Słowo dnia to Oleniwka (Helenówka), wioska między Alczewskiem, Makijówką i Gorłówką na północ od Doniecka. Dwadzieścia kilometrów od pozycji ukraińskich. Moskale zrobili tu „obóz filtracyjny”, a naprawdę koncentracyjny dla nieprawomyślnej ludności Donbasu, a po upadku Azowstalu umieścili w nim część obrońców.

W nocy z czwartku na piątek w jednym z budynków obozu doszło do serii wybuchów, w wyniku których zmasakrowaniu uległo 53 więźniów (pierwotnie mówiono o przynajmniej 40). Rzekomo 75 Ukraińców zostało rannych.
Rosjanie oskarżyli Ukraińców o przeprowadzenie w ten sposób likwidacji jeńców, którzy mieli rzekomo zeznawać przeciw Ukrainie. Na dowód pokazali odłamki rakiet z systemów HIMARS.

No to po kolei:
– w eksplozjach nie zginął żaden rosyjski żołnierz – gdyby tak się stało, rosyjska propaganda na pewno by o tym mówiła, a mówiono właśnie wprost, że strażnicy nie zginęli;
– na opublikowanych przez Rosjan makabrycznych filmach widać amputowane kończyny – amputowane, odcięte, a nie oderwane, z równą linią cięcia i czyste – przy oderwaniu przez wybuch byłyby poszarpane i ubrudzone tym, co niesie ze sobą fala uderzeniowa, a nawet osmalone;
– na tych samych filmach widać zwęglone zwłoki w pozycji niemożliwej do uzyskania, jeśli człowiek w chwili wybuchu żył;
– na danych satelitarnych nie ma żadnych śladów ostrzału rakietowego przed wybuchem (informacja od Andrzeja Capilienko, ukraińskiego dziennikarza), co potwierdzają świadkowie: przed wybuchami nie było odgłosów nadlatujących rakiet;
– według ekspertów wybuchy o bardzo wysokiej temperaturze nastąpiły wewnątrz budynku, a nie na zewnątrz, jak byłoby przy wybuchu pocisku;
– świadkowie mówią, że więźniów wieczorem zgromadzono w zniszczonym później baraku;
– obok budynku ustawione zostały dwie baterie wyrzutni rakiet Grad, które oddały trzy salwy w stronę pozycji Ukrainy;
– salwy nie spotkały się z kontrą ze strony ukraińskiej, po prostu z terenu kontrolowanego przez Ukrainę nie strzelano;
– w wyniku wybuchów nie zostały uszkodzone sąsiednie budynki (nawet szyby nie wyleciały) – kolejna poszlaka wskazująca na wybuch wewnątrz budynku;
– w Helenówce nie ma obiektów strategicznych;
– obozem zarządzali wagerowcy,
– dzień wcześniej podano informację, że polski wywiad zlokalizował sowieckie obozy koncentracyjne w Donbasie i przekazał te dane Ukrainie;
– Ukraina przedstawiła nagrania rozmów telefonicznych, pokazujące, ze uderzenie planowano od dwóch miesięcy.

Czy Ukraina taką zbrodnią cokolwiek by zyskała? Kompletnie nic. Wyłącznie traci z ciężko wypracowanym wizerunkiem obrońcy cywilizacji na czele. W dodatku, jeśli zostanie udowodnione, że użyła systemów HIMARS (na dystans 20 kilometrów? po co?), to nie tylko straci nowe dostawy, ale być może będzie musiała oddać już posiadane. Na koniec upada już i tak osłabione ostatnimi ruchami politycznymi zaufanie ukraińskiego społeczeństwa do rządu i prezydenta.

Co zyskuje Rosja? Wszystko to, co powyżej. Dodatkowo Ławrow dostaje narrację na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ (co Rosja jeszcze robi w tym gremium?). Moskwa liczy też na sprowokowanie Ukraińców do brutalności i okrucieństwa względem Rosjan, co mogłaby wykorzystać propagandowo.
Już pojawiła się wersja, że to sabotaż wagnerowców bez konsultacji z dowództwem Armii Rosyjskiej mający na celu ukrycie malwersacji. Ciekawe, że jak u nich coś wybucha lub się pali, to zawsze chodzi o ukrycie malwersacji, ale podobno rzeczywiście 1 sierpnia miała tam pojawić się komisja z Moskwy.

Jak już napisałem: Ukraina nie wygrywa na tym nic, a Rosja może ugrać bardzo dużo. Mogłaby, gdyby nie jednak tępy prymitywizm wykonawców i przeoczenie kilku istotnych elementów (chociażby brak poległych strażników i ukraińskiego kontrostrzału).

Przy tym trzeba pamiętać, że Amerykanie dokładnie monitorują użycie systemów HIMARS i MLRS i są w stanie zweryfikować informację o ich lokalizacji i czy w godzinie ostrzału pracował którykolwiek, mający Helenówkę w zasięgu.
Wreszcie, postawa samego rządu Ukrainy, która natychmiast zażądała międzynarodowego śledztwa w sprawie Helenówki, czyli sam poddał się weryfikacji.

