„[…]
God used me as a hammer, boys
To beat his weary drum today
Hoist that rag!
{…]”
(Tom Waits,”Hoist that rag”)
Jestem zmęczony. Widzisz to moja luba, moje serce – pytasz się po co, dlaczego? Pytasz się gdzie jestem myślami. A ja mówię, że nigdzie, próbuję zwalczyć senność. Bo nie wolno mi spać. Tak czuję.
Mam czuwać.
Bo to nie jest sen ani film, to się dzieje naprawdę. Ojcowie, bracia, synowie tych kobiet, tych dzieci, które słychać wszędzie są tam i walczą. Nie wszyscy. Niektórzy zostają całymi rodzinami, bo gdzie – powiadają – mamy iść? Powodów jest wiele. A potem pada bomba, rakieta i nie masz syna, nie masz taty, nie masz mamy. Dlatego tutaj jestem gdzie jestem, dlatego przeżywam, kochana. Gdybym się opancerzył, odciął – nie byłbym tym, którego poznałaś i z którym jesteś.
Dlatego tutaj jestem nawet, wtedy kiedy wydaje się – który to już raz – że nie ma wybitnych doniesień z frontu. Ale kiedy wydaje się, że nie ma doniesień z frontu, zaczynają się wesołe matoły w strefie zafrontowej.
Niemcy to jest temat warty przypominania.
Niemcy szokują oraz szolcują brzuchem po dnie.
Wybaczcie mi wszyscy znajomi, przyjaciele, koledzy, koleżanki – nie mam Was personalnie na myśli, tak jak pisząc o odrażających typach rządzących rosją nie mam na myśli ogółu Rosjan, tylko prawdopodobną większość, która pozwala utrzymywać się u władzy juncie władzimira szambonurkowicza.
Zatem wiedzcie, że u nas to wygląda źle z tendencją do groteskowo, kiedy mówicie od iluś tygodni o czołgach, że je dostarczycie, oczywiście, bo przecież jesteście potęgą pancerną z tradycjami, gospodarką i państwem, które ma pretensje przewodzić demokratycznej Europie. I kiedy ludzie za te Europę umierają, giną, walczą i żądają amunicji, mówicie, że dostarczycie czołgi, oczywiście a teraz się okazuje, że tak, że to będzie 20 czołgów. Po jednym miesięcznie. Począwszy od wiosny 2023 roku.
A po drodze wybijacie dziury w parkanie sankcji gospodarczych niczym HIMARS-y w nawierzchni mostu ANtonowskiego pod Chersoniem. Mała Litwa ma wieksze jaja od waszej Bundesrupubliki, a tym się od was różni, że graniczy z mordorem.
Może miasta niemieckie rozsadzają liczne demonstracje poparcia dla Ukrainy, a ja o tym nic nie wiem
może uzbieraliście już oddolnie nie na jednego, ale osiem Bayraktarów, może.
A może nie.
Bo u nas się robi, co się da. Daleko nam to sprinterów takich, jakimi są Litwini, ale robimy tutaj co się da. I nasz rząd, cokolwiek by o jego histerycznej polityce nie mówić – przypomnę – nie darował Ukrainie 1, 2 czy 3 czołgów. A tyle powinien, biorąc pod uwagę proporcje między możliwościami finansowymi państwa niemieckiego i polskiego. Nie.
Zamiast 20 posłaliśmy tam nie mniej niż 230 czołgów. Już. One tam są i walczą.
I nie mniej niż 18 samobieżnych haubic.
I kolejne – jak ćwierkają wiewiórki – czołgi są w drodze, prawdopodobnie znowu ponad 200.
Pierwszy niemiecki czołg dla Ukrainy już wiosną 2023 roku? Serio? Niemcy to stan umysłu? Na przykład umysłu takiego plastusia jak Olaf? Tak jak rosja to stan umysłu?
Skoro o rosji jako stanie umysłu – nie będę powtarzał wszystkich szczegółów, bo Marcin Ogdowski to ładnie opisał na jakie szczyty osiąga propaganda rosyjska. Oto deputowani dumy państwowej ogłosili, że Ukraińcy są mutantami. Serio. „Kommiersant” o tym napisał. Otóż w laboratoriach, oczywiście pod kuratelą USA, wprowadzono „system kontroli i tworzenia najbardziej brutalnej maszyny do zabijania […] celu zneutralizowania ostatnich śladów ludzkiej świadomości i przekształcenia ich w najbardziej okrutne i śmiercionośne potwory”.
I pewnie dlatego tak wam ciulowo idzie? Na lotnisku w Doniecku to były cyborgi, a teraz są mutanty?
