Pamiętamy ubiegłoroczne słowa czerwonego harcmistrza z Opola, emerytowanego pułkownika Mazguły o stanie wojennym. Jego wypowiedź potwierdza ikona „Solidarności” stanu wojennego przedsiębiorca Władysław Frasyniuk.

Adam Mazguła, awansowany już po przegranych przez PO/PSL wyborach parlamentarnych na stopień pułkownika rezerwy przez ministra Tomasza Siemoniaka, zasłynął przede wszystkim z tej oto wypowiedzi dotyczącej stanu wojennego:

„Nie powiem, oczywiście były tam bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie najczęściej jednak dochowano jakiejś kultury w tym wszystkim, w tym całym zdarzeniu. Ja przeżyłem już stan wojenny, byłem już dorosłym oficerem i nie pamiętam, żeby po ulicach działy się jakieś dziwne rzeczy, jakieś szczególne prześladowania. Pamiętam jednak, że zarówno generał Jaruzelski jak i cała jego ekipa w sposób dobrowolny (…) oddał władzę w sposób pokojowy. To jest dowód na to, że naród był wspólnie ze sobą, że byliśmy razem. Nie wolno teraz pokazywać, kto był większym albo mniejszym – jak to zostało określone? – oprawcą. Gdzie są ci oprawcy? Oprawcami są ci, którzy dzisiaj dalej dzielą Polaków. To są oprawcy, oprawcy, którzy w sposób niekontrolowany szykują wojnę jednych z drugimi, jednego sortu na drugi sort”.

10 czerwca 2017 roku powyższe słowa potwierdził Władysław Frasyniuk:

Czuję się tak jak w stanie wojennym (…) Żeby było jasne: wszystkich nas wzięli siłą. Tutaj z nami jest również jedna pani, która straciła przytomność i która ma uszkodzoną rękę, wezwano pogotowie. Jesteśmy w sytuacji, w której nie wiemy, co się dzieje, nikt nam niczego nie komunikuje. Podkreślam raz jeszcze: policja polska użyła dziś siły przeciwko obywateli – (…).

(pisownia oryginalna – HD)

https://wiadomosci.wp.pl/wladyslaw-frasyniuk-sila-wyniesiony-z-protestu-czuje-sie-jak-w-stanie-wojennym-6132385406613121a

 

III RP jest zatem tym samym, czym była PRL w latach 1981-83. Młodzi, którzy słuchają Władka, a nie słuchają swoich rodziców, zasadnie mogą wzruszać ramionami i pytać, po co były jakiekolwiek strajki, skoro było wtedy tak samo?

Ba, za chwilę dojdą do wniosku, że największym bestialstwem junty Jaruzelskiego był brak Internetu dostępnego dla wszystkich oraz telefonów komórkowych. Bo w to, że gros społeczeństwa posiadał telewizory czarno-białe i bez pilotów mało kto już uwierzy.

Dlatego majaczenia przedsiębiorcy Frasyniuka są tak bardzo szkodliwe, gdyż zacierają prawdę historyczną w powszechnej świadomości bardziej niż głos starego zupaka.

Ale to tylko ludyczna strona narzekania Władka. O wiele bardziej istotne jest to, że Władek obnaża się jako człowiek nie mający pojęcia o tym, czym jest wolność i demokracja, w imię których rzekomo protestuje.

Zapomina, że święte prawo wolności, mówi wyraźnie:

wolność twojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność mojego nosa.

Frasyniuk i inni bojownicy o wolność i demokrację, w tym stary esbek płk Lesiak, nie demonstrowali, ale postanowili przeszkodzić innym w manifestacji. W tym celu usiedli na drodze publicznej i zwyczajnie chcieli zablokować przemarsz. Zostali zatem przeniesieni przez policję w inne miejsce, skoro nie reagowali na perswazję funkcjonariuszy.

Oczywiście można protestować, można wymyślać najbardziej odlotowe hasła. W tym obecne środowisko PO-lityczne przedsiębiorcy Frasyniuka celuje od niespełna dwóch lat.

Ale wara  od prób niedopuszczenia do innej, legalnie zgłoszonej manifestacji.

Takie rozbijactwo, często udane, były domeną partii nazistowskiej pod koniec istnienia Republiki Weimarskiej, jak zwano Niemcy w okresie 1919-1932.

Zapewne by poczuć się jeszcze bardziej jak w PRL za Jaruzelskiego Frasyniuk na zadymę przyszedł wystrojony w plakietkę z napisem cyrylicą.

 

Złośliwi podchwycili, że dla Frasyniuka, z zawodu kierowcy, rosyjski jest jedynym językiem obcym, którego się uczył.

Niestety, jak widać, na poziomie zwykłego żula.

Tyle, że w przypadku Władka jest to żul POlityczny.

 

 

zdjęcia: internet, republika (sreen)

11.06 2017