Mały dodatek do poprzedniego tekstu (czytaj) w którym odpowiem na pytania i sugestie z komentarzy.
1/ Prawda jest taka, że nawet te twarde dane niewiele nam mówią o realnych stratach Rosjan. Bo to tylko żołnierze co do których jest pełna informacja odnośnie ich śmierci. W swoich kalkulacjach z poprzedniego tekstu celowo przyjąłem bardzo konserwatywny i taki bym powiedział tradycyjny sposób liczenia strat. Który przyznam jest bez związku z realiami pola walki, bo większość osób, które w te szczegóły nie wnika może odbierać inny sposób liczenia jako nieprawdopodobny. Natomiast osobiście zgadzam się na przykład z płk. Korowajem i sam charakter walk, on jest tak nie tradycyjny, że prawdopodobnie i struktura strat musi być jakaś zupełnie absurdalna. Podejrzewam, że Rosjanie rzeczywiście praktycznie nie ewakuują rannych bo ta ewakuacja jest mocno utrudniona i oni muszą stawiać priorytety. I oczywiście pomiędzy kontynuacją natarcia a wysiłkiem ewakuacji rannych i ciał poległych wybierają swoją ofensywę jako priorytet. To musi powodować nienormalnie wysoką ilość ludzi zaginionych po stronie rosyjskiej. Czyli żołnierzy, którzy się wykrwawili gdzieś w polu lub chowając się w jakimś budynku. I podejrzewam, że w rzeczywistości wielu rannych, którzy by w normalnych warunkach przeżyli bez problemu w obecnej rosyjskiej armii ginie bo opieki medycznej po prostu brakuje.
2/ Czy ukraińskie straty od czasów Bachmutu są wysokie i Ukraina szybciej się wykrwawi? Nie wiemy realnej liczby ani też struktury strat ukraińskich. Możemy tak samo jak po stronie rosyjskiej przyjąć jakąś mniej lub bardziej prawdopodobną metodę liczenia tych strat. Ale najważniejsza jest w tym wszystkim tak naprawdę pewna logika strat wynikająca z samego charakteru działań zbrojnych. Żeby zrozumieć jakie straty ponosić może ta czy inna strona, trzeba zrozumieć jaki charakter ma wojna i jaka jest taktyka po obu stronach konfliktu. I ja po prostu nie widzę dlaczego straty strony ukraińskiej miałyby być bliskie rosyjskim. Wręcz przeciwnie z tego co widzę na froncie ma wynikać raczej to, że w chwili obecnej ten stosunek strat musi być mocno na korzyść strony ukraińskiej. Dlaczego tak uważam? Odpowiedź w kolejnych punktach niżej.
3/ Jak zmieniał się charakter walk i struktura obu armii w trakcie wojny? Rosyjska armia na początku inwazji była armią z mocnym niedoborem w piechocie. Ten niedobór był rekompensowany ogromną przewagą w sprzęcie pancernym i potężnym wsparciem ogniowym nacierających wojsk. Rosjanie atakowali klasycznymi zmechanizowanymi jednostkami a atak był wspierany lotnictwem, wałem ognia artyleryjskiego, ogniem czołgów. Z czasem ilość piechoty w rosyjskiej armii rosła i przewaga w piechocie nad stroną ukraińską również cały czas rosła od jesieni roku 2022. Razem z tym ilość sprzętu opancerzonego na froncie stale spadała i znaczenie wsparcia ogniowego małało. Spadła przewaga rosyjska w artylerii i lości wystrzeliwanych pocisków. Co prawda wzrosło znaczenie wsparcia lotnictwa. W dodatku dzisiaj z powodu tego jak wyglądają walki na froncie sprzęt pancerny nie jest już po stronie rosyjskiej używany masowo. Więc jeżeli określić to w uproszczeniu to armia rosyjska przeszła drogę od małej liczby żołnierzy przy ogromnym wsparciu ciężkiego sprzętu i wsparcia ogniowego do dużej liczby żołnierzy, którzy zasadniczo są bardzo lekką piechotą obecnie bez wsparcia ciężkiego sprzętu przy ograniczonym wsparciu ogniowym.
