Po tym nieszczęsnym wywiadzie w „Polska the Times” naraziłem się jeszcze bardziej. I to wszystkim. Niestety, jestem uparty i nadal będę się upierał, że cała ta historia z żoną Kiszczaka, wbrew pozorom jest wymierzona w PiS. Jest to, oczywiście, jedna z hipotez, lecz winna byś także uwzględniona przy analizie sytuacji.

Celowa akcja…

Zauważmy, że głosy, mówiące, iż za „szafą Kiszczaka” stoi PiS pojawiały się nieśmiało od samego początku. Hipotezę szybko dyskontowano. Jednakże wczoraj i dzisiaj słyszałem ją w wielu programach publicystycznych i to z ust wielu ludzi. Skoro nie można udowodnić fałszerstwa, trzeba próbować udowodnić prowokację. W ten sposób zmieniamy tema i odchodzimy od głównego wątku.

Ćwiczono ten secanariusz na taśmach „Sowy”…

Podobnie było w sprawie taśm „Sowy”. Bardzo szybko nieważne stało się, co jest na taśmach, ale kto je nagrał i na czyje zlecenie. Błyskawicznie w tą stronę skierowali się dziennikarze i już teraz nie pamiętamy o słowach, które zniszczyły całkowicie ówczesną władzę.

Czy tylko?

Ostatecznie podważono – i tak słabe zaufanie – do świata polityki. Dziś usłyszałem, że szafą Kiszczaka „PiS chce odwrócić uwagę od istotnych problemów i niespełnionych obietnic” (to dopiero 100 dni, a już lansuje się tezę o porażce), że „PiS strzelił sobie w stopę, bo postać Wałęsy skonsoliduje całą opozycję”. Jest w tym trochę prawdy, ponieważ KOD i jego hasła wyraźnie zmierzają do podziału społeczeństwa, przez co chcą uniemożliwić PiS dotarcie do osób niezdecydowanych.

To było ostrzeżenie?

Dodam jeszcze, że teczkę „Bolka” można uznać za ostrzeżenie typu: „Patrzcie, co jeszcze mamy. zastanówcie się nad ujawnianiem czegokolwiek, bo sami nie przetrwacie.”. Poświęcono jedną legendę, ale czy stać nas na poświęcenie jeszcze kilku, jeśli, oczywiście, kolejne „legendy” chwieją się na postumentach. To tylko kilka przesłanek i wcale nie muszą być prawdziwe.

Co jednak, jeśli są?

Nadal uważam też, że najważniejszą sprawą jest fakt istnienia jakichkolwiek dokumentów SB poza kontrolą państwa. Należy założyć, że może je mieć nie tylko Moskwa. Przypominam, że wszystkie służby specjalne dbają wyłącznie o interes swoich państw. Sojusznicy zawsze są na drugim miejscu.

Pożyjemy, zobaczymy…

Pewnie się mylę. Zobaczymy. Jeśli jeszcze będziemy mieli na co patrzeć.