– Wszelkie zdrady zaczynają się niewinnie od pójścia na ustępstwo, na układ. Taki świat bywał zawsze. Ale bywał też inny; niezłomny, wierny, prawdziwy, godny. Oni (Contra mundum -przyp.red.) naprawdę oddają Cześć i Chwałę Bohaterom. Ich program powinni usłyszeć ci wszyscy, którym tak łatwo przychodzą słowa lekceważenia a nawet szydzenia z polskich wartości. Tam można znaleźć wszystko; wielką poezję, wielką historię, powagę, dostojeństwo, dramaty bohaterów i zwykłych ludzi a przede wszystkim godność – temat dziś zapominany i sponiewierany. – portalowi Pressmania.pl mówi Anna Tchórzewska. – Byłam zachwycona, słysząc fragmenty mojej ulubionej poezji w świetnym wykonaniu rockowym podczas koncertu w Gdyni. Zainteresował mnie zwłaszcza solista, siłą i barwą głosu, bo wśród wykonawców rockowych niewielu jest takich orłów – wyjaśnia w rozmowie Małgorzacie Kupiszewskiej.

Małgorzata Kupiszewska: Piotr Majchrzak to najmłodsza ofiara stanu wojennego. Zginął za noszenie opornika. Dlaczego Komitet Obrony Demokracji zagarnął symbol społecznej niezgody na stan wojenny? Skąd ta przewrotność, żeby fałszować historię?

Anna Tchórzewska: Na pytanie w tak poważnej sprawie trudno jest poważnie odpowiedzieć, gdy przedmiot odpowiedzi jest niepoważny – KOD. To jest twór, który z powodu swojej nieodpowiedzialności mieszać się może w różne wątki, ale tak naprawdę powinien być ignorowany przez poważne gremia. Trudno dyskutować z jakimś bliżej nieokreślonym „szałem”. Stan wojenny wiele osób przepłaciło życiem, wiele rozbiciem całego swojego dorobku intelektualnego czy materialnego. To zestawienie sił daje odpowiedź, czym jest KOD.

Złoty Opornik to nagroda Festiwalu Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci. Dlatego KOD świadomie wykorzystał swoistą ikonę niezłomności?

– Byłabym daleka od stawiania w jednym rzędzie Festiwalu NNW – niebywale szlachetnej i wartościowej imprezy, razem z czymś, co nie kojarzy się z niczym pozytywnym i nie przedstawia żadnej wartościowej idei.

Zawłaszczono coś, co dla Polaków walczących z komunizmem, było świętością? Oni pamiętają historię Piotra Majchrzaka?

– Owszem, zawłaszczono, ale czy warto przypisywać atrybut prawdziwości czemuś, co z założenia na to nie zasługuje? Dyskusja ze złem nie jest wskazana, a więc brnięcie dyskutantów w zgoła fałszywe założenia nie daje pozytywnych rezultatów. Fakty są prawdziwe i nie dać nimi manipulować jest już dużym osiągnięciem.

A jednak KOD toruje sobie drogę w świadomości odbiorców, trudno go bagatelizować. Dziś poseł Petru mówił o nim z sejmowej mównicy, zapraszał na wiec w obronie demokracji. Poseł Borys Budka im sekunduje…

– No właśnie….świadomość odbiorców. To jest ta delikatna materia, którą szargają manipulatorzy a jej właściciele tego nie czują. Co zrobić żeby czuli? Kiedy demokracja jest demokracją, kiedy wolność jest wolnością, kiedy przekręt jest przekrętem…a nie sukcesem? Dokąd nie zostanie przywrócona właściwa miara pojęciom i nie będą one pustymi słowami, dotąd niestety nie uda się wielu przekonać. Argument musi zyskać siłę dowodu a nie być tylko narzędziem sprytnej manipulacji.

Jeden z dziennikarzy porównał ostatnio działanie Prezydenta RP dr Andrzeja Dudy do działania Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego z 13 XII 1981 r. Co Pani myśli o tej propagandzie?

– O propagandzie w ogóle myślę bardzo źle. Zastanawiam się, dlaczego chcemy poprzez negatywne postawy negatywnych „bohaterów” życia społecznego wyjaśniać rzeczywistość. To tak jak bezprawie, które będąc nim ewidentnie, ktoś chce uczynić prawem. Tyle razy tak było, że w majestacie bezprawia, choćby tego skomponowanego naprędce, jak w stanie wojennym, rozgrywał się jakiś absurd, w który trudno uwierzyć, że przychodzi komuś do głowy. Takich absurdów w historii było i jest wiele, nie tylko w naszej polskiej. Rzeczywistość lepiej dostrzegać z dystansu, będąc wyposażonym w bardziej obiektywny a nie partykularny ogląd.

