Życzeniowa konstatacja skorelowana z „chcicą”, byśmy zawsze byli młodzi, piękni, zdrowi, bogaci i… seksowni, jest całkowicie banalna. Stoi bowiem za nią przekonanie, że winniśmy się znajdować w edeńskiej krainie szczęśliwości. Takowe jednak nie do końca osiągalne pragnienie jest wręcz atawistycznie wkodowane w sferę człeczej (człeczkowej) spirytualności (nie kojarzyć z spirytusowalnością!!).

Ekspektatywa osiągnięcia stanu ekscytującej nirwany częstokroć skorelowana jest z sennymi, a zatem onirycznymi marzeniami. W wielu jednakże przypadkach z całą premedytacją takowe oniryczne marzenia są brutalnie implementowane na jawie w codzienną, szarą rzeczywistość. Po prostu nie posiadając (na szczęście!!) jakiejkolwiek omnipotencji, czyli mocy sprawczej co poniektórym demiurgom, koryfeuszom, fuhrerom czy też cwelebrytom marzy się wykreowanie całkowicie sztucznego, odbiegającego od rzeczywistości świata.

W tejże sztucznej kreacji rzeczywistości tymże osobnikom swoje subsydiarne działania oferują wszelakiej maści sprostutuowane dziennikarzyny. Symptomatycznym miejscem ich alokacji są tego typu mendia maistreamowe jak fanzin political fiction Adasia Szechtera, der ONET czy esbecki TEFAŁEN. Efektem ich działań jest ustawicznie lejący się hejt i ocean łgarstw wszelakiego typu łykany bez jakiejkolwiek refleksji przez ich akolitów.

Jako niedościgły maestro w tejże materii występuje Hyrzy Ruj substytucyjnie określany niezwykle trafnie także jako DONALDINO PINOKIO, czyli fuhrer PEDOFILII OBYWATELSKIEJ. Ta do imentu spodlona zagranicznym jurgieltem kreatura w pełni zasługuje także w tymże zakresie na symptomatyczny tytuł primus inter pares w rozplenianiu kosmicznych łgarstw i debilnego hejtu.

Hyrzy Ruj, do którego przylgnął onegdaj sarkastyczny tytuł SŁONECZKA PERU, na firmamencie totalniackiej oPOzycji zagwarantował sobie niepodważalny blask gwiazdy pierwszej jasności, wręcz supernowej. Jego gwiazdorskie pierwszeństwo zostało skutecznie zagwarantowane premedetacyjnym, permanentnym wysuwaniem na „pierwszą linię medialnego ognia” tego typu halabardników, czy harcowników jak kabaretowy duet Szczyrba&Joński, półgłówkowaty wnuczek Gomułki BORYSŁAW, Qurfiński, Iza Leszczynka czy Gośka Wikidajło z Błońska. Niczym zatem dziwnym jest, że w otoczeniu takowych gwiazdeczek Hyrzy Ruj może sam siebie zaszczycić stosownym spozycjonowaniem jako NUMBER ONE. Wykwit galaktycznego egotyzmu i… tyle w tym temacie.

Z „nowalijkowych” medialnych newsów odnotować należy swoiste łajdackie redivivus, czyli rezurekcyjne absolutne zeszmacenie się i spodlenie osobnika pod tytułem Stefek BURCZYMUCHA od Niesiołów. Tenże klasyczny katol po zdemolowanych „meblarskich” seksualnych ekscesach zapragnął jak widać powrócić na polityczne łono potwierdzając trafność powiedzonka, że natura zawsze ciągnie wilka do lasu… Ta po prostu do cna zdemoralizowana kreatura dołączyła do nofoczesnego gangsterskiego gremium lefactwa i neoliberalizmu usiłując w oczach Polaków zohydzić osobę św. Jana Pawła II.

NO POSSUMUS!!! Memento

Diaboliczna metamorfoza tejże kreatury sama siebie stawiającej na skraj tarpejskiej skały kwalifikuje się jako unikatowy casus do medycznych badań z zakresu psychologii i psychiatrii. Wysoko spozycjonowane polityczne funkcjonowanie skutkuje m.in. właśnie gwałtownym wzrostem egotyzmu graniczącym wręcz z autodeifikacją i odkrywaniem w samym sobie posiadania pierwiastka omnipotencji, a także nawet sacrum! Dla pewnej symetrii przypomnijmy także pewną inszą kreaturę, Grzegorza DYNDAŁY Tobiszowskiego. o którym repetycyjnie stało się niedawno głośno z powodu aresztowania jego kochanki Tatiany A., córuni esbeckiego notabla z czasów PRL-a. Tenże DYNDAŁA onegdaj szacher macher PiS na Górnym Śląsku, czyli typowa szara eminencja aktualnie jest euroosłem. Doznał w międzyczasie takiego „wykopyrtnięcia się”, że w pełni wczuwając się w rolę zdeifikowanego osobnika uznał, że został przez innego członka PiS Arkadiusza Sińskiego całkowicie zdjęty z piedestału i absolutnie niesłusznie spostponowany. Sromotnie w obu instancjach tj. przed Sądem Okręgowym w Gliwicach i Sądem Apelacyjnym w Katowicach Grzesiu DYNDAŁA proces przez siebie samego zainicjowany w kompromitujący sposób z kretesem przegrał!! Konsekwencją jego dyskwalifikującej go klęski… był jego awans na ministerialny stolec. Jego zwycięzca w nagrodę został usunięty z szeregów PiS!!

Sic transit gloria mundi. Przegrał DYNDAŁA także dotychczasowe swoje rodzinne życie odseparowując się od swej połowicy (senator) i córki, która zmuszona była przeciwko niemu wystąpić o przyznanie alimentów. Fajniasty egzemplarz, częstokroć widywany w kościelnych kruchtach eksponujący świętokradczo swoje faryzejskie co nieco o obłym kształcie lico. No cóż, miłość wszak bywa ślepa i prawie każdego może trafić niczym grom z jasnego nieba. Przekonała się o tym i jej dobroczynnych skutkach połowica bywszego lewackiego ministra Rysia Kalisza, człeka wszak o niebanalnej tuszy i facjacie, dla której nie tylko te zewnętrze atrybuty, ale także dojrzalszy o 33 lata jego wiek zaskutkowały owocnym związkiem małżeńskim. Obecnie w związku z jego owocami ma możliwość po uzyskaniu apelacyjnego wyroku związanym z jazdą po spożyciu alkoholu w ilości 2,5 promila otworzyć samochodowy kurs „prawidłowego prowadzenia pojazdu”.

Naprzeciwko klasztoru męskiego stoi klasztor żeński. Absolutnie nie ma w tym nic zdrożnego, aleć jednak ……… może być!

Wzorem Stefka BURCZYMUCHY, takoż znanego jako QNIA adwokacinę zamieszkującego obecnie słoneczną Italię niczym wilka do lasu ciągnie do ……. polityki. Oznajmił urbi et orbi, że powziął zamiar startowania w wyborach do Senatu uważając, że wprawdzie w Małej Pardubickiej nie osiągnął sukcesów, to w tymże jednak wyścigu elektorskim posiada potencjalnie wielkie szanse.

Pożywiom, uwidim…

Z tzw. litościwego serca, a także empatii pozwólmy wszelkim zainteresowanym (somsiadowi i znajomkom takoż), czyli nie tylko wyżej wymienionym oddać się w pacht oniryzmu, lecz jednocześnie absolutnie wykluczając jakąkolwiek możliwość spełnienia się ich wszelkich złudnych, bzdetnych nadziei i nieosiągalnych marzeń.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

12.03 2023

fot. pixabay