Informacja o tym, że Donald Trump nie przyjedzie do Polski mnie nie zaskoczyła. Uważam, że odwołanie zaplanowanej na 1 i 2 września wizyty w Polsce ze względu na zbliżający się do Florydy huragan Dorian to tylko pretekst. Jako biznesmen zrealizował swe cele ekonomiczne sprzedał nam samoloty F-35 i zapewnił zbyt dla amerykańskiego gazu łupkowego. Następnym etapem jest zmuszenie nas do wypłaty mienia bezspadkowego organizacjom żydowskim.

Przekonywanie Polaków, że przyczyną odwołania wizyty jest zbliżający się huragan Dorian to kpina z ich inteligencji. D. Trump urodzony w Stanach Zjednoczonych doskonale wie, że od początku czerwca do końca listopada trwa sezon huraganowy. Prognozy amerykańskiego Narodowego Centrum Huraganów podają, że najbliższy niewiele będzie się różnił od ostatnich.

Według szacunków Narodowego Centrum Huraganów (NHC)  w ciągu najbliższych miesięcy pojawi się od dwóch do czterech na tyle silnych huraganów, że ich porywy wiatru będą osiągać, co najmniej 179 kilometrów na godzinę. Amerykańska Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA) prognozuje, iż pojawi się w tym czasie 9-15 burz tropikalnych.

Wiedząc o tym, mógł w momencie rozpoczęcia rozmów postawić sprawę jasno, że ze względów na huragany każdorazowo, gdy się one pojawią zawiesi wszelkie podróże ze Stanów Zjednoczonych.

Jestem przekonana, iż po huraganie Dorian już kolejne nie będą Mu przeszkadzały i odbędzie niejedną podróż zagraniczną.

Uważam, że prawdziwą przyczyną odwołania wizyty jest opór władz PiS związany z realizacją ustawy 447 dotyczącą restytucji mienia bezspadkowego ofiar Holokaustu.

Pierwszym sygnałem, że Żydzi chcą odzyskać mienie bezspadkowe było zwrócenie się w marcu 2018 roku 59 senatorów USA do premiera Polski z wezwaniem do przyjęcia ustawodawstwa, które „spełniałoby standardy Deklaracji terezińskiej, poprzez stworzenie procesu dochodzenia roszczeń prowadzonego w sposób sprawiedliwy, kompleksowy i niedyskryminacyjny”.

Następnie „przyjaciel” Polski D. Trump dla wzmocnienia przyjaźni między naszymi narodami w maju 2018 r. podpisał ustawę 447

Kolejnym krokiem było zwrócenie się sekretarza stanu USA Mike Pompeo będącego w Warszawie w lutym 2019 roku na konferencji prasowej do rządzących, że najwyższy czas zająć się w Polsce amerykańską ustawą 447.

Wkrótce potem było podpisanie się przez 88 senatorów ze 100 pod pismem, w którym wzywają sekretarza stanu USA, by naciskał na Polskę w sprawie restytucji żydowskiego mienia.

Ostatnim etapem tego nacisku jest poinformowanie naszych władz za „pięć dwunasta”, że do wizyty nie dojdzie.

Rząd świeci oczami i przekonuje społeczeństwo do tego, w co sam nie wierzy. Robi piruety wmawiając Polakom, że prezydent USA odwołał wizytę w Polsce mimo wcześniejszych uzgodnień, dlatego, iż nie chce popełnić błędu George W. Busha któremu zarzuca się, że gdy w z roku 2005, huragan Katrina uderzył we Florydę, lekceważył rozmiary kataklizmu i reagował niewłaściwie. Dlatego musi być na miejscu i osobiście kierować akcją pomocy poszkodowanym przez huragan Dorian.

By raz na zawsze oczyścić atmosferę wystarczy poprzeć projekt ustawy Anty-447 klubu Kukiz’15. Zakładała m.in. penalizację prowadzenia przez polskich urzędników negocjacji ws. mienia bezspadkowego i zakaz prowadzenia takich rozmów. Ponadto rząd miałby obowiązek informowania opinii publicznej na temat osób fizycznych i prawnych występujących z tego typu roszczeniami.

Po jej przyjęciu sprawa dla wszystkich byłaby jasna. Wiedzielibyśmy czy nadal jesteśmy partnerami mogącymi na siebie liczyć mimo naszego sprzeciw wobec ustawy 447 czy władze USA wycofają się ze współpracy, bo chodzi tylko i wyłącznie o wydojenie Polski.

Dopóki to nie nastąpi rządzący muszą się liczyć z tym, iż będą jeszcze nie raz zaskakiwani wycofywaniem się Amerykanów z zawartych uzgodnień.

Foto: tvp info