Debata już za nami. To była ostatnia debata przed wyborami. I cóż nowego się dowiedzieliśmy? Pomijając treści, bo przecież każda sroczka swój ogonek chwali, jedna mniej udanie druga bardziej udanie, muszę obiektywnie stwierdzić, że obecny Prezydent zaliczył konkretną wpadkę. Fałszywie zinterpretowana energia okazała się zwykłym brakiem kultury osobistej podczas debaty stacji TVN udowodnionej wielokrotnie. Prezydent, aż przykro to przyznać, miotał się jak ryba w wysychającej kałuży, która ma wprawdzie na horyzoncie jezioro, jednak aby do niego dotrzeć, musi przedostać się przez ruchliwą autostradę.

Już na wstępie pozbycie się flagi swojej własnej partii przez kandydata świadczyło nie tylko o nerwowości, ale jednocześnie o hipokryzji głowy państwa. Ten symbol, kiedy to odrzuca niemalże flagę PO jak gorącego kartofla Monice Olejnik, która to znów nie wie co z tym zrobić i także koniecznie chce się pozbyć, utkwi na długo widzom w umysłach. Jest jeszcze jedna niepokojąca sprawa z tym związana, Prezydent wstydzi się własnej reprezentacji, partii, która płaci za jego kampanię. I flaga ląduje na podłodze, porzucona i opuszczona, dziwi mnie, że przyłożył palec do zdezawuowania własnego sztandaru.

Mowa ciała jednoznaczna, częste sięganie do szklanki z wodą, pokazywanie palcem w kierunku kontrkandydata. Każdy z nas wie, kto pokazuje palcem, dzieci w przedszkolu, a cierpliwe mamy tłumaczą im, aby tak nie robiły, bo to niegrzeczne. Prezydent wydawało się, że podbudowany pierwszą debatą, kiedy to wyczuł kontrkandydata, iż nie radzi sobie z chamstwem w dyskusji, postanowił atakować tym samym. Jednak Andrzej Duda odrobił zadanie domowe i wiedział doskonale, że z drugiej strony wszystkie chwyty są dozwolone i tym razem przyszedł na to przygotowany. Zdominował kontrkandydata w dyskusji, wytknął brak wiedzy jednocześnie wiedział , że nie może zniżyć się do poziomu oponenta, bo musiałby się położyć, a to i tak byłoby za wysoko. Tak więc z celnymi ripostami w ramach fair play poradził sobie pięknie z przeciwnikiem. Choć Prezydent cały czas prowokował, krążąc wokół tematu najbliższych przyjaciół i współpracowników, Andrzej Duda nie pozwolił włożyć sobie w usta pytania, tego najważniejszego, o które kandydat PO niemal błagał. I dobrze, bo o wsi pogadamy później.

Tak więc kolejny raz kultura osobista wygrała z małostkowością, niezręcznością i rubasznością Prezydenta. Na ciosy poniżej pasa, treści tykające rodziny, a zapoczątkowane w programie Tomasza Lisa, gdzie to redaktor wraz z aktorem bardzo udzielającym się w kampanii Prezydenta obrazili córkę Andrzeja Dudy – Kingę, zareagował kandydat PiS z czujnością i wyjątkową wyrozumiałością, w myśl słów „nie wie co czyni”.

I tak niestety Prezydent, który wystrzelał się z wątpliwej jakości i wiarygodności amunicji w postaci haków podczas pierwszej debaty w TVP, a w TVN strzelał już tylko ślepakami. Przegrał z kretesem na własne życzenie.

A my spotykamy się przy urnach 24. maja i oddajemy głosy na młodość, klasę i kulturę osobistą z wizją Polski niezależnej, rozwijającej się z perspektywami dla nas wszystkich.

Edyta Maria Franczuk