Ostatni mój materiał o Wenezueli spotkał się z ogromnym zainteresowaniem. Było dużo komentarzy, wiadomości na Messengerze, prywatnych refleksji. Ludzie często pisali, że widzą świat inaczej. Że rozumieją go inaczej. Że mają inne doświadczenia, inne wnioski, inne poglądy.

Czasami mam wrażenie, że na czterdzieści milionów Polaków przypada czterdzieści milionów interpretacji rzeczywistości.
I to samo w sobie nie jest jeszcze problemem.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy przestajemy sprawdzać, co naprawdę widzimy. Ktoś mówi: pada śnieg. Nie kłócę się. Nie potwierdzam. Otwieram okno.

W filozofii nazwano to kiedyś powrotem do rzeczy samych- ad fontes, do źródła doświadczenia. Husserl wierzył, że zanim zaczniemy interpretować świat, powinniśmy go najpierw zobaczyć. Nie przez cudze słowa, nie przez cudze emocje, lecz własne oczy.
Psychologia mówi to samo, tylko innym językiem. Nasz umysł lubi drogę na skróty. Lubi proste odpowiedzi na trudne pytania. Jeśli coś brzmi wystarczająco pewnie i uderza w emocje, łatwo uznajemy to za prawdę. To wygodne. I niebezpieczne.
Dlatego dziś tak wielu ludzi żyje w cudzym klimacie, w cudzych burzach, cudzym śniegu, cudzym upale. Nie wiedzą, jaka jest pogoda, bo nigdy nie otwierają okna. Patrzą w ekrany, nie w niebo. Reagują na narracje, nie na rzeczywistość.

A okno nie jest aktem buntu.
Jest aktem odpowiedzialności. Otwierając je, ryzykujemy. Może być zimno. Może się okazać, że śnieg nie pada- albo że pada, ale zupełnie inaczej, niż nam mówiono. Psychologicznie to moment napięcia między tym, co słyszeliśmy, a tym, co widzimy. Wielu woli je zamknąć. Okno i umysł.
Ale bez tego napięcia nie ma myślenia. Jest tylko powtarzanie.

Dojrzałość nie polega na tym, że zawsze mamy rację. Polega na gotowości sprawdzenia, czy ją mamy. Filozofia zaczyna się tam, gdzie kończy się ślepa wiara w autorytet. Psychologia- tam, gdzie kończy się potrzeba bycia prowadzonym za rękę.
Dlatego kiedy ktoś mówi: pada śnieg- ja otwieram okno.
Nie po to, by komuś zaprzeczyć.

Tylko po to, by wiedzieć.
Bo świat nie potrzebuje więcej krzyku. Potrzebuje ludzi, którzy jeszcze pamiętają, że mają okna.