Wystąpienie pani Ewy Kopacz, byłej premier, było żenujące. Niestosowne były próby zdyskredytowania poprzedników. Ewa Kopacz odwoływała się aż do epoki sprzed 8 lat. Z punktu widzenia sejmu aż archeologicznie, do rządów Jarosława Kaczyńskiego w latach 2005-2007. To świadczy tylko o bezradności ustępującego rządu – dla portalu Pressmania.pl dr hab. Józef Brynkus, poseł z Ruchu Kukiz’15 skomentował wystąpienie byłej premier. Zapytany przez Małgorzatę Kupiszewską o samotność byłej premier, brak wokół niej dziennikarzy odpowiedział: – Taka jest natura rzeczy: „Umarł król – niech żyje król!”. Teraz już pani poseł Ewa Kopacz nie będzie miała takiej świty. Można było zauważyć, gdzie skupiała się uwaga mediów, także przed rozpoczęciem posiedzenia. Wszyscy wokół Jarosława Kaczyńskiego i jego świty a także wokół innych. Ewa Kopacz była dziś outsiderem.

Małgorzata Kupiszewska: Gratuluję Panu z całego serca. Przeżywał Pan po raz pierwszy ślubowanie posłów do nowo wybranego Sejmu. Co Pan czuł, gdy podnosił Pan rękę i mówił: Ślubuję. Tak mi dopomóż Bóg?

Dr hab. Józef Brynkus: – Na początku powiem, że niezwykle ujęło mnie przemówienie Prezydenta Andrzeja Dudy i Kornela Morawieckiego. Przemówienie Prezydenta było na wysokim poziomie ale takie kurtuazyjne. Przemówienie Kornela Morawickiego wyznaczało pewien program, którym powinien zająć się sejm.  To było przemówienie niezwykle budujące. Jeśli chodzi o sam moment ślubowania, to powiem szczerze, na początku nie przeżywałem tego. Traktowałem jako rzecz normalną, swoistą gimnastykę. Natomiast, kiedy się zaczęła do mnie zbliżać ta kolejka, zrobiło mi się sucho w gardle i nie wiedziałem, jak się zachowam. Mam nadzieję, że gest, który wykonałem, przyjęty zostanie ze zrozumieniem. Odbiorcy uznają, że jest szczery. Przeżycie jest naprawdę niezwykłe. I mam nadzieję, że podobnie przeżywali ci, którzy składali przyrzeczenie kolejny raz.

Spotkał Pan Panie Pośle panią Ewę Filipiak, pana Jarosława Szlachetkę, posłów z małopolski. Zawiąże się między wami współpraca?

– Bez wątpienia. Powinniśmy stworzyć, jak to się mówi modnie i trochę trywialnie, sojusz ponad podziałami. Wbrew pozorom nie dzieli nas tak wiele. Natomiast priorytety, jakie są na ziemi wadowickiej i całego okręgu, są bardzo istotne i bez współpracy nie ma szans zrobić tych rzeczy, które zapowiadaliśmy swoim wyborcom.

Co jest priorytetem dla Ziemi Wadowickiej?

– Bez wątpienia dokończenie zbiornika w Świnnnej Porębie. Taki sam problem mają ze zbiornikiem w Dobczycach na ziemi myślenickiej. Widzę płaszczyznę współpracy z posłem Jarosławem Szlachetką. Wspólną sprawą z panią poseł Ewą Filipiak jest beskidzka droga integracyjna. Nie wierzę, żeby była szybko zrealizowana, ale jej obecność w planach w sejmie i dla rządu będzie naciskiem na tych, którzy podejmują decyzje. I widzę tu także potrzebę współpracy z panem posłem Markiem Polakiem.

Jak Pan ocenia wystąpienie, byłej już pani premier, Ewy Kopacz?

– Widzę ją tutaj przed oczami, jak wychodzi z ministrami. Wystąpienie pani Ewy Kopacz, byłej premier, było żenujące. Niestosowne były próby zdyskredytowania poprzedników. Ewa Kopacz odwoływała się aż do epoki sprzed 8 lat. Z punktu widzenia sejmu aż archeologicznie, do rządów Jarosława Kaczyńskiego w latach 2005-2007. To świadczy tylko o bezradności ustępującego rządu. Wierzę w to, że nowy rząd zrobi coś konkretnego dla Polski a nie będzie tylko się opierał na różnego rodzaju szopkach.

Zauważył pan Poseł, że pani Ewa Kopacz wychodziła bez tłumu dziennikarzy i fotoreporterów?

– Taka jest natura rzeczy: „Umarł król – niech żyje król!”. Teraz już pani poseł Ewa Kopacz nie będzie miała takiej świty. Można było zauważyć, gdzie skupiała się uwaga mediów, także przed rozpoczęciem posiedzenia. Wszyscy wokół Jarosława Kaczyńskiego i jego świty a także wokół innych. Ewa Kopacz była dziś outsiderem.

Dziękuję za rozmowę.

Fot. Mariusz Czarnecki