Pamiętacie początki Worda. Dziś wielu młodych ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak prymitywne były pierwsze programy do pisania. Był edytor, była korekta, redakcja ale działało to wszystko dość topornie. Program podkreślał połowę tekstu na czerwono, bo zwyczajnie nie znał wielu polskich słów. Język angielski radził sobie znacznie lepiej, z polskim było o wiele gorzej. Trzeba było mozolnie dodawać kolejne wyrazy do słownika. Dziesiątki, setki, a z czasem tysiące. Im więcej człowiek pisał, tym lepiej Word rozpoznawał język i tym mniej błędów wskazywał. Nie dlatego, że stał się inteligentny. Dlatego, że uczył się na tym, co otrzymywał.
Potem przyszły kolejne etapy. Korekta gramatyczna, podpowiedzi zdań, wyszukiwarki, a następnie dodany Copilot. Program potrafił znaleźć informacje, pomóc w redakcji tekstu, coś zasugerować. Każda kolejna wersja była mądrzejsza od poprzedniej, ale wszystkie miały wspólny mianownik. Korzystały z wiedzy stworzonej przez ludzi.
Dzisiaj mamy ChatGPT, Gemini i wiele innych modeli językowych. Wielu ludzi mówi o nich tak, jakby były żywymi istotami, które pewnego dnia same stały się inteligentne. A ja patrzę na to trochę inaczej. To kolejny etap tej samej drogi, która zaczęła się wiele lat temu z Wordem.
Czasami słyszę, że sztuczna inteligencja sama się uczy. Nie do końca. Rozwija się dlatego, że każdego dnia miliony ludzi z nią rozmawiają, zadają pytania, poprawiają odpowiedzi, tworzą teksty, grafiki, obrazy, filmiki, analizują dokumenty i rozwiązują problemy. Im więcej człowiek z niej korzysta, tym lepiej potrafi wykorzystać jej możliwości. To trochę jak z człowiekiem. Im więcej czyta, pisze i rozmawia, tym większe zdobywa doświadczenie i wiedzę.
Sztuczna inteligencja nie rozwija się obok człowieka. Rozwija się dzięki człowiekowi. Jest odbiciem naszej wiedzy, doświadczenia i kreatywności. Bez ludzi nie napisałaby ani jednego zdania, nie odkryłaby żadnej teorii i nie stworzyłaby żadnego wynalazku. Potrafi natomiast połączyć ogromne ilości informacji w kilka sekund i zrobić to szybciej, niż jest w stanie to zrobić ludzki umysł.
Dlatego nie wierzę, że powinniśmy bać się sztucznej inteligencji. To narzędzie. Tak samo jak kiedyś Word nie zastąpił pisarzy, dziennikarzy czy naukowców, tak dziś ChatGPT nie zastąpi ludzi, którzy potrafią samodzielnie myśleć. Da jednak ogromną przewagę tym, którzy nauczą się z niego korzystać.
Historia pokazuje, że każda rewolucja technologiczna budziła lęk. Tak było z komputerami, z internetem i z telefonami komórkowymi. Dziś trudno wyobrazić sobie bez nich życie. Ze sztuczną inteligencją będzie podobnie.
Jestem przekonany, że za kilkanaście lat będziemy wspominać dzisiejszego ChatGPT tak samo, jak dziś wspominamy pierwszego Worda. Powiemy z uśmiechem: „Pamiętasz? Trzeba było wszystko dokładnie opisywać, a i tak czasem się mylił.” Bo postęp nie rodzi się w jednej chwili. Powstaje z milionów rozmów, milionów napisanych zdań, milionów pytań i poleceń. To właśnie człowiek, dzień po dniu, współtworzy rozwój sztucznej inteligencji.
I chyba na tym polega największy paradoks naszych czasów. Wielu ludzi boi się sztucznej inteligencji, nie zauważając, że każdego dnia sami uczestniczą w jej rozwoju. Każde pytanie, każda rozmowa, każdy napisany tekst jest kolejną cegiełką dokładoną do tej technologii. To nie ona rozwija się sama. To my rozwijamy ją razem z nią. I właśnie dlatego przyszłość nie będzie należała ani do człowieka, ani do sztucznej inteligencji osobno. Będzie należała do tych, którzy nauczą się mądrze współpracować.
Zostaw komentarz