Z kolei waciakowska telewizja wypuściła materiał reporterski o rodzicach Aleksieja Małowa, który zginął w ramach sepcoperacji w Ukrainie i pokazują przede wszystkim, że no, syn zginał, fakt, ale z zasiłku pogrzebowego rodzice kupili sobie wreszcie samochód marzeń, nową Ładę. Biała taka, fajna. Marzenie ojca zabitego syna. No i w pierwsza jazdę, jadą do synka na cmentarz.
Pomijam juz ten absurd, że jakoś ta łada znalazła sie w domu, więc pewnie pierwsza jazda była z salonu do domu a nie na cmentarz do synka.
O sesjach zdjęciowych wdów po poległych na wojnie z urnami już nie wspominam. To osobna nisza na instagramach i telegramach.
Inny materiał telewizyjny pokazywał rodzinę siostry chłopaka, który zginął w specoperacji. Rodzina mieszka w Irkucku. Chłopak pojechał i zginał, siostra mówi, że on by nikogo nie skrzywdził, taki dobry człowiek z brata. Po czym otwiera drzwi lodówki, z której ktoś nie zdarł nalepki z ukraińskiego sklepu, z napisem, że lodówka ma gwarancję na dwa lata. Nie wiem czy da się zrealizować gwarancję lodówki Beko zrabowanej w Ukrainie. Chyba żadna ukraińska firma serwisowa nie przyjedzie do Irkucka, chociaż kto wie, kto wie?
Marcin Strzyżewski, którego kanał na YT polecam któryś raz z rzędu dwa dni temu zrobił mały eksperyent. Dzwonił do komisji poborowych w Petersburgu, Permie, próbował także dodzwonić się do rekruterów najemników z tzw. grupy Wagnera. Wagnerowcy nie odebrali, ale komisje poborowe – owszem. Podawał zmyslone dane i pytał czy jest możliwość zaciągnąć się do wojska. Mówił, że ma 35 lat i nigdy nie służył w armii. Nie ma kłopotu, weź dowód osobisty i książeczkę wojskową, jeżeli jesteś niekarany to poślemy cie na kwalifikację medyczną. Czy poślecie mnie na specoperację? Pogadamy, przyjdź.
Także tam jest tak. 35 lat, zero doświadczenia, przyjdź, pogadamy.
Między tymi obrazkami, a filmami, kiedy samochód jedzie z poległym do rodzinnej wsi, a ludzie klękają przy drodze – jest jednak jakaś przepaść.
Nie zapominając o tym, że większości ciał rosja nie chciała odebrać. Nie ma ciała, nie ma sprawy.
No ale tutaj jeszcze raz wychodzą odmienne strategie komunikacyjne. Ukraińcy nie muszą udawać, że wojny nie ma. Im wystarczy mówić o tym co jest. Tak to nasz bohater, zginął w tej strasznej wojnie i tak go żegnamy.
Mamy prawo do łez, rozpaczy, celebracji
i niezakłamanego patosu.
Tamci mają nową ładę,
sesje zdjęciową z urną,
zrabowaną lodówkę.
A co do frontu. Ten brak doniesień jest złudny. Mapy stoja bo z jednej strony morgulce nacierają, z drugiej strony nikt im pola nie ustępuje, to widać po zestawieniach strat podawanych przez ukraińskie ministerstwo obrony narodowej. Dlaczego uważam, że jest mniej więcej wiarygodne? Pisałem o tym kilka razy. Metodą Ukraińców jest gospodarowanie prawdą (czasem oszczędne), metodą waciaków są kłamstwa i coraz dalsze odjazdy w krainę z mchu, paproci chyba jakichś tęgich dawek, nie wiem czego.
Pamiętacie jak władzimir ciulikowicz nazywał władze Ukrainy narkomanami?
Zdaje się, że nie ma to jak mierzyć własną miarą.
Trwa festiwal uderzeń artyleryjskich i rakietowych w zaplecze saurona. Wczoraj Jarosław Wolski zamieścił długą i bardzo ciekawą jak zawsze rozmowę z Panem Pułkownikiem Piotr Lewandowski trochę na ten temat. To znaczy głównie o logistyce, czyli żywieniu i zaopatrywaniu wojny. Link wrzucam w komentarzu. Zajrzyjcie koniecznie.
I tam w tej rozmowie padło wiele ciekawych zdań i spostrzeżeń, a dla tych, którzy nie będą oglądali materiału, który trwa ponad godzinę (chociaż polecam gorąco) – kilka arcyciekawych stwierdzeń.
Po pierwsze, że jak dobrze zliczyć co w doraźnej organizacji zaplecza rosyjskiej armii musi się dziać to może się okazać, że tam na jednego żołnierza w polu momentami pracuje więcej ludzi na zapleczu niż w podobnej strukturze wojskowej w NATO. A w NATO na jeden aktywny tzw. bagnet pracuje 4-5 ludzi na zapleczu.
