Co najmniej od 30 lat mamy w RP znaczący wysyp. Z reguły tenże wyraz był i jest często stosowany w różnorakich mediach w odniesieniu do niezwykle zdrowego i przyjemnego hobby tzn. zbieraniu w lasach grzybów, najczęściej właśnie w okresie ich wysypu. Koszyk pełen grzybów sprawia radość uzupełniając równocześnie kuchenne zapasy wiktuałów.

Jednak minione, a także aktualne czasy ubogacają społeczeństwo oraz realia życia politycznego w osobniki (osobniczki także – tow. Spurek zza węgła się uśmiecha) wyposażone w extraordynaryjne przymioty takie jak np. profetyzm czy umiejętność czynienia cudów. Pozostali członkowie społeczności takichże to przymiotów są pozbawieni i dlatego też z tzw. rozdziawionymi otworami gębowymi i zdumieniem wypisanych na gałkach ocznych oraz facjatach odbierają w/w osobniki (osobniczki także) jako istoty wręcz kosmiczne, czyli pozaziemskie. Osobliwy pozaziemski walor w sposób naturalny przekłada się prawie że w automatyczny sposób w podziw, uwielbienie częstokroć w autentyczną deifikację person legitymujących się takową nadzwyczajnością.

Warto nam zatem sięgnąć do kart historii odnoszących się do pierwszych niczym nieograniczonych wyborów prezydenckich w RP w 1990r. Objawił się nam wówczas z przytupem czarodziej, a nawet czarownik znikąd, ale za to z peruwiańską połowicą tj. STAN TYMIŃSKI.

Z całą pewnością był wyposażony w czarodziejski atrybut w postaci „czarnej teczki” w której wnętrzu prawdopodobnie znajdowały się proroctwa Sybilli, względnie Nostradamusa.

Kroniki jednak milczą na temat przypadku ujawnienia zawartości tegoż instrumentarium kandydata na prezydenta, albowiem nikt z jego akolitów nie doznał oczekiwanej iluminacji.

W sposób oczywiście oczywisty pozostała społeczność do wnętrza tejże teczki miała wstęp kategorycznie wzbroniony.

Dlaczego jednak ten osobnik został zakwalifikowany do kategorii czarodziei czy nawet czarowników ???

Odpowiedź jest prosta: STAN zostawił w pobitym polu swoistego różowego solidarucha i słynnego uczestnika obrad przy kanciastym stole T. Mazowieckiego !!!!!!

Zajmując po BOLKU drugie miejsce z ilością ok. 3,8 mln głosów uzyskał prawo do repasażu, jednak ostateczny rezultat do prezydenckiego fotela okazał się porażką.

To właśnie ten rezultat czyli otrzymana przez STANA ilość 3,8 mln głosów stanowić musi wręcz o zaistniałym autentycznym cudzie i to nad urną wyborczą. Nieodparcie musi się cisnąć na usta pytanie: jakichże to cudów tenże czarodziej, czarownik, a nawet cudak użył, aby jako człowiek znikąd, a posiadający jako jedyne atrybuty egzotyczną żonę i czarną teczkę zbałamucić prawie 4 mln obywateli RP, którzy chętnie powierzyliby mu prezydencki stolec????

Historia następczych lat i bieżące realia elektorskie znajdują prozaiczną odpowiedź na w/w pytanie. Odnieść się należy w tym miejscu do zasadnej i wielce trafnej konstatacji dziennikarzyny pt. T. Lis, który stwierdził, że „ludzie wcale nie są tacy głupi jak myślimy, ……. są jeszcze głupsi” !!!!

Poza tym już komusze guru czyli żydek W. Lenin oznajmiał wszem i wobec, że „głupich, debili i pożytecznych idiotów nie sieją …… sami się rodzą”!!

Powyższe cytaty stanowią o znakomitej wręcz korelacji z zachowaniem elektoratu STANA, i trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia, aby konsekwentnie zaliczyć tenże elektorat łącznie do wymienionych negatywnych kategorii.

Potwierdzeniem trafności powyższej elektorskiej diagnozy są występujący w kolejnych latach takie osobniki w kolejności występujący na politycznym proscenium jak: omc mgr KWACH podkoloryzowany filipińskim klimatem, PALIGŁUP, czyli ordynus (nie ordynans) ze świńskim kootasem, PETRESCU, czyli modernowy i maderowy kochanek, a także mózgowy pustak, a ostatnio SZAMBOLAN, czyli specjalista od zrzutu gówien, ale za to potomek swojej esbeckiej babuleńki i matuleńki.

