Podczas swoich wędrówek po Indiach starałem się odwiedzać różne święte miejsca dla wyznawców nie tylko hinduizmu, ale i różnych innych religii będących na tym ogromnym Subkontynencie. Odwiedzam również ciekawe historyczne miejsca. Będę te miejsca  systematycznie opisywał w swoich wspomnieniach.

Na początku kwietniu 2018 roku udałem się samolotem z New Delhi do Bombaju. Mumbay bo taka nazwa była do 1995 roku a obecna Bombaj (Bombay) jest stolicą indyjskiego stanu Maharasztra. Miasto  położone jest na wyspie Salsette, na Morzu Arabskim (czytaj więcej). Jest to drugie po stolicy Indii miasto pod względem populacji. Ocenia się, że zamieszkałych jest w tym mieście ponad 23 miliony mieszkańców, ale również, wg różnych ocen mieszka tam dodatkowo kilka milionów ludzi niezarejestrowanych. Nie zabawiłem długo w tej ogromnej aglomeracji.

Dlatego też po zwiedzeniu najważniejszych miejsc i muzeów zawsze uciekam w zaciszne miejsca w szczególności do tam, gdzie mogę medytować, spokojnie się wyspać i zjeść bez obawy o moje zdrowie. Od dawna myślę nad niezwykle ciekawymi i pouczającymi wykładami Sai Baby z Puttaparthi oraz listem Alberta Einsteina o ogromnej sile która przenika cały wszechświat, jest nią energia miłości, nie takiej która nam się w obecnych czasach kojarzy (tj. np. z seksem), ale o będącej ponad wszystkim energii miłości. Jest to niby takie proste a jakże dalekie we współczesnym świecie opanowanym przez wojny, zachłanny kapitalizm i zniewolenie świata przez banki oraz Wall Street.(List można przeczytać czytaj tutaj).

Gdy od wielu lat odwiedzam różne Święte miejsca w Indiach (i nie tylko w Indiach), zawsze zastanawiam się dlaczego te miejsca tak przyciągają ludzi?. Jaka energia tkwi, działa i przyciąga w Tych miejscach?. Wiem, że jest to energia ponad wszystkimi energiami, energia miłości do Boga, miłości do Absolutu, jest to też prośba o energię miłości i szczęścia. W Indiach zawsze staram się spożywać posiłki w kantynach przy Ashramach. Dlaczego?, ponieważ wiem że posiłki te są przyrządzane z miłością i oddaniem (tak jak matka kochająca swoje dzieci przyrządza pożywienia). Osoby które je przygotowują przeważnie się modlą lub śpiewają pieśni religijne, dlatego też nigdy nie ma problemów żołądkowych lub zachorowań.

Nieraz na przykład w restauracjach słyszałem jak kucharze się kłócą lub rozmawiają z nienawiścią o polityce czy też o sprawach przyziemnych, nie polecał bym takiego jedzenia!!!!! Dlatego polecam tradycyjną modlitwę nad takimi posiłkami lub też jak kto woli  wypowiedzenie hinduskiej starożytnej „Gayatri Mantry” (która do jeszcze niedawna była znana tylko braminom) tak aby oczyścić to jedzenie. Można to zrobić nawet w myślach, nie wstydzić się tego że dbacie o swoje zdrowie fizyczne i swoją energię.

Opuszczając Bombaj udałem się do Shirdi. Shirdi jest miejscem w którym zmarł ponad 100 lat temu Sai Baba. Sai Baba z Shirdi urodził się w Pathan w roku 1838 a zmarł 15 października 1918 roku w Shirdi. Był indyjskim mistrzem duchowym, który jest uważany przez jego wielbicieli za świętego i fakira. Był czczony zarówno przez hindusów jak muzułmańskich wielbicieli zarówno w trakcie życia, jak i po nim. Sai Baba głosił, że najważniejszym elementem naszego życia jest realizacja siebie, krytykował miłość do rzeczy doczesnych i do rzeczy łatwo psujących się.

Podkreślał i koncentrował się na kodeksie moralnym, miłości, pomocy innym, zadowoleniu i wewnętrznym spokoju a także oddania się Bogu i guru. Jak na owe czasy Sai Baba również potępił rozróżnienie oparte na religiach lub kastach. Nie jest jasne, czy był on muzułmaninem czy Hindusem. Nie miało to jednak żadnego znaczenia dla Sai Baby.  Jego nauki łączy elementy hinduizmu i islamu. Prawdziwe imię Sai Baby pozostaje nieznane. Imię Sai nadał mu Mhalsapati (który był kapłanem świątyni Khandoba w Shirdi), kiedy ten święty przybył do Shirdi.

