Muszę powiedzieć, że tekst prof. Zybertowicza trafia w sedno i bardzo dobrze, iż został opublikowany. Od dawna uważam, że podziały wśród nas są sztucznie wzniecane przez tych, którym nie zależy na rzeczowej ocenie przeszłości, zarówno jednostkowej, jak i zbiorowej. Twierdzę też, że obecnie bariery przebiegają trochę inaczej niż kiedyś. Są bardziej instytucjonalne, niż „biograficzne”. Osobiście nazywam to przepaścią pomiędzy patriotyzmem korporacyjnym, a patriotyzmem rozumianym tradycyjnie, w leksykalnym znaczeniu tego słowa.

Po wyborach linia podziału jest bardzo wyraźna. Niestety, strach przed historią najnowszą dotyczy wszystkich stron sceny politycznej. Ujawnienie zbiorów zastrzeżonych pozwoli nam na większe zobiektywizowanie ocen, ale też zagraża wielu wpływowym dotąd środowiskom i osobom, gdyż nikt nie wie w jakim świetle pojawią się nam nasi „tradycyjni” idole oraz zjawiska, w które dotąd wierzyliśmy. Nie uciekniemy jednak przed prawdą, a ona doścignie nas bez względu na to, jak głośno będziemy krzyczeć. Również dlatego, że nowe pokolenie dochodzi do władzy. Ci ludzie nie mają teczek w IPN. Byli wtedy za młodzi. I chyba o nich toczy się walka, polegająca przede wszystkim na owym „zatruwaniu umysłów”, użyję terminu pana Profesora, na próbie wyeliminowania analizy rzeczywistości na podstawie własnych obserwacji i narzuceniu przekonania o względności prawdy. To, z kolei, prowadzi wprost do przyjmowania jedynie postaci znaku i nie wgłębiania się w jego treść. W ten sposób wyabstrahowany z kontekstu obraz staje się wyłącznie przedmiotem manipulacji. Widać to dobrze w sferze języka i haseł na manifestacjach KOD oraz w przemówieniach, występujących tam polityków. założę się, że konkretne pytania „Dlaczego?” i „Jak?” zostałyby potraktowane za prowokację, ponieważ to słowo-klucz zamyka wszelką dyskusję.

Warto przeczytać artykuł profesora Zybertowicza i zastanowić się mocno nad treścią tej publikacji (Czytaj TUTAJ).