W czasach działania junty wojskowej Jaruzelskiego w latach stanu wojennego niezłomni Polacy wołali: Orła wrona nie pokona. Za oznakę buntu, nawet słownego, czekała na każdego kara więzienia. KOD próbuje zafałszować historię?

– W tamtych czasach nie tylko kara więzienia czekała na buntowników. Ale któż zastanawiał się nad tym wtedy? Ludzie byli pełni inicjatywy, troski, wspólnoty takiej zwykłej solidarności na co dzień. „Juntę” też dawało się wykiwać. Wiele było poświęcenia, którego nie manifestowano w jakiś szczególny sposób. Ludzie bardziej sobie wierzyli, choć konfidentów wszędzie było pod dostatkiem. Ważny był wspólny cel i wspólna świadomość, że warto, że trzeba. Manipulacja, choć panoszyła się niebywale, nie przysłaniała ludziom aż tak bardzo widzenia. Może wartości były bardziej żywe w nas?

Niepokorny wcześniej a dziś poseł, p. Kornel Morawiecki, dal się poznać od początku kadencji Sejmu jako głos rozsądku, godny seniora. Poznała Pani osobiście posła Kukiz ’15?

– Pan Kornel Morawiecki zawsze był postacią niezwykłą, nawet w tamtych czasach – legendarną. Nie udało mi się poznać go osobiście ale zawsze z wielką ciekawością śledziłam jego działania i całą tę fałszywo-szyderczą narrację jego przeciwników. To też jest przykład jak bezprawie walczy z prawdą….

Pracuje Pani w periodyku Kwarta. Kto jest odbiorcą tych publikacji?

– Kwarta jest pismem, które przedziera się na rynku czasopism, gdyż nie prowadzimy kolportażu ogólnokrajowego. I to też jest pewien sprawdzian, że ludzie poszukują ciekawych i prawdziwych informacji, szperając po małych księgarniach, sklepach internetowych, przypatrując się, co czytają znajomi. W ten sposób Kwarta trafia do różnych środowisk, często też do młodzieży. Jest chyba odbierana nieźle, bo takie sygnały dochodzą od czytelników. Zapytania o nowy numer także…

Ale czy historia, bo o niej opowiada Kwarta, interesuje ludzi naprawdę?

– Myślę, że coraz bardziej, bo nie czytają wyłącznie historycy. W moim otoczeniu ludzi, którzy nie są związani z kwartalnikiem, jest wielu chętnie uczestniczących w propozycjach związanych z wydarzeniami historycznymi. Myślę, że historia w jakiś sposób jest w nas, bo przecież ona tworzy się nieustannie wokół. Wystarczy zajrzeć w swoje życie, swoich krewnych, znajomych, dalszych sąsiadów….zawsze wyłania się coś, co fascynuje, jakiś wspaniały życiorys, niezwykła sytuacja, splot wydarzeń, które nie pozostają bez wpływu na rzeczywistość i na innych ludzi. Jeśli nawet sięgamy do historii nabrzmiałej patosem, to przecież ona również wynikła z określonej codzienności, określonych osób i ich oddziaływania na im współczesnych.

Pani życie to nieustanna podróż: wszędzie tam, gdzie mowa o prawdzie w historii: Przystanek Niepodległość, Gdynia i festiwal filmów: Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci. Gdzie się Pani jeszcze w ciągu roku zatrzymuje?

– Obecnie jest w Polsce bardzo wiele ciekawych wydarzeń. Można powiedzieć, że to renesans polskiej historii dumnej, godnej i dostojnej. Wiele razy uczestniczyłam ostatnio w większych i mniejszych imprezach, które stwarzały oprócz niepowtarzalnej atmosfery taką podniosłość serca, która mgłą oczy zasłania. Wydawało mi się , że może to moje wzruszenia, ale nie. Jeśli wzruszają się żołnierze, duchowni, osoby prowadzące konferencję, nauczyciele a nawet młodzież to dla mnie oznacza, że jesteśmy we właściwym miejscu.

