– A może, panie Tomku, dzisiaj nie rozmawiajmy, ale zagrajmy!
– Obraziła się pani na mnie czy co?
– Ależ przeciwnie, znam super grę i chcę zagrać z panem. To jest krok naprzód naszej znajomości.
– Jeżeli tak pani to widzi, to grajmy. Proszę mówić, o co chodzi, jestem bardzo zaciekawiony.
– Gra polega na tym, aby udowodnić za pomocą historii każdą swoją opinię.
– Nie za bardzo…
– To proste. Pan mówi: propozycje pokojowe Trumpa w sprawie zakończenia wojny Rosji z Ukrainą, a ja zamiast dyskutować mówię: Monachium. I wygrywam. Rozumie pan? Monachium to zdrada, błędna polityka ustępstw, złudna wiara w pokój, kupczenie interesami państw Europy Wschodniej. I już wszystko wiadomo, co należy myśleć o pokojowych propozycjach Trumpa. Dlatego wygrywam. Teraz pan łapie?
– A jak ja powiem „Finlandia”? W sensie, że ustępstwa terytorialne za pokój i niezależność
– Absolutnie nie, to całkiem inna sytuacja, zupełnie nie pasuje. Finlandia sama chciała zakończyć wojnę, aby ochronić suwerenność i życie swoich obywateli. Ukraina tego nie chce. Więc nadal ja wygrywam. Ale grajmy wreszcie naprawdę. Trump.
– Reagan.
– A niby co Trump ma wspólnego z Reaganem? Znowu pan przegrał. Całkowite pudło.
– Jaka jest prawidłowa odpowiedź?
– Jeżeli propozycje pokojowe, to Monachium, a Putin jest Hitlerem, wychodzi z tego, że Trump to Mussolini. Wygrałam! Faszysta, populista i przyjaciel Hitlera. Wszystko się zgadza. Mam 10 punktów, czyli już razem 20, a pan zero. Teraz pan.
– Ale jak to Mussolini?
– A tak, wszystko się zgadza. Zamiast dyskutować, mówimy „Trump jak Mussolini, a jego propozycje pokojowe to drugie Monachium” i wszystko jasne. Na tym polega ta gra w „jak udowodnić swoje racje za pomocą historii”. To jest dużo lepsze od głupie dyskusje i nudne analizy. No już, grajmy, teraz pan.
– Tusk?
– Oczywiście Piłsudski…
– Ale… zaraz…
– Żadnych „ale”. 30 do zera. Brawo ja. Bohater walki o wolność, pogromca ruskich, przyjaciel ukraińskiego przywódcy, sojusznik państw centralnych gotowy w obronie praworządności przejąć władzę w drodze zamachu stanu.
– Że co?
–Przecież wszyscy na to czekamy!
– Ja nie czekam.
– Ale ja tak, aby Tusk na kasztance rozdeptał PiS i Konfederację. Naprzód, panie komendancie!
– W takim razie Żurek to kto? Bronisław Pieracki?
– A to kto? Coś pan wymyślił. Rydz-Śmigły oczywiście. Ale widzę, że pan już łapie, o co chodzi. Jak chcesz udowodnić, że będzie źle, to wskazujesz analogiczną sytuację w przeszłości, gdy było źle. To argument nie do zbicia, gdyż było źle. W ten sposób wygrywa ten, kto najlepiej potrafi wykorzystać historię. Ale nie gadamy, tylko gramy. Jestem tak rozpalona, że gdybyśmy nie stali na widoku publicznym między blokami, to kto wie, co by było.
– Może więc wejdziemy do mnie?
– Hola, hola, panie Tomku, niech pan nie będzie taki śmiały. To dopiero drugi krok naszej znajomości. Teraz ja wskazuję wydarzenie polityczne: ściganie przez naszą władzę zbrodniarzy ze Zjednoczonej Prawicy.
– Bereza Kartuska?
– No coś pan zgłupiał.
– No co? Jeżeli Tusk to Piłsudski…
– Ale to się źle kojarzy, a ma się dobrze kojarzyć. Wyjaśnijmy sobie coś jeszcze, bo tego nie powiedziałam. W tej grze można robić zwody. Jak w piłce nożnej. Niby biegniesz w lewo, a naprawdę biegniesz w prawo. Otóż może być tak, że do współczesnego wydarzenia znajdujemy analogię w przeszłości, ale nie taką na wprost, tylko na odwrót. Wskazujemy jakieś wydarzenie z przeszłości, gdy wygrały siły zła i tworzymy analogię, że teraz muszą tak robić siły dobra, aby zło znowu nie wygrało. Rozumie pan?
– Nie za bardzo…
– Podam panu przykład. Antyfaszyści z Antify zachowują się dokładnie tak jak bojówkarze faszystowscy przed drugą wojną. Ale bojówki faszystowskie wspierały nazizm, a bojówki Antify zwalczają nazizm. Tak samo, ale na odwrót. Vice versa. Taki zwód w stylu Ronaldo. Na zasadzie: nie wolno ustępować Putinowi, bo ustępowano Hitlerowi.
– No dobrze. Rozumiem. Więc co jest tym odwróconym odpowiednikiem historycznym nękania opozycji przez obecny rząd? Bolszewicy?
– Ależ panie Tomku. Oczywiście, że delegalizacja opozycji przez Hitlera po pożarze Reichstagu. Rozumie pan? Wtedy naziści zbudowali III Rzeszę i obalili demokrację niszcząc opozycję, dlatego teraz trzeba zniszczyć populistów-faszystów pragnących zbudować IV Rzeczpospolitą, aby obronić demokrację. To samo tylko na odwrót. Ronaldo, zwód i gol! Zauważył pan grę słów: IV Rzeczypospolita jak III Rzesza? No i znowu wygrałam, 40 do zera. Panie Tomku, ostatnia szansa.
– Polska wiara w moc sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi.
– No dobra, strzelam w płot, aby pan zdobył honorowe punkty. Sojusz z Wielką Brytanią przed II wojną światową. Wtedy Polacy też wierzyli, że ten sojusz uchroni Polskę przed Niemcami i Rosją. No i wojna wybuchła, więc analogia jest, ale raczej dla nas kiepska.
– Tak jest. Sama pani przyznaje, że przegrała. Bo tak naprawdę dzisiejsza wiara w Amerykę jest jak stara polska wiara w Bonapartych. Wygrałem! Wszystko się zgadza. Tak się teraz wierzy w Trumpa, jak wtedy w Napoleona! 10 punktów!
– Ale pan wie, że skończyło się to tym, że książę Józef Poniatowski utonął pod Lipskiem bardziej w interesie Francji niż Polski?
– Nieprawda. Pudło. Nie skończyło! Polscy szwoleżerowie gwardii walczyli dalej. Wierni do końca.
– Niech będzie. 40:10.
Zostaw komentarz