Wreszcie nadeszła długo oczekiwana odpowiedź Prokuratora Okręgowego w Nowym Sączu Michała Trybusa na wniosek Związku Konfederatów Polski Niepodległej o udostępnienie informacji publicznej (tutaj wniosek Konfederatów: Info-pub_NS_prok_NS-1-2), który szczegółowo opisałem i skomentowałem w artykule, zob. tutaj. Jak można było się właściwie spodziewać wszystkie „wrażliwe” informacje, dotyczące „resortowych” życiorysów prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu zostały przez prokuratora Michała Trybusa utajnione (zob. org_prok_NS_1_8). Powyższe pismo o sygnaturze PO IV IP 14.2017 z 9 maja 2017 roku, skierowane do Konfederatów Krzysztofa Bzdyla, Stanisława Tatary i Stanisława Zamojskiego warto przeczytać nie tylko dlatego, żeby zorientować się w strukturach organizacyjnych sądeckiej prokuratury. Na mnie największe wrażenie zrobiły takie oto szczegółowe oświadczenia prokuratora Michała Trybusa:

Decyzje o delegowaniu nie zwierają uzasadnienia. Brak jest zatem możliwości wskazania przyczyn i powodów delegacji tych osób.

Albo:

Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu nie jest w posiadaniu informacji o tym by prokurator Janusz Iwiński był funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej bądź „innym funkcjonariuszem PRL”.

Albo:

Decyzja o mianowaniu nie zawiera uzasadnienia. Brak jest zatem możliwości wskazania przyczyn i powodów nominacji.

Albo:

Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu nie jest w posiadaniu informacji o tym by prokurator Waldemar Starzak był funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej. Odnośnie żądania wskazania czy rodzice Waldemara Starzaka byli funkcjonariuszami PRL lub urzędnikami PRL wyjaśniam, że żądanie to nie posiada charakteru informacji publicznej w rozumieniu ustawy z dnia 6 września 2001 roku o dostępie do informacji publicznej (…).

Albo:       

Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu nie jest w posiadaniu informacji czy Prokurator Rejonowy w Nowym Sączu jest synem Aleksandra Łukacza wskazanego w zbiorach Instytutu Pamięci Narodowej.

Albo:

Odnośnie zawartego we wniosku żądania podania dlaczego Jarosław Łukacz jako Prokurator Rejonowy w Nowym Sączu nadal popiera bezzasadny akt oskarżenia przeciwko Zygmuntowi Miernikowi nie posiada charakteru informacji publicznej (…)

Albo:

Żądanie podania czy rodzice Zastępcy Prokuratora Okręgowego w Nowym Sączu „byli funkcjonariuszami lub urzędnikami PRL”, a także żądanie podania danych prokuratorów okręgu nowosądeckiego, których małżonkowie byli funkcjonariuszami Milicji Obywatelskiej, Służby Bezpieczeństwa, Służby Więziennej, urzędnikami administracji państwowej PRL, oficerami Ludowego Wojska polskiego nie posiada charakteru informacji publicznej (…).

Albo

Odnosząc się do zawartego w treści wniosku żądania wydania kserokopii życiorysów prokuratorów okręgu nowosądeckiego (w tym imiennie wskazanych, delegowanych i mianowanych do Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu w okresie od 15 października 2015 roku) wyjaśniam, że żądanie to nie posiada charakteru informacji publicznej (…).

Zacytowane powyżej wypowiedzi prokuratora Michała Trybusa wiele mówią o kryminogennym w istocie systemie, który rządzi instytucją powołaną  do wykrywania przestępstw i ścigania przestępców.  Oto, na przykład, delegowanie lub mianowanie prokuratora na jakiekolwiek stanowisko w strukturach prokuratury nie wymaga żadnego, w tym pisemnego, uzasadnienia. A to oznacza, że delegacje i nominacje wydaje się po prostu z kapelusza. Taka sytuacja utrwala wyłącznie sitwiarskie, czy wręcz mafijne, procedury. A jeśli do tego dodamy, że prokurator Michał Trybus nic nie wie o przeszłości swoich podwładnych w szeregach MO, SB i LWP, to obraz degrengolady w szeregach prokuratorskich mamy właściwie pełny. Na dodatek, jak uważa prokurator Michał Trybus, ujawnienie takich „resortowych” życiorysów nie wchodzi w ogóle w rachubę, bo podobno byłoby sprzeczne z ustawą o dostępie do informacji publicznej. I tak właśnie działa sobie sądecka prokuratura.

Dodajmy więcej: tak działa cała polska prokuratura. Nikt nie zapisał na kartce papieru dlaczego na przykład Tadeusz Cebo i Michał Trybus dostąpili zaszczytu awansowania na stanowiska funkcyjne w strukturze prokuratury i nikogo to nie obchodzi jakie dokonania wynieśli z PRL-u na przykład Janusz Iwiński, Piotr Kapustka czy Tadeusz Cebo. Trudno się zatem dziwić, że potem prześladuje się tak zasłużonego działacza opozycji demokratycznej jak Zygmunt Miernik. I trudno się także dziwić, że zamiata się pod dywan różne przestępstwa lokalnych funkcjonariuszy/bonzów publicznych, co wielokrotnie udowodniłem na kartach tego portalu.

Ręka rękę myje i chroni w lokalnym grajdole z uporem godnym lepszej sprawy. Niestety nie widać na razie, żeby minister Zbigniew Ziobro chciał skruszyć ten beton. Szumne zapowiedzi, że nadejdzie DOBRA ZMIANA można odłożyć na inne czasy. Może kiedyś nadejdą, ale „myślę, że wątpię”. Bo teraz do głosu w prokuraturach dochodzą resortowe dzieci. I taka to jest właśnie „dobra zmiana”.