Nie deprymują mnie natomiast opinie o „chorobie na polskość” nazywanej też nacjonalizmem, o oszołomach, nienowoczesnych polaczkach i europejczykach…. One właśnie są przejawem niezrozumienia i braku świadomości wynikającej z bezwolnego poddawania się przeróżnym manipulacjom. O tym mówiłyśmy na początku. Żeby tę świadomość budować polecam podróż w historię ale nie tylko. Oczywiście na pierwszym miejscu Festiwal Filmów Dokumentalnych Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci w Gdyni z jego fantastycznym pomysłodawcą Arkadiuszem Gołębiewskim. To jest niezwykłe wydarzenie, które powinno być obowiązkowe dla wszystkich niepodległościowych środowisk. Festiwal Niepodległości w Tarnowie, Festiwal Nadzieja i Herbertiada w Kołobrzegu, Rajd Zapory, Rajd Śladami Żołnierzy Majora Łupaszki, Przystanek Niepodległość, i jeszcze wiele innych, które warto poznawać.

Promuje Pani zespół Contra Mundum. Co Panią w zespole urzekło? „contra mundum” czyli „przeciw światu”. Jakiemu światu sprzeciwia się wokalista Norbert Smoła – Smoliński?

– Zespół Contra Mundum usłyszałam pierwszy raz na Festiwalu w Gdyni w 2014 r podczas doskonałego koncertu w Klubie Ucho. Byłam zachwycona słysząc fragmenty mojej ulubionej poezji w świetnym wykonaniu rockowym. Zainteresował mnie zwłaszcza solista, siłą i barwą głosu, bo wśród wykonawców rockowych niewielu jest takich orłów. Miałam przeświadczenie, że to co śpiewa jest mu bliskie i to nie jedynie poprzez program artystyczny. Cały projekt, który jest pomysłem Grzegorza Wąsowskiego – prezesa Fundacji Pamiętamy jest niezwykłym wydarzeniem nie tylko artystycznym, ale przede wszystkim patriotycznym. W moim przekonaniu nie każdy mógłby być zarówno jego twórcą czy wykonawcą. Oni naprawdę oddają Cześć i Chwałę Bohaterom. Ich program powinni usłyszeć ci wszyscy, którym tak łatwo przychodzą słowa lekceważenia a nawet szydzenia z polskich wartości. Tam można znaleźć wszystko; wielką poezję, wielką historię, powagę, dostojeństwo, dramaty bohaterów i zwykłych ludzi a przede wszystkim godność – temat dziś zapominany i sponiewierany.

Norbert Smoliński jest przeciw temu wszystkiemu, co w naszej rozmowie przeziera jako „temat sprzeciwu” czyli tym okolicznościom, którym nie chcemy się kłaniać. Począwszy od własnych środowisk, które idą na różne układy, przybierają coraz to inne twarze, aby przypodobać się obowiązującej a nawet czasem obowiązkowej „etykiecie”. Bo wszelkie zdrady zaczynają się niewinnie od pójścia na ustępstwo, na układ. Taki świat bywał zawsze. Ale bywał też inny; niezłomny, wierny, prawdziwy, godny. Myślę, ze Norbert jest bardzo wrażliwy na prawdę i na autentyczność tak jak jego słuchacze, zwłaszcza młodzi, którzy najmniejszy fałsz wyczuwają. Dlatego tak dobrze potrafi zaśpiewać ….

Była Pani uczestnikiem Ogólnopolskiej Konferencji Pomnik Symboliczny Pułkownik Kukliński zwycięska misja. Odmieni się nastawienie do polskiego Prometeusza, który opuścił kraj w przeddzień wprowadzenia stanu wojennego?

– Fascynująca jest postać pułkownika Kuklińskiego. Pewnie wiele osób pamięta co działo się wtedy w prasie komunistycznej. Ile lat trwała nagonka, która ludziom plątała myśli w głowach. Do dziś niektórzy pytają, czy on naprawdę nie zdradził? I znowu ten sam mechanizm…bezprawia, które staje się obowiązującym prawem. Jak długo majaczy w ludzkich umysłach. Nastawienie musi się odmienić, bo musimy doprowadzić do wypracowania standardów myślenia o wartościach, które zawsze są stałe, nie zmieniają się z byle powodu. To ludzkie myślenie je zmienia i dlatego dochodzi do takich absurdalnych wypaczeń. Musimy dbać o własne myślenie o budowanie a nie rujnowanie z powodu mody, trendu lub bliżej nie zdefiniowanych wpływów. Mam nadzieję, że czas patriotów nadchodzi….

Dziękuję za rozmowę.

Anna TchórzewskaAnna Tchórzewska – mieszkanka Lublina, pracuje w Fundacji Niepodległości, redaktor periodyku historycznego Kwarta.