Czyli niemało. A tam, u sługów saurona ma byc więcej ludzi momentami w tej logistyce i mają pracowac mniej wydajnie.
A to dlatego, jak zrozumiałem, że w NATO chociażby jest standaryzacja w logistyce. Operuje się kontenerami, paletami, do których się ma odpowiednie transportery, ciężarówki, a te ciężarówki mają podnośniki i tak dalej. A tam, u morgulców, jak wiele na to wskazuje – operuje się ciągle załadunkiem i rozładunkiem ręcznym a wszystko oparte jest nie o standardowe ładunki wielkogabarytowe – kontenery i palety, ale o skrzynki, skrzyneczki, worki i tak dalej.
Ja to jeszcze pamiętam, widywałem to za murem tzw. czerwonych koszar w Brzegu. Te skrzynki, worki, paki. I podobno niewiele się zmieniło.
W tym bajzlu jaki robią rosjanom ukraińskie uderzenia rakietowe i artyleryjskie wedle Wolskiego – sauron potrzebuje miesiąca, a według Pana Pułkownika Lewandowskiego do dwóch tygodni, żeby zrobić porządek. Pod warunkiem, że ktoś w tych eksplodujących sztabach ma na to zielony pojęcie, jakiś plan B i plan C jak to zorganizować.
Samo przesunięcie składów i sztabów poza strefe rażenia HIMARS-ów, niewiele zmienia, bo trzeba je rozwinąć ponownie, ustalić trasy dowozu, zmobilizować zapewne więcej ciężarówek, ludzi do ich załadunku i rozładunku, postawic łączność, regulacje ruchu – i tak dalej.
Na tym tle informacja że wyrzutni HIMARS/MLRS jest już w Ukrainie szesnaście i są planach kolejne – brzmi groźnie dla rosjan, osmieszająco dla Niemiec, mimo tego, że trzy z nich to wyrzutnie z Niemiec.
I siedem haubic, nie zapomnijcie o niemieckch siedmiu haubicach.
W ostatnich dniach zaś oprócz walenia (znowu!) w Czornobajewkę, Nową Kachowkę (zaczyna konkurować z Czornobajewką) Ukraińcy przywalili w most Antonowski w Chersoniu. Na zdjęciach widać, osiem trafień w kręgu 20 metrów. I to są trafienia w most na wylot.
Nie znam się na tym, ale one nie wyglądają na trafienia głowicą rakiety wystrzeliwanej z HIMARS-a, bo tamte mają 120 kilo w głowicy. No to 120 kilo, chociażby na powierzchni betonu zrobiłby większy ślad, a tutaj są dziury, jakby kto wielkim młotem wybił. Cholera wie, może Excalibury, może zwykłe pociski 155mm do niszczenia umocnień, a może rzeczywiśce rakiety z HIMARS/MLRS.
Ale nie to jest ważne. ważne jest precyzyjynosc tego uderzenia i efekt – ograniczenie eksploatacji tego mostu.
Znalazł się jakiś wychowanek redaktora Wyrwała z onetu, który napisał, że to świadczy o tym, że Ukraińcy godzą się z trwałą utratą Cherosnia, dlatego niszczą infrastrukturę.
No nie drogi kolego, dokładnie odwrotnie. Na Dnieprze, który tutaj ma szerokośc kilkuset metrów licząc po lustrze wody, nie po brzegach doliny z jej starorzeczami, zakolami i tak dalej, otóż na tym Dnieprze morgulce mają dwie przeprawy mosty. No. Trzy. Jedna to most kolejowy obok mostu Antonowskiego, druga to tama w Nowej Kachowce kilkadziesiąt kilometrów od Chersonia i trzecia, najwygodniejsza przeprawa – most Antonowski. I nie, to nie są uszkodzenia, które w ogóle wyłączają most z użycia. One utrudniają korzystanie z niego pojazdom o dużej masie – na przykład platformom wiozącym czołgi, albo ciężarówkom wiozącym amunicje, paliwo. Amunicje w skrzynkach. Jak te ciężarówki, lory ze ciężkim sprzętem będą musiały jeździc przez czornojebaną Nową Kachowkę to będzie zabawnie, bo dłużej o 70 kilometrów, a zobaczcie jeszcze jak wyglądają drogi z Nowej Kachowski do Chersonia, jak biegną w stosunku do linii frontu.
Powiem tak.
Bayraktary lubią to.
Nasze polskie Warmate’y też.
I Kraby to polubią. I nawet te siedem niemieckich Phz2000 może tutaj znaleźc zajęcie.
No bo na ciężarówki HIMARS-ami raczej się nie będzie polować, szkoda rakiet.