Słowo Sai odnosi się do religijnego żebraka, ale może również oznaczać Boga . W kilku językach indyjskich i bliskowschodnich (oraz greckim) termin Baba jest honorowym oznaczeniem dziadka, ojca, starca lub pana. Zatem Sai Baba oznacza świętego ojca lub (czcigodnego) biednego starca. Również data urodzenia nie jest znana. Umarł na kolanach jednego ze swoich wyznawców, praktycznie bez żadnej własności. Później wybudowano tam Mandir znany jako Samadhi Mandir. Jedna z jego wyznawczyń – Lakshmi Sharada Devi twierdziła, że Sai z Shirdi zapowiedział jej w sekrecie ponowne odrodzenie pod imieniem Sathya (prawda) dokładnie za osiem lat, w stanie Andhra Pradesh, wręczając jej dziewięć monet, czemu odpowiada fakt narodzin w 1926 Sathya Sai Baby (w stanie Andhra Pradesh), który utrzymywał, iż jest ponowną reinkarnacją Shirdi Sai Baby. Według wierzeń hinduskich ma być jeszcze jedno wcielenie o imieniu Prema Sai. W poszukiwaniu następnego wcielenia odbyłem z moją żoną Valentiną ciekawą podróż na południu Indii (czytaj więcej).

W Shirdi czuje się nadal ogromną dodatnią energię oraz bezpieczeństwo tego miejsca. Mimo wszystko władze strzegą Mandiru poprzez monitoring, kontrole oraz dużą ilość służb mundurowych jak i porządkowych. Jest zakaz fotografowania. Aby wejść do Mandiru należy okazać paszport lub kartę identyfikacyjną. Nadto poddać się wykonaniu zdjęcia i następnie odebrać kartę wstępu a potem dopiero wtopić się w kolejkę do Mandiru aby oddać pokłon Samadhi Shirdhi Sai Baby (czytaj więcej).

Odwiedziłem również tamtejszą pocztę gdzie zamówiłem swoje personalizowane znaczki „My Stamp” w sumie dwa bloczki. Okazało się, że byłem pierwszym klientem który to zamówił. Naczelnik poczty poprosił mnie o wspólne zdjęcia i o wyrażenie zgody na użycie tych zdjęć w reklamie Oddziału  Poczty Republiki Indii – Shirdi Post Office. Oczywiście, że wyraziłem zgodę. Na wydrukowanie znaczków czekałem tylko 30 minut. Jako filatelista stałem się szczęśliwym posiadaczem pierwszego bloczka, My Stamps, czyli mojego znaczka pocztowego, który jest oficjalnym znaczkiem Poczty Indii. Polsce też to jest dostępne, ale tylko przez Pocztę Polską Odział w Lublinie, gdzie wysyła się zamówienie i czeka kilkanaście dni.

Ze Shirdi udałem się do Ashramu Janglidasa Maharaja (czytaj Dżanglidasa) czy inaczej Atma Malika w Kokamthan niedaleko Shirdi.(te miejscowości są w odległości 250 km od Bombaju). Miejsce to jest bardzo życzliwe i wspaniałe do medytacji. Tak się złożyło, że po przybyciu, byłem jedynym europejczykiem, który zawitał do tego Ashram. Duża grupa 2500 pielgrzymów z Malezji miała przyjechać dopiero za tydzień. W pierwszym dniu zostałem przedstawiony i przywitany osobiście przez Atma Malika. Znałem go wcześniej z jego wizyt i pobytu w Polsce (czytaj więcej).

Moje powitanie w Asramie wyglądało w ten sposób, że Janglidas Maharaj (Atma Malik) popatrzył na mnie, potem na mój brzuch i wręczył mi małego arbuza oraz mały bukiecik kwiatów, które otrzymał wcześniej od jednego z wielbicieli. Wiedziałem co oznaczał arbuz, były to niewypowiedziane przez niego słowa – „mógłbyś przejść na dietę i schudnąć”. Miał rację, ale tak bardzo uwielbiam kuchnię hinduską, że czasem naprawdę nie mogę się opanować.

Przez cały okres pobytu miałem bezpośredni kontakt z Janglidasem Maharajem. Wspólnie z nim i kilkunastoma osobami m.in. jego najbliższymi współpracownikami i joginami mogłem spędzać czas na całodniowych medytacjach. Kilka razy z nim rozmawiałem a przy okazji zaprzyjaźniłem się z jednym z joginów o imieniu Dokha Baba, który oprowadzał mnie po całym ogromnym Ashramie gdzie znajduje się szereg szkół w których pobiera naukę ok. 15 tysięcy uczniów nad którymi sprawuje pieczę grono pedagogiczne wraz z pracownikami administracyjnymi w ilości ok. 1200 osób. Dzięki Dokha Babie, który stał się moim przewodnikiem miałem też możność wyjazdu do słynnych na całym świecie jaskiń Ellora. Tak też w dniu 13 kwietnia 2018 roku udaliśmy się do Ellora Caves, które są wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako jeden z cudów architektury. Wydawało mi się że to będzie niemożliwe, gdyż nie ma bezpośredniego połączenia autobusowego, ale udało nam się dojechać z różnymi wesołymi przygodami i różnymi środkami lokomocji.

Ellora zajmuje stosunkowo płaski, skalisty region Ghatów Zachodnich, gdzie starożytna aktywność wulkaniczna stworzyła wielowarstwowe formacje bazaltowe, znane jako „Pułapki Dekanu”. Aktywność wulkaniczna, która utworzyła zachodni klif, w którym znajdują się jaskinie Ellora, miała miejsce w okresie kredowym. Powstała pionowa ściana ułatwiła dostęp do wielu warstw formacji skalnych, umożliwiając architektom wybieranie bazaltu o drobniejszych ziarnach do bardziej szczegółowego rzeźbienia.

