W „Wyborczej” Hartman „odkrył” właśnie ciemną twarz kultury „woke” – podobnie jak swego czasu Stephen Pinker czy kilu innych tzw. „liberałów” – nieważne nawet czy lewicujących, czy „klasycznych”.

I chociaż cały tekst Hartmana jest pełny swoistego oburzenia na to wynaturzenie kultury, to konkluzja jest jakże charakterystyczna.

Nie bez powodu nazywam liberałów „odźwiernymi lewactwa”! Hartman nie jest przecież jakimś zupełnym tumanem i widzi dobrze, że na Zachodzie bolszewicka kultura wymazywania i unicestwiania święci istne tryumfy, więc w charakterystyczny dla liberałów wyższościowy sposób lamentuje.

Ale ważne jest, do jakich wniosków w tych lamentach dochodzi. Otóż dochodzi do wniosku, że:

„Nigdy w dziejach świata głupota nie miała takiej mocy i takiej władzy. To cena, którą płacimy za emancypację. Trzeba ją płacić z pokorą i godnością.”

Otóż to! – Hartman potwierdza, że to właśnie dziki pęd emancypacyjny, którego awangardą jest queerowa lewica a ariergardą „klasyczni” liberałowie, stoi za tym destrukcyjnym wylewem najgorszego od lat zdziczenia i ohydy, ale uważa, że warto zapłacić cenę unieważnienia dorobku cywilizacji Zachodu, gdyż – najwyraźniej – rewolucja warta jest takiej ceny!

Ostatecznie – nasz kieszonkowy filozof stwierdza po leninowsku, że „Nie takie inwazje ludzkość przechodziła”…

Dlatego, wybaczcie mi Państwo – nie ma już we mnie żadnego szacunku dla liberałów i liberalizmu. To ci ludzie własną postawą i własną twórczością rozłożyli czerwony dywan przed mongolską hordą światowego bolszewizmu lewackiego, wprowadzając patologię wymazywania i unicestwiania na salony, oddając jej szeroko media, szkoły i uczelnie.

Teraz pełną gębą opowiadają frazesy i ronią fałszywe łzy nad upadającą kulturą, chociaż w głębi serca byli i są jakobinami „postępu”, w imię którego są gotowi poświęcić wiele, a nawet wszystko – zwłaszcza, jeśli to ich samych to niewiele kosztuje, bo siedzą na ciepłych akademickich posadkach z etatem gwarantowanym przez „reakcyjne” państwo, więc mogą bez konsekwencji sączyć studentom w głowy czerwony jad rewolucji.

Za to, jeśli rewolucyjna fala wyniesie ich do polityki, o co Harman skwapliwie od wielu lat zabiega, to będą jeszcze mieli okazję nieźle się dorobić… Czytaj tutaj.