Jeden ze znajomych zadał mi pytanie, nad którym zastanawiam się od wczoraj. Chodzi oczywiście o zamachy w Brukseli. zabawmy się w teorie spiskowe i zastanówmy się nad pewną hipotezą, zawartą w pytaniu poniżej:

Czy jest możliwe, że ISIS jest jedynie ślepym wykonawcą czyichś planów?

Odpowiedź zacznijmy od założenia, że akcja ISIS jest bez sensu, ponieważ obraca się przeciwko samemu Państwu Islamskiemu oraz środowiskom, które to państwo uznaje za „swoje” oraz ideologii, którą usiłuje rozprzestrzenić po świecie. Tego typu „akcje” zamykają im drogę do jakiegokolwiek porozumienia ze światem zewnętrznym i narażają na retorsje na opanowanym przez nich terenie. Wbrew pozorom im też skończą się samobójcy i środki walki. To tylko kwestia czasu. Tak będzie wyłącznie w sytuacji, gdy ISIS działa samo.

Co jeszcze powodują zamachy? Przede wszystkim radykalizację powszechną. Środowiska muzułmańskie radykalizują się pod wpływem chaotycznych i okazjonalnych represji policyjnych, niekonsekwentnych i często skierowanych na ślepo. Środowiska ich wspierające, w tym politycy, którzy lansują wielokulturowość brną dalej, ponieważ jakiekolwiek decyzje wymierzone w mniejszość muzułmańską będą sprzeczne z ideologią, sposobem rządzenia oraz polityką lansowaną obecnie w Europie. Nie zapomnijmy również, że w krajach takich jak Francja, Belgia, Niemcy, czy Wielka Brytania, tzw. mniejszości narodowe, wsparte przez liczne rzesze „pożytecznych idiotów” stanowią ogromny elektorat, który zawsze wesprze polityków lansujących poprawność polityczną, a każda władza zrobi wszystko, by jak najdłużej utrzymać się na stołkach (poza PO, bo oni zrobili wszystko, by te stołki stracić), więc działać przeciwko swojemu elektoratowi nie będzie w sposób odstraszający potencjalnych wyborców.

Wreszcie, radykalizują się wszystkie ugrupowania przeciwne oraz broniące europejskiej tradycji, co jest wykorzystywane przez grupy zdecydowanie skrajne, czyli faszyzujące i rasistowskie. Zauważmy, iż coraz więcej tzw. „niezaangażowanych” przechodzi na pozycje wyraźnie anty-imigranckie, chociaż daleko im od prawicowych ideologii. Czują, po prostu, zagrożenie dla wyznawanych przez nich tradycyjnych wartości chrześcijańskich. Wszystko to, powoduje polaryzację społeczeństw prowadząca do swoistej wojny domowej. Nie zapomnijmy, że brak oczekiwanych reakcji ze strony rządów spowoduje w końcu niekontrolowany wybuch społeczny, który może zostać różnie wykorzystany. Nie zapomnijmy też, że poprawnie polityczna władza dysponuje środkami przymusu i nie zawaha się ich użyć we własnej obronie. Środowiska zaatakowane, nieważne przez którą stronę, też zaczną się bronić. W tej sytuacji łatwiej będzie opanować społeczeństwo na własnym terenie i bez dyktatu międzynarodowych instytucji, co czyni możliwym rozpad UE i samoizolację państw.

Komu to wszystko służy? Widzę dwóch beneficjentów. Pierwszy beneficjent to beneficjent jednostkowy. Myślę, oczywiście, o Rosji Putina. Towarzysz Władimir musi odrestaurować Sowiety, by przetrwać. Potrzebuje wojny. Jakiejkolwiek wojny, bo tylko taka spaja społeczeństwo rosyjskie i pozwala znaleźć winnych upadającej ekonomii. Wczoraj rrosyjskojęzyczne media prześcigały się w apelach do Zachodu o „wspólny front antyterrorystyczny”, podkreślając za każdym razem, że „bez Rosji wojny z terrorem wygrać nie można”. Puszczono nawet w obieg historie o dwóch Białorusinach – konwertytach, którzy mieli być wśród sprawców brukselskiej tragedii. Putin też wie, że łatwiej mu będzie taką koalicje stworzyć z pojedynczymi państwami niż z różnorodnym zbiorem państw. Wewnętrzny bałagan w UE działa więc, na jego korzyść. W ten sposób obroni interesy swoje, a przede wszystkim swoich oligarchów. I tu dochodzimy do drugiego beneficjenta – beneficjenta zbiorowego.

Popatrzmy na megakorporacje. Tam nie ma narodowości, tam nie ma patriotyzmu, tam jest wyłącznie zysk. Tam nie patrzy się na pochodzenie pieniędzy tylko na ich ilość. W ten sposób oligarchowie rosyjscy weszli w obieg. Megakorporacje nie wycofają się z Rosji tylko dlatego, że zabrała Ukrainie Krym. Straty przewyższą wartość tego półwyspu. To Zachód, a właściwie jego międzynarodowe organizacje finansowe pozwoliły na kupowanie banków, małych krajów i klubów sportowych. Nie mogą więc, stracić takich pieniędzy mimo sankcji, narzucanych wbrew partykularnym interesom. Gazpromy, Nord Streamy to tylko nazwy, lecz za nimi stoi bogactwo Europy i sukces wybranych grup politycznych. Jak więc uspokoić niezadowoloną ludność, biedniejącą w oczach? Trzeba ich czymś zająć. Na przykład drobnymi, acz dolegliwymi przepychankami. Poza tym, im mniej ludzi, tym mniejsze prawdopodobieństwo buntu.

Okrutne to, ale nie martwcie się. To tylko teoria spiskowa. W każdym bądź razie, tu potrzebny kontrwywiad, a nie tylko antyterroryści.