Armia ukraińska przeszła tą droge w drugą stronę. Na początku miała przewagę w piechocie przy o wiele mniejszym wsparciu ogniem i bronią pancerną ale w miarę rosnących problemów z mobilizacją i w związku ze stratami poniesionymi w ofensywach na wcześniejszych etapach wojny, obecnie ta armia ma mało piechoty. Kilkakrotnie mniej, niż mają na froncie jej Rosjanie. Ale Ukraińcy do tej sytuacji się adoptowali poprzez rozbudowę wsparcia tych wojsk, rozpoznaniem, precyzyjnym ogniem artylerii i wszechobecnością dronów. Co z kolei stworzyło tą słynną strefę śmierci, która oczywiściej jest problemem również dla samych Ukraińców ale generalnie jednak premiuje obrońcę. Bo nie pozwala Rosjanom w pełni swoją przewagę wykorzystać, nie pozwala skoncentrować siły i głęboko przełamać linię frontu. Poza tym strona ukraińska stosuje obecnie taktykę, która ogranicza straty ludzkie na froncie. Bo po pierwsze tak jak wspomniałem ludzi na pierwszej linii po prostu jest mało. Po drugie charakter umocnień polowych się zmienił tak, żeby ograniczyć straty z powodu uderzeń lotnictwa taktycznego i dostosować go do tej liczby piechoty, którą Ukraińcy realnie posiadają. Po trzecie zadania ewakuacji rannych i logistyki bardzo często są z bark żołnierzy przekładane obecnie na roboty. Po czwarte Ukraińcy nie prowadzą walk stricte ofensywnych na szeroką skalę już od dłuższego czasu. Po piąte jest mało walk z użyciem ciężkiego sprzętu i są to walki w rozproszeniu. Inaczej mówiąc, ja zakładam jednak, że te straty są w tej chwili po stronie ukraińskiej bardzo ograniczone bo po prostu brakuje czynników, które by te straty miały potęgować.
4/ No a skąd ten wzrost strat po stronie rosyjskiej, ja w pełni rozumiem. To tak samo wynika z charakteru walk. Bo Rosjanie prowadzą obecnie na froncie nie klasyczne skoncentrowane uderzenia przy wsparciu skoncentrowanego ognia artylerii i lotnictwa, tylko w zasadzie niekończącym się potokiem mocno rozproszonej lekkiej piechoty. Ta piechota nie ma żadnej osłony podczas przemieszczania się. Przemieszcza się na motorach, hulajnogach, autach cywilnych ale często też i po prostu na piechotę. Zmuszona jest nieraz do kilkudziesięciu kilometrowych marszu pod ogniem dronów i artylerii. Ta lekka piechota ma bardzo ograniczony zasób amunicji i jedzenia. Pozbawiona jest nie tylko wsparcia ciężkiego sprzętu ale również ten sposób prowadzenia natarć nawet ją często pozbawia środków przeciwpancernych i wsparcia zespołowego uzbrojenia piechoty. Czyli to naprawdę ultra lekka piechota. Dodajmy do tego jak ciężko jest w tej sytuacji jakoś koordynować czy kierować walką tak rozproszonej piechoty. Rosjanie po prostu tworzą stały nacisk, znajdują słabe miejsca na froncie i je wykorzystują. Ale to nie może nie przynosić horrendalnych strat bo być może przemieszczania się w rozproszeniu ogranicza straty w ruchu, zato jest to rekompensowane wielkimi odległościami i najważniejsze ci żołnierzy później są zmuszeni siedzieć gdzieś w ukryciu bez wsparcia i normalnego zaopatrzenia przez wiele dni. Ranni w tych warunkach umierają, a Ukraińcy mają czas by ich „straż pożarna” tę lekką piechotę wyczyściła. Więc jest to niewyobrażalnie rozrzutny i mało efektywny sposób wykorzystania zasobów ludzkich.
5/ No i ostatnie. Oczywiście, że nie da się wprost porównywać sytuacje z Pierwszej czy Drugiej Wojny Światowej z sytuacją obecną. Wszelkie tego typu porównania są bardzo umowne. Ale ja bym zwrócił uwagę na to, że Putin nie bez przyczyn stara się zwerbować najemników za ogromne pieniądze, decydując się na wydanie tej kasy … co również z czasem przekłada się na problemy finansowe i ekonomiczne, zamiast ogłosić mobilizację. To by kosztowało go o wiele mniej, ale najwyraźniej obawa przed skutkami natury politycznej są tak duże, że dotychczas się na to nie zdecydowano. Poza sytuacją krytyczną z jesieni 2022 roku. I pytanie polega na tym, czy w chwili obecnej kiedy sytuacja również robi się dla strony rosyjskiej trudna z powodu braku kasy na pozyskanie kolejnych ochotników przy bardzo ograniczonych sukcesach na froncie … Rosja zdecyduje się na kolejną mobilizacje, czy na zamrożenie konfliktu? Ale nie jest to tak, że obecna Rosja ma tak dobry aparat siłowy jak za Stalina czy, że nie ma takich problemów wewnętrznych jak Rosja carska. Nie, putinowska Rosja nawet blisko nie kontroluje sytuację w kraju na takim poziomie jak to było za Stalina i tak wielka niechęć do mobilizacji wskazuje wprost na obawy przed wewnętrzną destabilizacją. Inaczej to po prostu nie ma sensu.
______________________________________________________________
Zachęcam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews
Zostaw komentarz