu.
Oczywiście, ktoś mi napiszę „Tłumiciel wolności słowa, precz z propozycjami cenzury”.
Nie bez powodu pisze o sytuacji wojny. W Polscy wojny nie mamy, ale wrogo nastawionych sąsiadów już mamy. I żeby wojny nie było musimy być do niej gotowi. Więc o tych kwestiach musimy rozmawiać i dyskutować. Nie bez powodu też przywołuje przykład Ukrainy, gdzie pewna kontrola ze strony państwa została wprowadzona ale zarazem zachowano wolność wypowiadania się podczas wojny i dyskusje publiczne.
Warto badać to doświadczenie i szukać tego bilansu, żeby pole informacyjne nie było podatne na sianie paniki i wrogie oddziaływanie, ale zarazem żeby nie prowadziło to do tyranii i zbyt dużej kontroli ze strony rządu.
Społeczeństwo też trzeba uodporniać na szybkie tanie rewelacje. Ale wydaje się, że niestety takie uodpornienie przychodzi tylko po przeżyciu choroby.
Dla chętnych wesprzeć moją niezależną publicystykę:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee:
https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon:
Zostaw komentarz