Ten Tusk i ten Sikorski, to mówią takie głupstwa, że wstyd, że zajmują tak wysokie funkcje w naszym państwie.W polityce nie ma miejsca na ideologiczne fantazje, kompleksy ani propagandę pod publikę. Bezpieczeństwo państwa to matematyka, logistyka i siła. A ta matematyka jest bezlitosna: bez Stanów Zjednoczonych nie ma bezpieczeństwa Europy. Kto twierdzi inaczej- albo nie rozumie świata, albo świadomie wprowadza opinię publiczną w błąd.
Stany Zjednoczone w 2024 roku przeznaczyły na obronność blisko 900 miliardów dolarów. Dla porównania,wszystkie państwa Unii Europejskiej razem wzięte wydały niespełna połowę tej kwoty. To nie jest różnica stylistyczna. To przepaść strategiczna. USA utrzymują globalną projekcję siły: lotniskowce, bazy, logistykę, wywiad satelitarny, odstraszanie nuklearne. Europa tego nie ma i w dającej się przewidzieć przyszłości mieć nie będzie.
Amerykańska armia to ponad 1,3 miliona żołnierzy w służbie czynnej. Największe armie Europy to ułamek tej liczby. Co więcej, około dwie trzecie uzbrojenia kupowanego przez europejskie kraje NATO pochodzi z USA. Samoloty, systemy obrony powietrznej, rakiety, logistyka- bez Amerykanów europejska „autonomia strategiczna” kończy się na slajdach PowerPointa.
I w tym kontekście mamy w Polsce polityków, którzy atakują Stany Zjednoczone, podważają sens sojuszu, ośmieszają amerykańskiego prezydenta i grają w niebezpieczną grę pod niemiecką narrację „Europy bez USA”. Donald Tusk i Radosław Sikorski robią to z zadziwiającą lekkością, jakby bezpieczeństwo Polski było tematem seminariów akademickich, a nie realnym zagrożeniem na wschodniej granicy.
To nie jest „odwaga”.
To nie jest „dojrzałość europejska”.
To jest totalna indolencja umysłowa w sprawach bezpieczeństwa i bezdenna głupota.
Bez Stanów Zjednoczonych NATO przestaje być realnym sojuszem obronnym. Europa nie ma własnego parasola nuklearnego na skalę USA, nie ma zdolności szybkiej mobilizacji, nie ma wspólnego dowództwa zdolnego do prowadzenia wojny o wysokiej intensywności. Gdyby Amerykanie się wycofali, Europa musiałaby wydać biliony, nie miliardy, by zbudować coś, co choćby zbliża się do obecnych gwarancji bezpieczeństwa.
Historia uczy jednego:
Europa bez amerykańskiej obecności zawsze kończyła źle.
A Polska, leżąca na styku interesów imperialnych, kończyła najgorzej.
Dlatego atakowanie Stanów Zjednoczonych, podważanie ich roli, granie pod niemiecką wizję „samodzielnej Europy” to nie tylko błąd. To zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. I za tę polityczną głupotę kiedyś ktoś będzie musiał wziąć odpowiedzialność.
Bo geopolityka nie wybacza ani pychy, ani naiwności, ani umysłowego niedorozwoju.