Nawet urokliwy inaczej QUASIMODO, czy też MR ED – koń, który mówi posiadaliby wielu zwolenników, gdyby się tylko zjawili na politycznym ringu.

BRAFFO WY !!!!

Można postawić kasztany przeciwko dolarom, że przy zachowaniu tzw. zdrowego pomyślunku, czyli racjonalności w podejmowaniu decyzji przy uwzględnieniu zarówno negatywów jak i pozytywów każdego z w/w osobników ich osiągnięte wyniki zostałyby diametralnie zaniżone.

Niestety taki swoisty „rachunek elektoralnego sumienia” jest narzędziem rzadko stosowanym, główną rolę niestety nie odgrywa racjonalizm, ale po prostu emocje i to emocje związane z prostacką w swoim wydaniu negacją.

Różne medialne szczujnie i zdeprawowane dziennikarzyny ustawicznie sączą jadowitą propagandę mającą na celu zdehumanizowanie swoich politycznych przeciwników, słusznie plagiatując (ze swojego punktu widzenia) goebbelsowskie rezultaty germańskiej propagandy. Wieloletnie stosowanie różnorakich metod socjotechnicznych skutkuje w ich odbiorcach nawet w sposób podprogowy, podświadomy wykreowaniem zachowań oczekiwanych przez propagandowych treserów.

To zjawisko od dawien, dawna znane i występujące jako tzw. prawo (odruch) Pawłowa, albowiem elektorat poddany zaprogramowanej tresurze (zaczipowaniu) reaguje jak małpy w cyrku, czy ułożony pies.

Niestety wybranie elektora wyklucza możliwość cofnięcia powierzonego mu mandatu, a tym samym naprawienia błędu z postawieniem na niewłaściwego nomen omen konia.

Aby nie zanudzać i dalej kontynuować analizę poruszanej kwestii w wydaniu w/w czarodziei, czarowników, a przed wszystkim cudaków odnieść się należy do funkcjonowania świrusa i jego dalszym negatywnym wpływie na stosunki społeczne, polityczne i gospodarcze całego wręcz świata. Skutki tej pandemii są notoryjne, a różne państwa podejmują wielorakie działania mające przeciwdziałać mogącej zaistnieć wręcz zapaści o daleko idących skutkach.

Takie działania są podejmowane w każdym zakątku globu … z wyjątkiem obszaru RP nad którym to obszarem władzę sprawuje faszystowska partia PiS, kierowana przez DYKTATORA KACZORA. Taką to właśnie wszem i wobec ogłosił ex cathedra jako doktrynę słynny wnuczek tow. Wiesława – BORYSŁAW. Cały polszewicki elektorat w ekstazie, a nawet wręcz orgazmie stanął murem za swoim wybitnym fuhrerem (z germańska: przewodnik) stanowczo potwierdzając, że wypowiedź BORYSŁAWA zaliczalna jest do kategorii prawd objawionych, a zatem niepodważalnych.

Uzupełniająco BORYSŁAW oznajmił także, że posiadł tajemną wiedzę o extraordynaryjnych narzędziach pozwalających w try miga pokonać świrusa.

Niestety nikomu ich aktualnie nie zdradzi, bowiem faszyści zawłaszczyliby tę jego tajemną wiedzę z niepowetowaną dla polszewii szkodą.

Warunkiem zatem sine qua non uchylenia rąbka tajemnicy przez BORYSŁAWA jest po prostu odsunięcie faszystowskiej władzy od jej sprawowania, a w konsekwencji powierzenie jej właśnie BORYSŁAWOWI.

Świrus; towarzystwo BORYSŁAWA mógłby zaakceptować góra tydzień, po czym by czmychnął w kosmos. Prawda jakie to proste ???

Aby nie pozostawać w tyle odnośnie czarodziejskich aspektów życia odnotujmy, ale wyłącznie z kronikarskiego obowiązku niezwykłość zjawisk przyrodniczych, a zatem kwalifikujących się kreacji cudów, a odnoszących się do kolejnych umieszczonych w swoistym czarodziejskim porto folio osobników pt. QŃ i LOLO PINDOLO. Jakowyś wręcz cudem QŃ, który dotychczas bardzo dużo mówił, zamilkł na głucho, a LOLO PINDOLO – odwrotnie.

To jednak temat na tzw. zaś.

Zasadnie jednak należy spuentować, że przez kilka chwil mieliśmy możliwość obcowania nie tylko z cudami, ale także z osobnikami powyższe cuda i cudeńka kreującymi, szczególnie w odniesieniu do cudów socjotechnicznych.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

24.10 2020

fot. pixabay