KOD powstał by jak twierdzą jego przedstawiciele bronić m.in. wolności mediów i wolności słowa, bo one jest zagrożone przez rząd PiS. Dzięki ujawnionym przez tygodnik „Do Rzeczy” stenogramom z taśm, na których nagrano Jana Kulczyka i Pawła Grasia, społeczeństwo po raz kolejny dowiedziało się jak, to PO podczas swoich rządów przestrzegała demokratycznych standardów. Ujawnione taśmy pokazują kolejny raz jak naprawdę wyglądała wolność mediów i przestrzeganie wolności słowa w czasie ich ośmioletniego panowania. To przecież w 2012 roku P. Graś, spotkał się z Grzegorzem Hajdarowiczem prezesem wielkiego medialnego wydawnictwa o 1:30 w nocy, który poinformował go, że rano pojawi się artykuł autorstwa Cezarego Gmyza o trotylu na wraku tupolewa. Kilka dni później C. Gmyz i jego naczelny Tomasz Wróblewski zostali wyrzuceni z pracy.

Tym razem sprawa jest o wiele bardziej poważniejsza. Latami stawiano nam za wzór media niemieckie. Przekonywano nas, że niemiecka prasa jest obiektywna i niezależna, bowiem charakteryzuje się wielkimi demokratycznymi standardami, nigdy nie wtrąca się i nie wpływa na politykę sąsiadów, bowiem liczy się dla nich tylko biznes. Jak te standardy wyglądają w rzeczywistości mogliśmy się przekonać po nocy sylwestrowej, gdy imigranci muzułmańscy molestowali Niemki, a środki przekazu milczały, a teraz, gdy mamy możliwość poznania kulisów wyrzucenia redaktora naczelnego „Faktu” Grzegorza Jankowskiego. Stracił pracę za to, że napisał kilka krytycznych artykułów o rządzie D. Tuska. Okazało się, że za jego dymisją stał również Paweł Graś, który dogadał się Janem Kulczykiem, by biznesmen wykorzystał swoje wpływy i interweniował u niemieckiego właściciela gazety. Interwencja okazała się bardzo skuteczna. Niemiecki właściciel obsadził stanowisko naczelnego życzliwym dla rządu redaktorem naczelnym.

Za wyświadczoną przysługę należy okazać wdzięczność. Gdy zestawi się powyższe fakty, to nasuwa się skojarzenie, że to nie przypadek, iż spółka Ciech została sprzedana Kulczykowi.

Zastanawiam się, co teraz będą mówili zwolennicy KOD-u, gdy ukazana została hipokryzja PO? Czy dalej będą bredzili, że PiS łamie suwerenność mediów i je niszczy? Czy mimo faktów będą nadal majaczyć, że nic się nie stało, a winą za pokazanie zakłamania PO będą obarczali wszystkich, tylko nie polityków PO? Co po ujawnieniu tych taśm powiedzą najżarliwsi obrońcy demokracji z Grzegorzem Schetyną na czele, którzy na forum europejskim oskarżają o to swoich przeciwników politycznych?

Czy sygnatariusze listu „Polska zmierza do autorytaryzmu i izolacji w świecie” po zapoznaniu się ze stenogramem nagrania Graś-Kulczyk również podpiszą się pod kolejnym listem, tym razem potępiającym niszczenie niezależnych mediów przez rząd D. Tuska? Czy potępią go i będą wzywali społeczeństwo, by nigdy już nie głosowali na tę partię, bo dojście jej do władzy skutkuje zniszczeniem demokracji i niezależnych mediów?

W obecnej sytuacji zarówno przywódcy KOD, ich sympatycy jak i sygnatariusze listu nie mają najmniejszego moralnego prawa krytykować PiS za łamanie demokracji. Mam nadzieję, że do Polaków dotrze ich hipokryzja i zrozumieją, że trwająca od miesięcy nieustająca propagandowa nagonka na rząd PiS-u oraz prezydenta Andrzeja Dudę nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, a jest stekiem kłamstw, manipulacji i pomówień.

Liliana Borodziuk