Jaskinie Ellora zostały wyrzeźbione w bazaltowym klifie i rozciągają się na długości ponad dwóch kilometrów. Świątynie buddyjskie powstały między VI a VII w., hinduistyczne powstały między VI a IX w. a dźinijskie pochodzą z VIII-X wieku. Wszystkie wykonane są w podobnym stylu charakteryzującym się portykiem, przedsionkiem, salą dla wiernych i sanktuarium nakrytym spadzistym dachem. Najbardziej znaną i najwspanialszą z nich jest świątynia Śiwy jako Pana góry Kajlasa – Kajlasanatha. Powstała w VIII w., ufundował ją król Kriszna I z dynastii Rasztrakutów. Niezwykłość tej świątyni polega na tym, że nie została zbudowana, ale wyrzeźbiona w litej skale, poprzez usuwanie od góry klifu kolejnych warstw materiału kamiennego, aż do uzyskania pożądanego kształtu. Świątynia ma 30 m. wysokości i posiada bogatą dekorację rzeźbiarską, powstałą z tej samej masy skalnej co sama bryła. Świątynia Kajlaś  jest jaskinią określaną jako nr 16. Jest to prawdziwe arcydzieło. Według naukowców budowano ją 100 lat na przestrzeni kilku pokoleń. Zanim pracy podjęli się rzeźbiarze wykopano kilofami rowy, w których szczeliny wetknięto kawałki drewna. Po zmoczeniu rozszerzały się one rozbijając bazalt. Uważa się, że ze zbocza odłupano ćwierć miliona ton skały (a może nawet o wiele więcej) tworząc tu ogromną świątynię, która odtwarza siedzibę Śiwy i Parwati, himalajską boską górę Kajlas, jednoczącą niebo i ziemię. Świątynia pierwotnie pokryta była gipsem nadającym jej obraz ośnieżonej góry. Do świątyni można wejść przez kamienny parawan, oddzielający sacrum od profanum. Przejścia pilnują dwie rzeczne bogini: Ganga i Jamuna. Zgodnie ze zwyczajem pielgrzymów górę Kajlas czyli świątynię obchodzi się według ruchu wskazówek zegara. Świątynia składa się z trzech części: kaplicy z wizerunkiem symbolizującego Śiwę byka Nandi, centralnej sali spotkań i sanktuarium zakończonego wieżą w formie piramidy Te trzy części świątyni znajdują się na ogromnej platformie dźwiganej przez posągi słoni zbierających lotos. Świątynia jest jednocześnie wyobrażeniem wielkiego rydwanu. Nawy głównej sali są jego kołami, kapliczka przedstawia zaprzęg, a ciągną rydwan dwa naturalnej wielkości posągi słoni. Świątynia wypełniona jest ogromną ilością rzeźb. Przedstawiono sceny z Mahabharaty, opowieści o Krysznie oraz z Ramajany. Przedstawione są również wyobrażenia z  życia Kryszny.

Pomniki buddyjskie, hinduskie i dżinijskie w Ellora wykazują znaczne zniszczenia, szczególnie w przypadku bożków, podczas gdy skomplikowane rzeźby na filarach i naturalne przedmioty na ścianach pozostają nienaruszone. Zbezczeszczenie bożków i wizerunków miało miejsce w XV-XVII wieku, kiedy ten region został poddany i opanowany przez armie muzułmańskie.

Zwiedzając po kolei wszystkie jaskinie odnosi się wrażenie, że byłoby niemożliwością zbudowanie tej właśnie świątyni określonej nr 16 przy użyciu dostępnych w tym okresie technologii, które są podawane przez historyków. Nawet w przypadku budowania jej przez okres 400 lat (a nie 100 w co wierzą naukowcy), co podkreśla wielu historyków i publicystów nie można by było zbudować takiego arcydzieła o tak skomplikowanych strukturach architektury.

Następną poruszaną kwestią jest pytanie – gdzie podział się materiał skalny, który został wybrany z tego wzgórza. Jest to ogromna ilość oceniana w milionach ton kruszywa i to jedna z największych zagadek nie rozwiązanych przez naukowców do tej pory.

Dalsze badania może ukarzą prawdę, lecz na razie nasza historia zastała poukładana przez naukowców w ten sposób, że albo ignoruje różne niezależne teorie, albo zakazuje badań i wykopalisk, aby nie poruszyć ułożonych rzędem warcabów by nie zrujnowały wielu teorii przyjętych przez naukę.

Gdy opuszczałem Ashram Janglidasa Maharaja w Kokamthan, otrzymałem od niego ogromną girlandę z kwiatów na szyję oraz jak myślicie co jeszcze?????   – Otóż jak poprzednio, oczywiście arbuza!!! Abym pamiętał o diecie. Janglidas Maharaj powiedzał mi też, – „Pracuj nad sobą i odwiedzaj mnie częściej”.