Jakie jest możliwe wyjaśnienie?
Zacznijmy od ujawnienia informacji o zdobyciu danych obozów przez polski wywiad. Jeśli obóz w Helenówce był dużą izbą tortur, to powstało ryzyko, że w placówce oddalonej 20 km od frontu pojawią się ukraińscy specjalsi (to jest dystans w ich zasięgu) w celu odbicia jeńców. W efekcie znajdą ślady zbrodni i zdobędą żywych świadków, być może nawet wezmą do niewoli wykonawców.
Sytuację pogorszył film z kastrowaniem i mordowaniem jeńca w Sewerodoniecku (zbrodni dokonali także wagnerowcy). Efekt, jaki wywołał wśród Ukraińców mógł spowodować przyspieszenie akcji na najbliższe obozy, czyli także na Helenówkę.
Dlatego moim zdaniem na najwyższym szczeblu rosyjskiej władzy (nikt nie weźmie na siebie takiej zbrodni bez możliwości powiedzenia „ja tylko wykonałem rozkaz”) zapadła decyzja o likwidacji obozu razem z więźniami (podobno decyzję podjął Jewgienij Prigożyn „Kucharz Putina” będący łącznikiem między Kremlem a wagnerowcami). Dokładnie tak samo, jak robili to niemieccy SS-mani likwidując obozy koncentracyjne. Usunąć świadków, usunąć dowody. Dodatkowo podrzucić własne, pozwalające obciążyć przeciwnika. Szczególnie, że zapadła już decyzja o dostarczeniu Ukrainie kolejnych systemów HIMARS…
Skazanych na śmierć jeńców zgromadzono w budynku i oddano salwy, mające sprowokować ostrzał ukraiński. Ostrzał nie nastąpił, bo Ukraińcy już mieli informacje, że w Helenówkę nie wolno strzelać, bo tam są swoi. Mimo to detonacja nastąpiła…

Zaraz, ale jak to? Operacja przygotowywana od dwóch miesięcy i decyzja w ostatniej chwili? No tak to się robi. Plan likwidacji obozu istniał wcześniej. Po prostu na dniach zapadła decyzja o jego wdrożeniu. Nigdy nie jest tak, że plan działania powstaje na kolanie w ostatniej chwili [*nie dotyczy Montgomerry’ego i Browninga oraz Chruściela i Komorowskiego]. Zawsze powstaje wcześniej i jest aktualizowany aż do wdrożenia.
Przy okazji, wydarzenie to jest kompletną kompromitacją Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i ONZ, które gwarantowały bezpieczeństwo obrońców Azowstalu. Jak widać ich gwarancje są nic nie warte.
„Misja Obserwacyjna Praw Człowieka ONZ jest zszokowana nagraniem wideo kastracji i zabójstwa ukraińskiego żołnierza”. Doprawdy? A zdjęcia Lizy z Winnicy ich nie ruszyły? „No, ale nie wszystko jest jednoznaczne”.
Czy Polska płaci składkę na ONZ? Dla kolegi pytam…

Odpowiedzią Ukrainy był rekordowy ostrzał rosyjskiej logistyki systemami HIMARS. W samym Chersoniu wieczorem niebo płonęło. Łącznie w ciągu 24 godzin zniszczono 12 celów, w tym węzły kolejowe, a także jedną z baz wagnerowców.
Pod Chersoniem proteza Mostu Antonowskiego, czyli biez anałoga w mirie jedyny most promowy lub prom mostowy, czyli kombinowana przeprawa promowo-mostowa, został po raz pierwszy ostrzelany. Rosjanie ukradli statek pasażerski do rejsów po Dnieprze i nim transportują swoich bojców.
Przypomnę, że Ukraińcy tworzą flotyllę dnieprzańską, więc za chwilę w tym rejonie może być jeszcze ciekawiej.
Zabawne, że prorosyjski gubernator Chersona Stremousow wzywa mieszkańców miasta do korzystania z tej improwizowanej przeprawy. Marzą mu się żywe tarcze.
Przyczółek koło Dawidów Brodu wciąż jest poszerzany, a Rosjanie nie są w stanie utrzymać pozycji. Sama wieś, od mniej więcej miesiąca w rękach rosyjskich, jest oskrzydlona.
Trwają walki koło Nowopiotrówki na północy Chersońszczyzny, gdzie Moskale rozpaczliwie próbują uniemożliwić odcięcie Archanielskiego.
W samym Chersoniu Moskale wciąż próbują przygotować „referendum” o włączeniu regionu do Rosji. Ruch oporu znakuje budynki wybrane na lokale wyborcze ukraińską literą ї, co wymalowane żółtą farbą na ścianie cudownie przywołuje zabawne skojarzenia.
W ramach „przekonywania” do głosowania za Rosją Moskale zmuszają mieszkańców Chersonia do śpiewania na kolanach hymnu Rosji. Na pewno po takim upokorzeniu wszyscy zagłosują. Ołowiem.
Udział w referendum zapowiedziały też Siły Zbrojne Ukrainy.