Tak wygląda starcie armii XX wieku z armią, która śmiało wkracza w wieku XXI. I poznać to – tako rzecz Pułkownik Lewandowski – po logistyce i filozofii działania. Nie chodzi o to żeby zabijać, to nie jest cel sam w sobie, chodzi o to by siły przeciwnika obezwładnić, pozbawić zdolności operacyjnych.
A skoro na koniec o dostawach mowa – do Ukrainy trafiły już podobno pociski p.panc Birmstone, to takie większe, lepsze Hellfire o większym zasięgu klasy – wyceluj, odpal, zapomnij.
A dzisiaj, dosłownie przed chwilą Departament Stanu oświadczył, że USA są gotowe do rozmów o przekazaniu Ukrainie samolotów szturmowych A-10. A-10 to ten samolot, który zbudowano wokół armaty. Tak brzydki,że aż piękny. Jeżeli powiem, że w World of Tanks jednym z moich ulubionych czołgów jest TOG II* i Pawlack Tank to nie zdziwi was, że uważam A-10 za jeden z najpiękniejszy na świecie. I ten mechanizm armaty, który robi takie głośne BRRRRRRRRT, głośniejsze nawet od świstu silników odrzutowych. Ten dźwięk bardzo lubili żołnierze w różnych konfliktach. Kiedy go słyszeli, wiedzieli, że przeciwnik ma pełne gacie,jeżeli go słyszy. A najczęściej go nie słyszął bo pociski z GAU-8 są szybsze od dźwięku, więc jeżeli taki w ciebie trafia czy w Twojej okolicy to nie słyszysz wcześniej żadnego BRRRRRRRRT.
A teraz na koniec składamy to do kupy, żeby redaktor Wyrwał nie miał już argumentów.
Walenie po składach amunicji, paliw, żywności, warsztatach wprowadza totalny bałagan wśród walczących. Bo poddział w polu ma zapasy jedzenia i amunicji najczęściej na dzień-dwa, podobnie bateria artylerii w polu, kompania czołgów. Reszta musi być dowożona. Jak jest bałagan to zaczynają się przerwy w dostawach a tym samym przerwy w walce.
Łupnięcie w most Antonowski może, chociaż nie musi wskazywać kierunek ofensywy. Przede wszystkim jednak ogranicza możliwość manewru siłami między oboma brzegami Dniepru, wydłuża trasy dostaw.
Kupienie przez nas Bayraktara, Warmate’ów i przekazanie przez USA Ukrainie A-10 umożliwia wznowienie polowania na ciężarówki i cysterny. A bez tego, każda armia stanie. A potem upadnie.
Widok A-10 w barwach Ukrainy na niebie byłby dla mnie ładnym prezentem na urodziny. Także proszę President Joe Biden, zrób to.
Hasta la victoria Siempre
Trzymaj się Ukraino!
(A ty nie martw się moja miła, bracia, siostry dadzą radę i odpoczniemy, zrotuje mnie ktoś na tym posterunku, odpocznę. Na razie muszę czuwać.)
A my – do roboty… Kawa taktyczna – zawsze na propsie!
Niezmiennie dziękuję wszystkim za udostępnienia, lajki, komentarze – dzięki Wam kręci się wokół tych tekstów. Wiem, że to tylko z powodu wojny, marzę już, że za jakiś czas widoczność mi spadnie, znowu będę tu wrzucał jakieś literackie skrawki, a ilość osób obserwujących wróci do przedwojennej normy. Ale póki co – dzięki.
Buk zapłać za wrzutki na zrzutki i na taktyczną kawę.
Dzisiaj zaś w komentarzach zamiast zrzutek lista przebojów tej wojny, wrzucam linki do ośmiu najlepszych moim zdaniem i najbardziej emblematycznych kawałków. Lajkujcie te które lubicie najbardziej, zobaczymy, który wygra!
Dziękuję za wszystkie udostępnienia, lajki, podawanie dalej. Brutalna prawda jest taka, że zaniedbałem mnóstwo swoich zwyczajowych zajęć, żeby pisać o wojnie, żeby trwać z uchem przy murach.
Dziękuję też za taktyczne kawy. To pomaga trwać i daje mi samemu jakieś usprawiedliwienie przed sobą w związku z zaniedbywaniem spraw istotnych.
Dziękuje tez za każdą nadobniejszą nawet wpłatę na zbiórki, które udostępniam. Za każdą z nich stoją ludzie, którym ufam. Nic tam się nie marnuje.
Gdyby ktoś chciał postawić mi kawę w zamian za wykonaną robotę – link tutaj.
Trzymajcie się!
Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.
Autor: Radosław Wiśniewski Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zostaw komentarz