Mer Melitopola melduje o rosyjskich transportach (4-5 dziennie) sądząc z oznaczeń wycofywanych z Donbasu, Berdjańska i Mariupola i kierowanych pod Chersoń i… na Krym. W samym mieście moskiewscy bojcy nie tylko zajmują mieszkania po ewakuowanych Ukraińcach, ale sprowadzają swoich najbliższych z Buriacji. W przypadku konieczności odwrotu może to dodatkowo skomplikować rosyjską logistykę, ale może być też czynnikiem motywującym do twardej obrony.

W Donbasie trwają anemiczne próby atakowania pozycji ukraińskich. Według źródeł wywiadowczych większość tutejszych batalionów „wojsk” Donbabwe i Ługandy jest zniszczona i nie stanowi realnej siły zbrojnej. Aktywnie atakują tylko wagnerowcy, którzy stali się główną siłą bojową rosyjskiej armii (wcześniej byli używani tylko do operacji specjalnych). Imperium na wojnie musi korzystać z najemników, bo jego własna armia straciła zdolność bojową! Według niektórych źródeł, w tym zachodnich, na Ukrainie ugrzęzło 80% rosyjskiego wojska, a Moskale mieli stracić połowę posiadanych przed wojną jednostek bojowych.

Między Słowiańskiem a Izjumem SZU po zajęciu terenu porzuconego przez bojców na zachód od Bohorodycznego, po osiągnięciu Północnego Dońca koło Studenoku wysadzili most pontonowy umożliwiający przekroczenie w tym rejonie rzeki. Rosjanie nie atakowali. Jedynie ich oddział zwiadowczy ustalił położenie oddziałów ukraińskich, ale meldunku swoim już nie złoży.

Ukraińcy znów atakują na północ od Charkowa, starając się wypchnąć przez granicę ostatnich grasujących tam Moskali.

Montowany po drugiej stronie granicy, na terenie Rosji 3 Korpus Armijny nie tylko ma problemy ze skompletowaniem składu osobowego, ale wręcz nie ma niezbędnych oficerów. Na stopnie poruczników mianowani są starsi sierżanci. Siedzibę korpusu ma odwiedzić specjalna komisja z Moskwy, żeby ustalić, co przeszkadza w sformowaniu tego związku operacyjnego.

Moskale zintensyfikowali ostrzał z terenu Białorusi, a na granicy koło Czernichowa zauważono gromadzenie się białoruskich wojsk.
Moskale nie wyrabiają z obsadzeniem już istniejących frontów, a wciąż roi im się kolejny.
Jednocześnie Baćka Traktorzysta podbija antypolską propagandę. Między innymi w sieci pojawiła się fałszywka pierwszej strony Dziennika Wschodniego z informacją o anektowaniu przez Polskę Ukrainy. Zaś znad granicznego płotu straszy facjata Emila Czeczko z hasłem „Ja mam sumienie czyste. A ty?”. Zdrajcy nie mają czystych sumień.
Białoruś jednocześnie zamierza się wypisać z koncepcji praw człowieka.

Jak się okazało, Wiktor Medewedczuk dostał z Moskwy całkiem sporą kasę na zorganizowanie sabotażu i dywersantów do zajęcia Kijowa w trzy dni. Ale wszystko rozpuścił na nieruchomości i różne gadżety.

Dziś mają z Odessy wyruszyć pierwsze statki ze zbożem. W pierwszej kolejności te, które czekają na to od 24 lutego.
Jednocześnie w ramach tego, że w Afryce jest głód, Egipt zerwał kontrakt na dostawy ukraińskiego zboża. Ale o głód w Egipcie oskarżą Ukrainę? I oczywiście nie ma to związku z niedawną wizytą w Egipcie rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Ribb… Ławrowa.

A jak mówimy o zrywaniu umów, to Filipiny uprzejmie poinformowały Rosję, że produkowane dla nich Mi-8 może sobie Moskwa zatrzymać. W Manili podobno rozważają kupno Black Hawków z naszego Świdnika.

Niemieckie haubice po miesiącu pracy na Ukrainie wracają do producenta, bo się zużyły. I tu nie ma nic śmiesznego. Sprzęt, szczególnie wysokotechnologiczny zużywa się szybciej, niż to, co prymitywne. Za to daje lepsze efekty.

Republika Północnej Macedonii wysłała na Ukrainę swoje czołgi T-72. Przy okazji Ukraińcy przypominają, ze w 2001 roku prezydent Kuczma udzielił pomocy Macedonii zagrożonej inwazją albańską według tego samego scenariusza, jak oderwanie od Serbii Kosowa. Wszyscy wtedy odwrócili wzrok, a jedynie Ukraina posłała pomoc.
To tak dla nauki tym, którzy mówią „a co oni dla nas zrobili?”. W udzielaniu pomocy ktoś po prostu musi być pierwszy, a sobek umiera samotnie.

Mołdawia otwarcie zwróciła się do Rumunii o pomoc w wypadku rosyjskiego najazdu.

Na kolejną próbę ściągnięcia do Rosji fabryki bayraktarów, producent dronów powiedział Putinowi, żeby poszedł tam, gdzie krążownik „Moskwa”.

Autor: Skipper